Twórcy więziennego muzeum rozgoryczeni

Janusz Kędracki
06.03.2010 , aktualizacja: 05.03.2010 19:41
A A A Drukuj
- Uratowaliśmy to miejsce przed zniszczeniem, włożyliśmy mnóstwo pracy i pieniędzy, nie usłyszeliśmy nawet słowa "dziękuję". Teraz też nikt nawet nie zapyta nas o zdanie, co tam należy zrobić - żalą się inicjatorzy muzeum kieleckiego więzienia przy ul. Zamkowej.

Fot. Paweł Małecki / Agencja Gaz
Muzeum pod nazwą "Miejsce Pamięci Narodowej - Więzienie Kieleckie 1939-1956" otwarto w sierpniu 1995 roku, w 50. rocznicę brawurowej akcji odbicia więźniów UB i NKWD przez oddziały podziemia dowodzone przez Antoniego Hedę "Szarego". Szybko stało się niechcianym dzieckiem w Kielcach, nikt nie chciał go przejąć i utrzymywać. Trwało dzięki stowarzyszeniu stworzonemu m.in. przez byłych żołnierzy Armii Krajowej. Z własnych i pozyskanych pieniędzy płacili za prąd, doprowadzili ogrzewanie, ratowali przed zawaleniem strop, zamontowali okna. - Około 200 tys. zł włożyliśmy, kiedy jeszcze nie było żadnego pomysłu na zagospodarowanie tego miejsca. Chcieliśmy stworzyć archiwum, ale nigdy nikt nas poważnie nie traktował - narzeka Lech Maciejewski, prezes stowarzyszenia.

Przed kilku laty powięzienny kompleks przejęło miasto. Powstała koncepcja urządzenia w jednym skrzydle centrum sztuki użytkowej, a w drugim ośrodka myśli patriotycznej i obywatelskiej. W przyszłym roku w części dawnego więzienia powstanie nowoczesna interaktywna ekspozycja autorstwa Mirosława Nizio, twórcy Muzeum Powstania Warszawskiego. Trwają już prace budowlane, od ubiegłego roku muzeum nie ma w więziennych murach. Większość eksponatów trafiła do Muzeum Historii Kielc, część do delegatury IPN.

Czy muzeum wróci na Zamkową? - Nie mam na ten temat informacji - odpowiada Maciejewski. Tłumaczy, że ostatnio miał problemy ze zdrowiem i odsyła do sędziego Andrzeja Jankowskiego. Ten mówi: - Podobno ma być odtworzone po przebudowie,

Obaj panowie twierdzą, że miasto samo decyduje o przyszłości tego miejsca, nie pytając ich o zdanie. - Przed kilku laty powstała notatka podpisana przez prezydenta Wojciecha Lubawskiego, że po przejęciu miasto zostawi muzeum jako integralną część mającego tu powstać ośrodka. Z niej nie wynikały żadne dalsze kroki - podkreśla Maciejewski. Według niego, zaprzepaszczona została idea upamiętnienia żołnierzy AK i podziemia niepodległościowego. - Przeze mnie przemawia żal, że tyle lat i tyle tysięcy złotych zostało zmarnowane. Jakiś szacunek się chyba należał - uważa Maciejewski.

- Jest grupa zapaleńców, potem zostawia ich się samym sobie. Ci starsi ludzie czują się odtrąceni. Na żadnym etapie nikt ich nie pytał o zdanie na temat miejsca, któremu tyle poświęcili. Nawet "dziękuje" nie powiedział - tłumaczy rozgoryczenie Bogdan Białek, który przed laty jako redaktor naczelny "Gazety" w Kielcach przyczynił się do powstania więziennego muzeum, a potem zabiegał o jego utrzymanie.

- Instytucji o nazwie muzeum w dawnym więzieniu nie będzie - informuje Andrzej Sygut, wiceprezydent Kielc. Na wystawie, jaka powstanie po przebudowie, zostanie zaprezentowana historia walk Polaków o niepodległość od insurekcji kościuszkowskiej.

Sygut zapewnia, że wszystkie eksponaty, które tam się znajdowały, będą mogły być umieszczone. - Zachowany zostanie też karcer, miejsce straceń, wieżyczka, krzyż, tablice. Pracujemy jeszcze nad bramą, jak ją wkomponować. Wola kombatantów zostanie wykonana. Oglądali zwycięski projekt i im się spodobał. My go realizujemy - twierdzi Sygut.

Wiceprezydent wie również, że nie wszyscy są zadowoleni z tego, co dzieje się przy Zamkowej. Przyznał, że musiał odpowiadać już na skargi, jakie w tej sprawie trafiły do prezydenta RP i do Senatu.

janusz.kedracki@kielce.agora.pl

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów