Sandomierz nie chce pieniędzy na budowę domów dla powodzian
11.09.2010
, aktualizacja: 12.09.2010 20:36
Włodarze Sandomierza... obrazili się na Bank Gospodarstwa Krajowego. Przedstawiciele BGK dziwią się, bo miasto ma wielkie szanse na preferencyjne kredyty. - Nie będę głową muru rozbijał - upiera się burmistrz Jerzy Borowski
ZOBACZ TAKŻE
- Wakacje były na drogach tragiczne jak nigdy (11-09-10, 14:00)
- 30. rocznica strajku w Chemarze (11-09-10, 06:00)
- Policja ma sprawców napadu na kantor w Realu (10-09-10, 12:03)
- SLD zdecydowało. Jan Gierada kandydatem na prezydenta Kielc (10-09-10, 19:32)
SERWISY
O kuriozalnej sytuacji dotkniętego tegorocznymi powodziami Sandomierza poinformowaliśmy we wczorajszej "Gazecie". Władze miasta nie odpowiedziały na ankietę, którą Bank Gospodarstwa Krajowego przeprowadził na zlecenie rządu. Chce on zorientować się, jakie potrzeby budowlane mieszkań socjalnych i komunalnych ma ponad 600 polskich gmin dotkniętych powodzią, i dzięki temu przygotować specjalnie dla nich dofinansowanie nawet 40-60 proc. kosztów budowy i remontów mieszkań dla osób, które straciły dach nad głową. Tymczasem na ankietę w terminie odpowiedziało tylko ok. 60 gmin, czyli co dziesiąta. Pierwsze jeszcze we wrześniu wystąpią o 15,2 mln zł dopłat do budowy 164 lokali.
Sandomierz na ankietę nie odpowiedział. - Po co jeszcze raz odpowiadać, jak to nic nie daje? W ubiegłym roku występowałem o dofinansowanie budowy mieszkań socjalnych i co? Buduję sam. Ostatni raz w lutym odrzucili nasze dokumenty. Podobnie z TBS-em, nic nie dostaliśmy, budujemy bez BGK. Z koniem kopać się nie ma co, nie będę głową muru rozbijał - mówi Jerzy Borowski, burmistrz Sandomierza.
I dodaje: - Tylko nie piszcie, że w ogóle się nie staramy o pomoc. Mam obiecane 7,2 mln zł na mieszkania dla powodzian z rządu, ale z innego funduszu.
O ankiecie przedstawiciele BGK informowali, wysyłając mail na adresy burmistrza/wójta, sekretarza gminy i ogólny urzędu. Pytamy, dlaczego sandomierski urząd w takim razie nie wysłał nawet negatywnej odpowiedzi. - Może przeprowadzę śledztwo, kto czytał tego maila. Tylko co mi to da? Połowa z tej penetracji rynku to radosna twórczość, nie mam czasu na takie ankiety. Żebym wiedział, jakie mam szanse, tobym odpowiedział - irytuje się Borowski.
Tymczasem z wypowiedzi przedstawicieli BGK wynika, że szanse Sandomierza na dopłaty dla powodzian były bardzo duże. - Przed powodzią, w lutym, promowane były projekty przebudowy, adaptacji, bo to taniej wychodzi, a Sandomierz miał projekt budowy budynku socjalnego od podstaw. Ale teraz sytuacja się zmieniła, wszystkie powodziowe kredyty mają pierwszeństwo i dostają zielone światło - mówi Piotr Stalęga, rzecznik prasowy BGK.
Czy Sandomierz, mimo że nie odpowiedział na ankietę, ma jeszcze szanse na wejście do programu? Stalęga nie daje jednoznacznej odpowiedzi. - Powiedzmy, że rząd przygotuje program odpowiadający na potrzeby tych 60 gmin, które się zgłosiły na czas. I nagle pod koniec roku zgłosi się drugie tyle. To trzeba by połowę obiecanych środków zabierać tym pierwszym. To nie byłoby fair - mówi rzecznik BGK.
Takich skrupułów jak władze Sandomierza nie mieli w Samborcu, Kazimierzy Wielkiej, Osieku czy Sędziszowie, gminach znacznie mniej dotkniętych powodzią. - To jest normalne, poważne podejście do rozeznania potrzeb, ankieta jest jedną z metod. Rzeczywiście, wolałbym wiedzieć, ile mam pieniędzy, ale na ankietę też warto odpowiedzieć. Ja się nie porównuję z Sandomierzem, gdzie woda do pierwszego piętra sięgała, u nas potrzebne są raczej remonty. Tylko jeden budynek jest do rozbiórki, ale na pieniądze czekam - mówi Włodzimierz Wawrzkiewicz, burmistrz Osieka.
