Kontrowersyjna decyzja. Uniwersytet redukuje doktorów
29.07.2011
, aktualizacja: 29.07.2011 19:35
Kontrowersyjna decyzja kadrowa władz Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. "Solidarność" uczelni sugeruje, że jeden z naukowców stracił pracę z powodu działalności związkowej. - W wyznaczonym terminie nie zrobił habilitacji - odpowiada rektor Regina Renz. Spotkało to jeszcze 20 innych osób
Związkowcy z uczelnianej "S" wysłali wczoraj do rektor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego zdecydowany protest przeciwko zwolnieniu z pracy dr. Wojciecha Boszczyka z Instytutu Chemii. Pracę straci 1 sierpnia, gdy wygaśnie mu dotychczasowa umowa. Związkowcy przypominają w piśmie, że Boszczyk od 1980 roku jest członkiem "Solidarności" oraz cenionym dydaktykiem, autorem kilkunastu publikacji z chemii oraz dwóch podręczników. "Na rok akademicki 2011/2012 zaplanowano mu ponad 600 godzin zajęć dydaktycznych, w tym nowe z biospektroskopii na nowo utworzonym, innowacyjnym kierunku biotechnologii" - czytamy w piśmie związkowców, w którym proszą władze uczelni o zmianę decyzji.
- Naszym zdaniem przygotowania do tego zwolnienia trwały już dwa lata, gdy zmieniono mu umowę o pracę na czas określony. Zapewniano wówczas, że to tylko formalność i zostanie ona przedłużona. Okoliczności wskazywały jednak, że to przez jego działalność związkową. Teraz tej umowy o pracę nie przedłużono, wykorzystując fakt, że uczelnia jest w trudnej sytuacji finansowej, spowodowanej m.in. wieloma inwestycjami - mówi Kazimierz Kunisz, przewodniczący NSZZ "Solidarność" na UJK.
- To nie ma żadnego związku z działalnością związkową - odpowiada stanowczo Regina Renz, rektor UJK. Podkreśla, że dr Boszczyk jest w grupie osób, które w wyznaczonym terminie nie przygotowały habilitacji. - Już podpisując wcześniejsze umowy na czas określony dawaliśmy im szansę na zrobienie habilitacji albo znalezienie innej pracy. To konieczne, bo uczelnia musi się rozwijać, a jednym z elementów jest wzmacnianie kadry naukowej. Dlatego wzorem innych renomowanych uczelni wprowadziliśmy limity czasowe na rozwój naukowy - argumentuje rektor. Przypomina, że kiedyś było na to 20 lat. - I dlatego mieliśmy tylko Wyższą Szkołę Pedagogiczną. Teraz jest to 11 lat, a nowa ustawa skraca ten czas do ośmiu - wylicza rektor. Zaznacza, że w tym roku akademickim około 20 osób straciło pracę, bo w wyznaczonym terminie nie przygotowały habilitacji. - Wyjątek zrobiliśmy tylko dla trzech pracowników, którym do emerytury brakuje najwyżej dwóch lat. Musimy być w tym bardziej konsekwentni, bo sytuacja finansowa uczelni jest trudna. Z powodu niżu demograficznego liczba studentów spada o jedną trzecią - argumentuje Regina Renz. Zaznacza, że nie ma przeciwwskazań, żeby osoby, którym nie przedłużono umowy, mogły wrócić do pracy na podstawie umów o dzieło. - Oczywiście jeżeli będzie taka potrzeba - dodaje.
- Przecież nikt się nie przyzna, że to za działalność związkową. A ten argument usłyszałem nieoficjalnie w 2009 roku - mówi dr Boszczyk. I komentuje rozżalony: - Nie spodziewałem się, że po 34 latach pracy na uczelni dojdzie do takiej sytuacji. Pomimo prób nie zwolniła mnie komuna, a udało się to w demokratycznym państwie. Przecież ja nawet nie jestem jeszcze oficjalnie poinformowany o tym fakcie. Przyznaje, że celowo zrezygnował z habilitacji. - Moim powołaniem jest dydaktyka, zajęcia ze studentami. Nie chciałem mieć trzech lat wyłączonych z życiorysu, żeby zrobić habilitację. Moim zdaniem to byłaby tylko sztuka dla sztuki. Przecież robiłem wystarczająco dużo dla uczelni. Wystarczy spojrzeć na liczbę publikacji naukowych i zajęć ze studentami. Jeżeli chodzi o pensum, to pracuję jak na trzy etaty - mówi Boszczyk.
marcin.sztandera@kielce.agora.pl
- Naszym zdaniem przygotowania do tego zwolnienia trwały już dwa lata, gdy zmieniono mu umowę o pracę na czas określony. Zapewniano wówczas, że to tylko formalność i zostanie ona przedłużona. Okoliczności wskazywały jednak, że to przez jego działalność związkową. Teraz tej umowy o pracę nie przedłużono, wykorzystując fakt, że uczelnia jest w trudnej sytuacji finansowej, spowodowanej m.in. wieloma inwestycjami - mówi Kazimierz Kunisz, przewodniczący NSZZ "Solidarność" na UJK.
