Remont Rynku. Miał być pręgierz, wyszedł pręgierzyk [GŁOSUJ]

Marcin Sztandera
30.05.2011 , aktualizacja: 31.05.2011 23:12
A A A Drukuj
Na kieleckim Rynku wczoraj zamontowano pręgierz. Długo czekaliśmy na ten moment, ale jesteśmy rozczarowani. Co prawda zrobiono go z granitu, tak jak zapowiadano, ale wygląda zaskakująco skromnie, żeby nie powiedzieć nędznie. - Pręgierz powinien mieć około trzech metrów wysokości - przyznaje konserwator zabytków.

Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
SONDAŻ
Czy podoba ci się nowy pręgierz na kieleckim Rynku?

Tak, wcale nie musi być ogromny
Może być, choć w innych miastach są ładniejsze
Raczej nie, ale teraz nie ma co już zmieniać
Zdecydowanie nie, ginie na tle placu
Nie mam zdania

O ustawieniu pręgierza na kieleckim rynku mówiono od wielu lat. Już w zeszłym roku przygotowano dla niego miejsce. -

Pręgierz będzie zrobiony z granitowego monolitu, a jego wykończenie to dosyć pracochłonne i precyzyjne zadanie. Zajmiemy się tym zimą, gdy będzie więcej czasu - tłumaczył jesienią Piotr Lesiński z Zakładu Przerobu Kamienia Budowlanego "Dąbrówka", który pracuje przy układaniu nawierzchni.

Wreszcie wczoraj ustawiono jego zasadniczą część, ale efekt nas zaskoczył. - Co to w ogóle jest? Strasznie nędznie to wygląda i ginie na placu. Nie to co w Poznaniu - komentowali przechodnie, których pytaliśmy o zdanie.

Budowlańcy byli niemniej dosadni: - Strasznie rachityczny. Szkoda było o nim tyle gadać. Przecież, jak ktoś się postara, to go przewróci.

Lesiński zapewnia: - Pręgierz zrobiliśmy zgodnie z projektem.

Wyjaśnia, że na już ustawionej części założone będzie jeszcze zwieńczenie i dołożone zostaną kółka, do których przykuwano skazanych. - Całość będzie miała około dwóch metrów wysokości - twierdzi wykonawca.

To zdecydowanie mniej niż pręgierze np. we Wrocławiu i Poznaniu (zobacz zdjęcia)

Jak oryginalny kielecki pręgierz wyglądał, nie wiadomo. Szkice kieleckiego projektu przygotowywał Artur Hajdorowicz, dyrektor biura planowania przestrzennego w kieleckim ratuszu, w porozumieniu z Januszem Cedro, wojewódzkim konserwatorem zabytków.

Ostateczny projekt to dzieło Biura Projektów Budownictwa Chodor-Projekt, które wygrało przetarg na opracowanie dokumentacji dla całej rewitalizacji. - Pamiętam, że dyrektor Hajdorowicz przygotował kilka koncepcji i wspólnie ustalaliśmy najlepszą formę - mówi Cedro. Zastrzega, że ustawionej na rynku części pręgierza nie widział. - Powinien mieć około trzech metrów wysokości i średnicę 40-45 centymetrów. Z opisu wynika, że forma jest zachowana, ale podczas szczegółowego projektowania mogło dojść do zmniejszenia skali - twierdzi Cedro.

Dyrektor Hajdorowicz opowiada, że pracując nad wstępną koncepcją, wzorował się na pręgierzach m.in. z innych miast regionu świętokrzyskiego. - Opracowałem wstępną koncepcję, która nie zyskała akceptacji konserwatora. Powstałą więc kolejna forma, którą zaakceptowaliśmy, ale projekt techniczny mieli opracować projektanci - tłumaczy Artur Hajdorowicz. Też zastrzega, że pręgierza nie widział, ale zapowiada, że postara się go jak najszybciej obejrzeć. Faktycznie przyjechał po południu i oddzwonił. - Z ostatecznym komentarzem poczekam, aż będzie zestawiony w całości, ale moim zdaniem jest faktycznie za niski o jakieś 40 centymetrów - ocenia.

Nie ukrywa, że tak mała wysokość to prawdopodobnie zasługa projektantów przygotowujących ostateczny projekt techniczny. - Będę to wyjaśniał, tym bardziej że wcześniej były uwagi do ich pracy. Pocieszające jest tylko, że pręgierz będzie łatwo podnieść, zmieniając jego bazę. Szkoda tylko, że doszło do tego przy dosyć ważnym elemencie, już na zakończenie prac - komentuje dyrektor.

Dlaczego nikt nie wychwycił wpadki podczas kontroli dokumentacji technicznej. - To mogło umknąć w natłoku danych do zweryfikowania. Raczej wszyscy zwracali uwagę na formę, a nie wymiary - zgodnie mówią konserwator zabytków i dyrektor biura planowania.

Do zamknięcia tego numeru nie udało się skontaktować z Pawłem Michalskim, prezesem Biura Projektów Budownictwa Chodor-Projekt.

Jak to z pręgierzem było

Wiadomo, że znajdował się w pobliżu kieleckiego ratusza z XVI wieku, a z ksiąg radzieckich wynika, że wykonywano na nim karę chłosty. Tak było np. w 1790 roku. Jakub Jabłoński z Kielc został skazany przez miejscowy sąd burmistrzowski na karę chłosty pod pręgierzem za to, że dwukrotnie pobił swego ojca. Po otrzymaniu stu batów wyrodny syn opuścił Kielce, ciesząc się zapewne z łagodnego wyroku, bo w innych miastach za takie samo przewinienie karano z reguły obcięciem ręki. Pręgierz został zniszczony prawdopodobnie podczas pożaru w 1800 roku.

A co z nim jest nie tak?

Nam się zwyczajnie nie podoba. Ale jakie jest państwa zdanie? Powinien zostać, trzeba go wymienić? Dodaje Rynkowi uroku, a może w takiej formie go szpeci? Czekamy na opinie. Można dzwonić pod numer 41 24 98 303 lub pisać na adres redakcja@kielce.agora.pl. Zachęcamy też do dyskusji na naszym forum kielce.gazeta.pl.

Podziel się

  • 38 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów