Wybory samorządowe. Prezydencki kłopot lewicy

Joanna Gergont
08.09.2010 , aktualizacja: 08.09.2010 09:35
A A A Drukuj
SLD nie może poradzić sobie z wyborem kandydata na prezydenta Kielc. Z dobrych źródeł wiemy, że Grzegorz Napieralski zgodził się, by reprezentował go Jan Gierada, dyrektor szpitala wojewódzkiego. Ale, z równie dobrych, że ostatecznie i tak może kandydować poseł Sławomir Kopyciński
Jan Gierada
Fot. Jarosław Kubalski / AG
Jan Gierada
SLD jako pierwsze już wczesną wiosną ogłosiło, że ich kandydatem na prezydenta Kielc będzie szef miejskich struktur partii, radny Robert Siejka. Za chwilę wybory, wszystkie ugrupowania już wskazały swojego kandydata, a sojusz jako jedyny wciąż go nie ma. W lipcu nieoczekiwanie zarząd krajowy nie zgodził się, by lewicę w wyborach reprezentował Siejka. Uzasadniono to słabymi wynikami badań popularności, jakie partia przeprowadziła.

Teraz z naszych informacji wynika, że kandydatem SLD może być Jan Gierada. To, że jest to już załatwione w Warszawie, potwierdza nam jeden z działaczy, blisko współpracujący z centralą partii. - Zgodę u Napieralskiego wywalczył Kopyciński, bo Gierada, choć to człowiek lewicy, z partii sam wystąpił i nikomu by do głowy nie przyszło go zgłaszać - mówi.

Ale, żeby wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, na najbliższą sobotę Kopyciński, który przewodzi świętokrzyskiemu SLD, zwołał posiedzenie rady wojewódzkiej i zarządu wojewódzkiego. Zająć się mają rekomendacją kandydata na prezydenta miasta. Ale najpierw powinna go wskazać organizacja miejska, a Robert Siejka zwoływać posiedzenia rady miejskiej i zarządu miejskiego przed sobotą nie zamierza. - Po decyzji władz krajowych odbył się zarząd miejski. Zapytałem, czy chcą rekomendować jakiegoś innego kandydata. Nie chcieli, a nie dotarły do mnie żadne informacje, żeby to się zmieniło - tłumaczy. I dodaje, że nie zamierza ułatwiać posłowi Kopycińskiemu zrealizowania "jakiegoś dziwnego planu". - Nagle okazuje się że, żeby reprezentować SLD w wyborach na prezydenta, trzeba było półtora roku temu rzucić legitymację i wystąpić z partii oraz klubu, wspierać PSL w wyborach do europarlamentu i zamiast na święto 1 Maja chodzić na Zielone Świątki. A choć ja bardzo cenię i szanuję Janka Gieradę, to jeszcze bardziej cenię sobie szacunek do własnej partii. Niech rada wojewódzka bierze odpowiedzialność na siebie za takie decyzje - podkreśla Siejka.

Przewodniczący Kopyciński nie dopuszcza do siebie myśli, że posiedzenia miejskich władz nie będzie. - Złożyłem wniosek o jego zwołanie, odbędzie się w piątek, z tego, co wiem - twierdzi. Denerwuje się, gdy pytam, co będzie, jeśli się nie odbędzie. - Dlaczego mam myśleć, że się nie odbędzie. Ja wiem, że będzie - mówi.

A to nie koniec wojny podjazdowej w kieleckim SLD. Nasi informatorzy twierdzą, że Kopycińskiemu zależy na posiedzeniu miejskich struktur, bo ma nadzieję, że... działacze nie zgodzą się na Gieradę. - Wtedy będzie mógł zrealizować plan, o który mu chodzi. Samemu wystartować, bo będzie już zbyt późno, żeby kogoś nowego promować - zdradza jeden z członków partii.

Poseł Kopyciński mówi, że Gierada jest bardzo poważnym kandydatem.

- Ale może nie być zgody działaczy na jego kandydaturę.

- Nie wiem, ale ta nowa koncepcja jest w interesie miasta, którym źle rządzi Wojciech Lubawski.

- Czy Pan będzie kandydował, gdy zgody nie będzie?

- Grzegorz Napieralski w lipcu zaproponował, żebym kandydował ja albo poseł Henryk Milcarz. Ale propozycja startu Gierady, który, co chce podkreślić, zabiega o poparcie SLD, a nie odwrotnie, jest dobra.

- Nie wystartuje Pan?

- Jeszcze nie powiedziałem, że nie wystartuję.

Jan Gierada przyznaje, że w tym tygodniu jeszcze umówiony jest na spotkanie z przewodniczącym Kopycińskim. - Zawsze byłem człowiekiem lewicy. Wystąpiłem z partii, bo miałem żal, że nie zgodziła się, bym kandydował do parlamentu. Ale czas leczy rany. Gotów jestem reprezentować lewicę. Zamierzam wstąpić znów do partii - zapowiada. Zaprzecza, by jego działanie było koniunkturalne. - To, że PSL wybrał sobie innego kandydata, jest dla mnie przykre, ale ja się nie obrażam. Wiem, że mam od niego większą wiedzę. Za mną przemawia doświadczenie - mówi Gierada.

Dla Gazety

Andrzej Szejna, przewodniczący wojewódzkiego zespołu programowego SLD

Chciałbym, żeby wyłonienie kandydata na prezydenta Kielc odbyło się w spokoju, rozwadze i przede wszystkim przy poszanowaniu samorządności. To nie są wybory na szczeblu krajowym, to są wybory samorządowe, gdzie ważne powinny być decyzje lokalnych struktur. Moim zdaniem, bezwzględnie kandydatem w kluczowych wyborach prezydenta Kielc powinien być członek partii. Lewica w Świętokrzyskiem w wyborach do Parlamentu Europejskiego osiągnęła 18 procent poparcia, w wyborach prezydenta Polski Grzegorz Napieralski miał tu około 16 procent. To potencjał, który marnujemy, bez sensu trwonimy tym, co dzieje się z ustalaniem list i wyłanianiem kandydata na prezydenta. Mnie się bardzo nie podoba to, co zrobiono z Robertem Siejką. Mówienie, że miał słaby wynik w badaniach jest niepoważne. Grzegorz Napieralski też jak startował na prezydenta RP miał marne notowania, ale dobra kampania, pracowitość pozwoliły mu kilkakrotnie zwiększyć swój kapitał. To samo mógł zrobić Siejka. Czeka nas bardzo poważna rozmowa na radzie wojewódzkiej i nie będzie ona łatwa. Jest zbyt wiele pytań.

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Prezydencki kłopot lewicy konus1 08.09.10, 09:19

    Czekaj tatka latka, a czas biegnie nieubłaganie, a oni ciągle się dochodzą między sobą.»

  • Wybory samorządowe. Prezydencki kłopot lewicy marionio 08.09.10, 10:20

    Jestem młodym mieszkańcem Kielc. I poza paraliżem, który miasta, który został mi zafundowany od września nie widze efektów pracy rządzących miastem. Pomniki też mnie nie bardzo interesuja. »