Kolejny dramat Niny Cholewickiej. Chcą zlicytować dom

Ziemowit Nowak
12.07.2010 , aktualizacja: 12.07.2010 08:53
A A A Drukuj
Kobiecie, która od skarbu państwa domaga się 12 mln zł odszkodowania, grozi licytacja rodzinnego domu. Do bankructwa doprowadziły ją błędne decyzje skarbówki
Nina Cholewicka
Fot. Jaros3aw Kubalski / AG
Nina Cholewicka
- Grozi mi eksmisja i licytacja domu, w którym mieszkam. Nie chcę przez to znowu przechodzić - przyznaje łamiącym się głosem Nina Cholewicka. Była właścicielka zatrudniającej 50 osób szwalni i hurtowni PHUP "Nina" w Chmielniku odwiedziła naszą redakcję kilka dni temu. Szukała ogłoszenia prasowego Sądu Rejonowego w Busku-Zdroju.

W ogłoszeniu sąd ustanawia kuratora dla byłego męża pani Niny. To krok w kierunku egzekucji długu i licytacji domu w Chmielniku - kobieta mieszka w nim z kilkunastoletnią córką, dorosłym synem oraz drugą córką, studentką. Już raz, w listopadzie 2008 roku, komornik próbował zlicytować ten dom. - Zainteresowane były trzy osoby. Serce mi stanęło, jak je zobaczyłam, bo miałam nadzieję, że nikt się nie zgłosi. Na szczęście z przyczyn formalnych sąd oddalił egzekucję - mówi Cholewicka.

Przyczyną była właśnie nieobecność byłego męża. Ponieważ komornik nie jest w stanie ustalić jego miejsca zamieszkania, sąd postanowił ustanowić kuratora występującego w jego imieniu. Wówczas nie będzie przeszkód przed kolejną licytacją.

Dom ma być wystawiony na sprzedaż, bo Cholewicka nie spłaciła bankowi Pekao SA ponad 100 tys. zł. - Gdy już firma się sypała i nie było pieniędzy na kolejne zamówienia oraz płace dla ludzi, wzięłam kredyt pod zastaw domu. Nie spodziewałam się, że to tak szybko pójdzie, że nie będę go w stanie spłacić - opowiada. W 2001 roku firma upadła, kredyt z zastawionym domem pozostał.

Cholewicka i jej adwokat są przekonani, że nie byłoby takich problemów, gdyby nie błędy urzędników skarbowych, którzy rozpoczęli kontrolę w jej firmie w 1996 roku. Naliczali olbrzymie sumy za zaległe podatki od rzekomo sprzedanych poza ewidencją tekstyliów. Po latach Izba Skarbowa w Kielcach wycofała się ze swoich decyzji, a sądy przyznały, że nie było sprzedanego na lewo towaru, a więc i podatku. Ale w tym czasie firma Cholewickiej popadła w ruinę, kobieta została bez środków do życia, w dodatku z potężnymi długami.

Teraz domaga się od skarbu państwa 12 mln zł odszkodowania. W piątek w wydziale cywilnym Sądu Okręgowego w Kielcach odbyła się druga rozprawa, zeznawali pierwsi świadkowie. Przedstawiciel Prokuratorii Generalnej, która reprezentuje skarb państwa w dużych procesach, wystąpił o powołanie biegłego i sąd do tego się przychylił. Dał też czas obu stronom na skompletowanie dokumentacji. Same dokumenty skarbówki liczą 5 tys. stron, ich kopiowanie zajęło urzędnikom dwa dni. Cholewicka jest gotowa dostarczyć drugie tyle.

Kobieta chce się obronić przed licytacją domu do czasu, gdy sąd rozstrzygnie, czy należy się jej odszkodowanie. Wówczas spokojnie spłaciłaby zobowiązania. Napisała pismo do funduszu inwestycyjnego, któremu Pekao SA odsprzedał dług, aby zgodził się na zawieszenie egzekucji. - Nie dostałam jeszcze odpowiedzi - mówi.

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Re: Kolejny dramat Niny Cholewickiej. Chcą zlicyt wykidajlo2 12.07.10, 12:43

    Kiedyś w dawnych czasach w USA był sprawiedliwy i sprawny (ponoć) sędzia.Nazywał się Lynch...»

  • Ręce opadają ochujek 12.07.10, 21:12

    Duch Ziobry wiecznie żywy. Chcą kobietę zatłuc jak Panią Blidę. Chore państwo, gdzie urzędnik może bezkarnie zniszczyć człowieka.»