TVP Kielce mocno sterowana
02.11.2009
, aktualizacja: 01.11.2009 17:19
- Materiały, w których marszałek Jarubas będzie zestawiany z Perzem, który ze wsparciem Gosiewskiego jest kreowany na marszałka, będą się pojawiały coraz częściej - mówią dziennikarze pracujący do niedawna dla TVP Kielce. I postanowili opowiedzieć o człowieku, który tą telewizją kieruje.
ZOBACZ TAKŻE
- Dyrektor z TVP jest na zwolnieniu lekarskim. Dyżuruje jednak pod Pałacem (21-04-11, 20:47)
- Nowy szef TVP Kielce. Rakoczy zastąpił Tarczyńskiego (02-02-10, 10:42)
- Jak nie może się zebrać rada TVP Kielce (05-11-09, 08:00)
- Dlaczego nie wybrałem Kielc i dlaczego tu wracam (02-11-09, 11:00)
- Były ordynator staje przed sądem (02-11-09, 08:00)
- Niezwykłe odkrycie w lesie koło Woli Chroberskiej (02-11-09, 07:00)
- Matematyka wraca na maturę. We wtorek próba (02-11-09, 06:00)
- Jubileusz Wołosatek. Prawie jak Rolling Stones (02-11-09, 04:00)
- Bliżej ekspresowej "74". Są cztery projekty (01-11-09, 20:00)
- Chętnie ratujemy nagrobki (01-11-09, 20:00)
- Spokojny weekend na drogach (01-11-09, 19:18)
- Gimnazjaliści z Bielska wygrali konkurs "Gazety" (01-11-09, 19:00)
- Kibole ukarani po meczu Korony z Wisłą (01-11-09, 18:32)
- Śmiertelny wypadek koło Staszowa (31-10-09, 11:01)
SERWISY
Michał Łagowski, Teresa Czajkowska i Karol Bujak do niedawna byli reporterami kieleckiego ośrodka TVP, którego dyrektorem od stycznia jest Dominik Tarczyński.
25 czerwca Czajkowska obsługiwała uroczystość wręczania doktoratu honoris causa Uniwersytetu Jana Kochanowskiego poecie Tadeuszowi Różewiczowi. W trakcie uroczystości od wydawcy codziennego programu "Informacje" otrzymała taki SMS: "Jest na wesołej. Natychmiast masz tam jechać, bo dyr. cię zwolni". Gdy w odpowiedzi próbowała się przed tym bronić, przyszło ponaglenie: "Natychmiast".
Wraz z operatorem kamery opuścili w pośpiechu uczelnię, by jechać do siedziby PiS-u przy ul. Wesołej, gdzie akurat przebywał poseł Przemysław Gosiewski.
Łagowski we wrześniu pojechał na uroczystości 70. rocznicy wybuchu wojny w Starachowicach. Również otrzymał polecenie nagrania Gosiewskiego. Wydawczyni "Informacji" SMS-owała: "Zrób cokolwiek i wracaj, nagraj setki [wypowiedzi - przyp. red.], parę obrazków i tyle... wiesz, czym to grozi, mnie i tobie". Za chwilę kolejny SMS: "Już dyro dzwonił i pytał, czy nagrałeś. Zaczyna się".
Tarczyński SMS-owe straszenie zwolnieniami i jego osobą zbywa stwierdzeniem: - To pytanie do wydawcy, nie do mnie.
Dziennikarze nie mają wątpliwości, że gdyby nie on, od wydawców takich SMS-ów by nie wysyłali.
Sam Tarczyński też je wysyłał, ale o innej treści. Bujak opowiada, że miał zrobić w marcu laurkę Gosiewskiemu, gdy ten objeżdżał województwo. Zrobił i dostał laurkę od Tarczyńskiego: "Dobra robota. Dziękuję".
Łagowski twierdzi, że Tarczyński bezpośrednio i bez liczenia się ze zdaniem autorów ingerował w programy. Gdy robił materiał o zagrożeniu dofinansowania przebudowy drogi 73, chciał dać atakującą koalicję PO-PSL wypowiedź Gosiewskiego, a dla przeciwwagi posłów Konstantego Miodowicza i Andrzeja Pałysa. - Podszedł i powiedział, że wypowiedzi Miodowicza i Pałysa nie są potrzebne. Nie zgodziłem się, poszło po mojemu, ale potem były konsekwencje. Zostałem odsunięty od obsługi wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Skarżysku, choć obsługiwałem dla Warszawy w Radomiu, później byłem zawieszony w dziale politycznym - opowiada Łagowski.
Wraz z Czajkowską musieli we wrześniu odejść z TVP Kielce. Bujak sam zrezygnował 21 października. Obsługiwał tego dnia spotkanie samorządowców z minister Elżbietą Bieńkowską na temat strategii rozwoju regionalnego. Jak twierdzi, od wydawcy przed wyjazdem dostał taką instrukcję: zmiażdżyć marszałka województwa Adama Jarubasa z PSL-u, dokopać PO, dorzucić telefoniczną wypowiedź Gosiewskiego. W drodze miał jeszcze telefon, aby pamiętał, że PO zabierze Świętokrzyskiemu pieniądze, a Kielce nie będą metropolią.
Nie zgodził się zrobić tak stronniczego materiału, sam zrezygnował ze współpracy z taką telewizją.
Tarczyński dziwi się, gdy pytam, czy nie żal mu odejścia Bujaka. - Bardzo się ucieszyłem. Nie będzie miejsca w redakcji TVP Kielce dla malkontentów. Jeżeli ktoś uważa, że promuję Gosiewskiego, nie znam się na pracy redaktora naczelnego i nie czuje się komfortowo w TVP Kielce, powinien zrezygnować i udowodnić swoją wartość na rynku pracy mediów lokalnych - radzi.
Przy każdym zarzucie o ingerencję w materiały dziennikarzy Tarczyński podkreśla, że jest nie tylko dyrektorem ds. administracyjnych, ale także redaktorem naczelnym i to on podejmuje decyzje, jak mają wyglądać "Informacje".
Zrobiony pod jego dyktando materiał o spotkaniu z minister Bieńkowską zaczynał się pytaniem: "Czy Świętokrzyskie straci unijne pieniądze?" Dalej wszystko było podporządkowane potwierdzeniu tej tezy. Były wspierające ją wypowiedzi i komentarze, a także zarzut, że obecne władze województwa z marszałkiem Jarubasem nie walczą o interesy regionu. Było też oczywiście telefoniczne wejście Gosiewskiego, a na koniec stwierdzenie: "Stracimy wszystko, pieniądze z unijnej kasy, prestiż i szansę na nowe inwestycje".
Najgłośniej przestrzegał przed tym w programie Marcin Perz, członek zarządu województwa z PiS-u, przedstawiany jako wicemarszałek. Dziennikarze, którzy odeszli z TVP Kielce, nie mają wątpliwości: - W przyszłym roku są wybory samorządowe. Coraz częściej będą się pojawiały materiały, w których będzie zestawiany marszałek Jarubas z Perzem, który ze wsparciem Gosiewskiego jest kreowany na marszałka. Będzie codzienne urabianie opinii publicznej - twierdzą.
I chcą zaalarmować opinię publiczną o tym, co się dzieje w TVP Kielce. Jeszcze przed odejściem usiłowali wystosować list otwarty do mediów, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale - przyznaje Łagowski - koledzy nie chcieli się podpisać. Sytuacją w ośrodku zaniepokojeni są niektórzy członkowie jego rady programowej, zwłaszcza ci desygnowani przez PO i PSL. Nie mogą jednak nawet o nic zapytać, bo Tarczyński nie przyszedł już na drugie posiedzenie rady. Czuje się pewny. W piątkowej rozmowie ze mną zapowiedział, że jeśli nie awansuje gdzieś do Warszawy, to będzie swoją wizję telewizji jeszcze bardziej realizował w Kielcach i współpracował tylko z tymi, którzy ją podzielają.
Tarczyński został dyrektorem w Kielcach z nominacji Piotra Farfała, działacza LPR-u. Czy teraz, kiedy rządy w publicznych mediach objęli ludzie związani z PiS-em i SLD, straci stanowisko? Czy da na to przyzwolenie Gosiewski, który tak często pojawia się na wizji?
Częstą obecność byłego wicepremiera w programach TVP Kielce, nawet w nadanym w ostatni czwartek materiale o wewnętrznych problemach PO, Tarczyński tak tłumaczy: - To jest przewodniczący największego opozycyjnego klubu parlamentarnego.
