Wieloletni dyrektor szpitala w Morawicy: Przestańmy mydlić sobie oczy

Jan Lechicki
10.09.2010 , aktualizacja: 10.09.2010 09:02
A A A Drukuj
Nie zgadzam się, że uzależnienia to problem tylko medyczny. Wiedzą o tym psycholodzy, pedagodzy i - mam nadzieję - niektórzy rodzice narkomanów. Dlatego samo leczenie, w rozumieniu medycznym, nie rozwiązuje problemu walki z uzależnieniami
Marihuana
Fot. materiały Izby Celnej
Marihuana
Przez 30 lat jako lekarz, w tym prawie 15 lat jako dyrektor szpitala psychiatrycznego, zajmowałem się m.in. leczeniem narkomanów. Czuję się więc w obowiązku, przedstawić swój punkt widzenia na temat sugestii dotyczącej złagodzenia przepisów polskiej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Nie twierdzę, że ustawa ta jest doskonała. Nie zgadzam się natomiast z tym, jak twierdzą niektórzy, że uzależnienia to problem tylko medyczny. Wiedzą o tym dobrze psycholodzy, pedagodzy i - mam nadzieję - niektórzy rodzice narkomanów. Dlatego samo leczenie, w rozumieniu medycznym, nie rozwiązuje problemu walki z uzależnieniami. Przykładem może tu być przymusowe leczenie alkoholików na podstawie postanowienia sądowego. Efekty tego leczenia są powszechnie znane. Jeśli ktoś sam nie przekona się, że leczyć się musi, to żaden paragraf go nie przekona. Znam narkomanów. Niestety, motywację do leczenia mają rzadko, chyba że wymiar sprawiedliwości depcze im po piętach. Często natomiast narkomani zgłaszają się do szpitala tylko dla poprawienia kondycji psychofizycznej, by po wyjściu ze szpitala ćpać nadal.

I sprawa druga. Nie zgadzam się z tym, że "trawka" nie jest szkodliwa. Najczęściej, niestety, proceder zaczyna się od niewinnej "marychy", a kończy na heroinie, kokainie czy amfetaminie.

Moim skromnym zdaniem walkę z uzależnieniami winno się zacząć od szerokiej akcji edukacji dzieci i młodzieży, poczynając od szkoły podstawowej, a kończąc na wyższej uczelni. Jeśli natomiast wszem i wobec będziemy mówić, że niedzielne, czy jak kto woli, sportowe palenie "trawki" jest nieszkodliwe, to daleko nie zajedziemy. Uważam również, że tzw. posiadanie narkotyku na własny użytek jest też mydleniem oczu. I nie chodzi mi tu o zwykłego skręta. Znając doskonale przebiegłość narkomanów, jestem przekonany, że na własny użytek zaczną hodować konopie, mak czy nawet krzewy koki.

I sprawa ostatnia. Otóż mam poważne zastrzeżenia co do tzw. substytucyjnego leczenia uzależnionych. O ile mi wiadomo, metadon dotyczy tylko substytucji osób uzależnionych od heroiny. Pytam więc, jak leczyć uzależnionych od kokainy, amfetaminy czy innych chemicznych i organicznych "dopalaczy"?

Niestety, narkomania to nie straszenie ludzi, to problem ogólnoświatowy, z którym do tej pory nikt nie zdołał się uporać.

Autor jest lekarzem, od ponad 30 lat zajmował się uzależnieniami, wieloletni dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Morawicy koło Kielc, autor książki "Postępowanie w uzależnieniach i innych patologiach w szkole"

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Wieloletni dyrektor szpitala w Morawicy: Przest... oloros 10.09.10, 09:13

    Pan Doktor wie takie mowienie - "mowil chlop do obrazu a obraz ani razu"20 procent zadowolonego z siebie spoleczenstwa ma gdzies pozostala 80 procentowa - i jezeli cos robi to tylko dla tzw»