- To nie ma żadnego związku z działalnością związkową - odpowiada stanowczo Regina Renz, rektor UJK. Podkreśla, że dr Boszczyk jest w grupie osób, które w wyznaczonym terminie nie przygotowały habilitacji. - Już podpisując wcześniejsze umowy na czas określony dawaliśmy im szansę na zrobienie habilitacji albo znalezienie innej pracy. To konieczne, bo uczelnia musi się rozwijać, a jednym z elementów jest wzmacnianie kadry naukowej. Dlatego wzorem innych renomowanych uczelni wprowadziliśmy limity czasowe na rozwój naukowy - argumentuje rektor. Przypomina, że kiedyś było na to 20 lat. - I dlatego mieliśmy tylko Wyższą Szkołę Pedagogiczną. Teraz jest to 11 lat, a nowa ustawa skraca ten czas do ośmiu - wylicza rektor. Zaznacza, że w tym roku akademickim około 20 osób straciło pracę, bo w wyznaczonym terminie nie przygotowały habilitacji. - Wyjątek zrobiliśmy tylko dla trzech pracowników, którym do emerytury brakuje najwyżej dwóch lat. Musimy być w tym bardziej konsekwentni, bo sytuacja finansowa uczelni jest trudna. Z powodu niżu demograficznego liczba studentów spada o jedną trzecią - argumentuje Regina Renz. Zaznacza, że nie ma przeciwwskazań, żeby osoby, którym nie przedłużono umowy, mogły wrócić do pracy na podstawie umów o dzieło. - Oczywiście jeżeli będzie taka potrzeba - dodaje.
- Przecież nikt się nie przyzna, że to za działalność związkową. A ten argument usłyszałem nieoficjalnie w 2009 roku - mówi dr Boszczyk. I komentuje rozżalony: - Nie spodziewałem się, że po 34 latach pracy na uczelni dojdzie do takiej sytuacji. Pomimo prób nie zwolniła mnie komuna, a udało się to w demokratycznym państwie. Przecież ja nawet nie jestem jeszcze oficjalnie poinformowany o tym fakcie. Przyznaje, że celowo zrezygnował z habilitacji. - Moim powołaniem jest dydaktyka, zajęcia ze studentami. Nie chciałem mieć trzech lat wyłączonych z życiorysu, żeby zrobić habilitację. Moim zdaniem to byłaby tylko sztuka dla sztuki. Przecież robiłem wystarczająco dużo dla uczelni. Wystarczy spojrzeć na liczbę publikacji naukowych i zajęć ze studentami. Jeżeli chodzi o pensum, to pracuję jak na trzy etaty - mówi Boszczyk.
marcin.sztandera@kielce.agora.pl
- 92 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Uniwersytet redukuje doktorów
husan.alatojlah
30.07.11, 01:16
"zwolnieniu z pracy dr. Wojciecha Boszczyka z Instytutu Chemii" - O jedną kropkę za dużo pani redaktor.»
-
Kontrowersyjna decyzja. Uniwersytet redukuje do...
velon11
30.07.11, 15:55
Nie wiem dlaczego ale tytuł przeczytałem, że uniwersytet drukuje doktorków.»
-
Re: Uniwersytet redukuje doktorów
coco-87
30.07.11, 19:55
husan, nie masz racji, po słowie dr nie używamy kropki w mianowniku, np. Dr Kowalski, ale przy odmianie mamy dwie opcje:praca napisana pod opieką dra/dr. Kowalskiego.Nie wymądarzaj się na »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona otwarta. Pierwsza osoba ...
- Galeria Korona otwarta. Oblężony sklep z ...
- Sprawdź, ile ma władza. Starosta milioner
- Tłumy na imprezie w Galerii Korona. ...
- Radni nie dadzą więcej pieniędzy Koronie ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...