Sam Gosiewski też mówi, że jako szef klubu ma "jedną z największych pozycji medialnych". I przekonuje, że wcale nie jest za często w TVP Kielce. Treści wysyłanych do dziennikarzy SMS-ów z poleceniami nagrywania go nie chce komentować. Gdy mówię, że ludzie tracą pracę, gdy nie chcą go nagrywać, powtarza, że nie ma wpływu na to, co się dzieje w TVP.
janusz.kedracki@kielce.agora.pl
Bez komentarza
Zastanawiałem się, jak skomentować to, co Tarczyński robi w TVP Kielce. Jednak sam mnie wyręczył. "Dyskretnie" nagrał na komórkę naszą piątkową rozmowę, a potem cieszył się z tego jak dziecko i chwalił podwładnym. Sam najlepiej pokazał, jak nadaje się na zajmowane stanowisko.
Janusz Kędracki
25 czerwca Czajkowska obsługiwała uroczystość wręczania doktoratu honoris causa Uniwersytetu Jana Kochanowskiego poecie Tadeuszowi Różewiczowi. W trakcie uroczystości od wydawcy codziennego programu "Informacje" otrzymała taki SMS: "Jest na wesołej. Natychmiast masz tam jechać, bo dyr. cię zwolni". Gdy w odpowiedzi próbowała się przed tym bronić, przyszło ponaglenie: "Natychmiast".
Wraz z operatorem kamery opuścili w pośpiechu uczelnię, by jechać do siedziby PiS-u przy ul. Wesołej, gdzie akurat przebywał poseł Przemysław Gosiewski.
Łagowski we wrześniu pojechał na uroczystości 70. rocznicy wybuchu wojny w Starachowicach. Również otrzymał polecenie nagrania Gosiewskiego. Wydawczyni "Informacji" SMS-owała: "Zrób cokolwiek i wracaj, nagraj setki [wypowiedzi - przyp. red.], parę obrazków i tyle... wiesz, czym to grozi, mnie i tobie". Za chwilę kolejny SMS: "Już dyro dzwonił i pytał, czy nagrałeś. Zaczyna się".
Tarczyński SMS-owe straszenie zwolnieniami i jego osobą zbywa stwierdzeniem: - To pytanie do wydawcy, nie do mnie.
Dziennikarze nie mają wątpliwości, że gdyby nie on, od wydawców takich SMS-ów by nie wysyłali.
Sam Tarczyński też je wysyłał, ale o innej treści. Bujak opowiada, że miał zrobić w marcu laurkę Gosiewskiemu, gdy ten objeżdżał województwo. Zrobił i dostał laurkę od Tarczyńskiego: "Dobra robota. Dziękuję".
Łagowski twierdzi, że Tarczyński bezpośrednio i bez liczenia się ze zdaniem autorów ingerował w programy. Gdy robił materiał o zagrożeniu dofinansowania przebudowy drogi 73, chciał dać atakującą koalicję PO-PSL wypowiedź Gosiewskiego, a dla przeciwwagi posłów Konstantego Miodowicza i Andrzeja Pałysa. - Podszedł i powiedział, że wypowiedzi Miodowicza i Pałysa nie są potrzebne. Nie zgodziłem się, poszło po mojemu, ale potem były konsekwencje. Zostałem odsunięty od obsługi wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Skarżysku, choć obsługiwałem dla Warszawy w Radomiu, później byłem zawieszony w dziale politycznym - opowiada Łagowski.
Wraz z Czajkowską musieli we wrześniu odejść z TVP Kielce. Bujak sam zrezygnował 21 października. Obsługiwał tego dnia spotkanie samorządowców z minister Elżbietą Bieńkowską na temat strategii rozwoju regionalnego. Jak twierdzi, od wydawcy przed wyjazdem dostał taką instrukcję: zmiażdżyć marszałka województwa Adama Jarubasa z PSL-u, dokopać PO, dorzucić telefoniczną wypowiedź Gosiewskiego. W drodze miał jeszcze telefon, aby pamiętał, że PO zabierze Świętokrzyskiemu pieniądze, a Kielce nie będą metropolią.
Nie zgodził się zrobić tak stronniczego materiału, sam zrezygnował ze współpracy z taką telewizją.
Tarczyński dziwi się, gdy pytam, czy nie żal mu odejścia Bujaka. - Bardzo się ucieszyłem. Nie będzie miejsca w redakcji TVP Kielce dla malkontentów. Jeżeli ktoś uważa, że promuję Gosiewskiego, nie znam się na pracy redaktora naczelnego i nie czuje się komfortowo w TVP Kielce, powinien zrezygnować i udowodnić swoją wartość na rynku pracy mediów lokalnych - radzi.
Przy każdym zarzucie o ingerencję w materiały dziennikarzy Tarczyński podkreśla, że jest nie tylko dyrektorem ds. administracyjnych, ale także redaktorem naczelnym i to on podejmuje decyzje, jak mają wyglądać "Informacje".
Zrobiony pod jego dyktando materiał o spotkaniu z minister Bieńkowską zaczynał się pytaniem: "Czy Świętokrzyskie straci unijne pieniądze?" Dalej wszystko było podporządkowane potwierdzeniu tej tezy. Były wspierające ją wypowiedzi i komentarze, a także zarzut, że obecne władze województwa z marszałkiem Jarubasem nie walczą o interesy regionu. Było też oczywiście telefoniczne wejście Gosiewskiego, a na koniec stwierdzenie: "Stracimy wszystko, pieniądze z unijnej kasy, prestiż i szansę na nowe inwestycje".
Najgłośniej przestrzegał przed tym w programie Marcin Perz, członek zarządu województwa z PiS-u, przedstawiany jako wicemarszałek. Dziennikarze, którzy odeszli z TVP Kielce, nie mają wątpliwości: - W przyszłym roku są wybory samorządowe. Coraz częściej będą się pojawiały materiały, w których będzie zestawiany marszałek Jarubas z Perzem, który ze wsparciem Gosiewskiego jest kreowany na marszałka. Będzie codzienne urabianie opinii publicznej - twierdzą.
I chcą zaalarmować opinię publiczną o tym, co się dzieje w TVP Kielce. Jeszcze przed odejściem usiłowali wystosować list otwarty do mediów, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale - przyznaje Łagowski - koledzy nie chcieli się podpisać. Sytuacją w ośrodku zaniepokojeni są niektórzy członkowie jego rady programowej, zwłaszcza ci desygnowani przez PO i PSL. Nie mogą jednak nawet o nic zapytać, bo Tarczyński nie przyszedł już na drugie posiedzenie rady. Czuje się pewny. W piątkowej rozmowie ze mną zapowiedział, że jeśli nie awansuje gdzieś do Warszawy, to będzie swoją wizję telewizji jeszcze bardziej realizował w Kielcach i współpracował tylko z tymi, którzy ją podzielają.
Tarczyński został dyrektorem w Kielcach z nominacji Piotra Farfała, działacza LPR-u. Czy teraz, kiedy rządy w publicznych mediach objęli ludzie związani z PiS-em i SLD, straci stanowisko? Czy da na to przyzwolenie Gosiewski, który tak często pojawia się na wizji?
Częstą obecność byłego wicepremiera w programach TVP Kielce, nawet w nadanym w ostatni czwartek materiale o wewnętrznych problemach PO, Tarczyński tak tłumaczy: - To jest przewodniczący największego opozycyjnego klubu parlamentarnego.
Sam Gosiewski też mówi, że jako szef klubu ma "jedną z największych pozycji medialnych". I przekonuje, że wcale nie jest za często w TVP Kielce. Treści wysyłanych do dziennikarzy SMS-ów z poleceniami nagrywania go nie chce komentować. Gdy mówię, że ludzie tracą pracę, gdy nie chcą go nagrywać, powtarza, że nie ma wpływu na to, co się dzieje w TVP.
janusz.kedracki@kielce.agora.pl
Bez komentarza
Zastanawiałem się, jak skomentować to, co Tarczyński robi w TVP Kielce. Jednak sam mnie wyręczył. "Dyskretnie" nagrał na komórkę naszą piątkową rozmowę, a potem cieszył się z tego jak dziecko i chwalił podwładnym. Sam najlepiej pokazał, jak nadaje się na zajmowane stanowisko.
Janusz Kędracki
- 64 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
TVP Kielce mocno sterowana
fabon
02.11.09, 10:57
Zaraz sie tu pojawi masa komentarzy. Zamiast glosowac na wolnosciowcow to wy glosowaliscie na ta bande ktora teraz rzadzi (od 20 lat juz) wiec tresc tego artykulu nie powinna nikogo dziwic. »
-
GW nie piszcie o rzeczach ważnych.
haxman
02.11.09, 11:01
Nie ma info o braku dofinansowania dla projektu rozbudowy drogi DK73 za to co tydzień pierdoły o Edgarze Gosiewskim albo o zadymie w regionalnej PO. Równia pochyła.»
-
dziennikarz? zawód hmmm... trudny...
pol3di
02.11.09, 11:34
No cóż. Zawód dziennikarza to jedna z najgorszych profesji w tym kraju: blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/10/17/gramy-na-premiera/»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Strażacy wzywani do kotów i owadów. Będą ...
- Tak było kiedyś, tak jest teraz. Kielce ...