- Potrzeby mieszkań socjalnych z roku na rok są coraz większe. To dotyczy każdej gminy, nawet bez powodzi. Jeśli jest szansa, trzeba się o pieniądze starać - komentuje Adam Bodzioch, burmistrz Kazimierzy Wielkiej.
Sandomierz na ankietę nie odpowiedział. - Po co jeszcze raz odpowiadać, jak to nic nie daje? W ubiegłym roku występowałem o dofinansowanie budowy mieszkań socjalnych i co? Buduję sam. Ostatni raz w lutym odrzucili nasze dokumenty. Podobnie z TBS-em, nic nie dostaliśmy, budujemy bez BGK. Z koniem kopać się nie ma co, nie będę głową muru rozbijał - mówi Jerzy Borowski, burmistrz Sandomierza.
I dodaje: - Tylko nie piszcie, że w ogóle się nie staramy o pomoc. Mam obiecane 7,2 mln zł na mieszkania dla powodzian z rządu, ale z innego funduszu.
O ankiecie przedstawiciele BGK informowali, wysyłając mail na adresy burmistrza/wójta, sekretarza gminy i ogólny urzędu. Pytamy, dlaczego sandomierski urząd w takim razie nie wysłał nawet negatywnej odpowiedzi. - Może przeprowadzę śledztwo, kto czytał tego maila. Tylko co mi to da? Połowa z tej penetracji rynku to radosna twórczość, nie mam czasu na takie ankiety. Żebym wiedział, jakie mam szanse, tobym odpowiedział - irytuje się Borowski.
Tymczasem z wypowiedzi przedstawicieli BGK wynika, że szanse Sandomierza na dopłaty dla powodzian były bardzo duże. - Przed powodzią, w lutym, promowane były projekty przebudowy, adaptacji, bo to taniej wychodzi, a Sandomierz miał projekt budowy budynku socjalnego od podstaw. Ale teraz sytuacja się zmieniła, wszystkie powodziowe kredyty mają pierwszeństwo i dostają zielone światło - mówi Piotr Stalęga, rzecznik prasowy BGK.
Czy Sandomierz, mimo że nie odpowiedział na ankietę, ma jeszcze szanse na wejście do programu? Stalęga nie daje jednoznacznej odpowiedzi. - Powiedzmy, że rząd przygotuje program odpowiadający na potrzeby tych 60 gmin, które się zgłosiły na czas. I nagle pod koniec roku zgłosi się drugie tyle. To trzeba by połowę obiecanych środków zabierać tym pierwszym. To nie byłoby fair - mówi rzecznik BGK.
Takich skrupułów jak władze Sandomierza nie mieli w Samborcu, Kazimierzy Wielkiej, Osieku czy Sędziszowie, gminach znacznie mniej dotkniętych powodzią. - To jest normalne, poważne podejście do rozeznania potrzeb, ankieta jest jedną z metod. Rzeczywiście, wolałbym wiedzieć, ile mam pieniędzy, ale na ankietę też warto odpowiedzieć. Ja się nie porównuję z Sandomierzem, gdzie woda do pierwszego piętra sięgała, u nas potrzebne są raczej remonty. Tylko jeden budynek jest do rozbiórki, ale na pieniądze czekam - mówi Włodzimierz Wawrzkiewicz, burmistrz Osieka.
- Potrzeby mieszkań socjalnych z roku na rok są coraz większe. To dotyczy każdej gminy, nawet bez powodzi. Jeśli jest szansa, trzeba się o pieniądze starać - komentuje Adam Bodzioch, burmistrz Kazimierzy Wielkiej.
- 41 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Sandomierz nie chce pieniędzy na budowę domów d...
kowalskijohn
11.09.10, 15:30
Mam nadzieję że mieszkańcy Sandomierza obrażą się na burmistrza w nadchodzących wyborach i podziękują raz na zawsze temu bubkowi.Jak nie ma zamiaru dobrze pracować dla ludzi tylko biegać po »
-
Ekspresowa dymisja burmistrza Jerzego Borowskiego!
agent.orange
11.09.10, 16:28
Ekspresowa dymisja burmistrza Jerzego Borowskiego! Fochy to on może sobie strzelać w swojej zagrodzie. A tak Sandomierz stracił miliony na odbudowę! I kto teraz za to zapłaci?»
-
Na takich warunkach to lepiej samemu kredyt wziąć
trupyirobaki
12.09.10, 22:30
tak zrobili zeby nikt nie chciał ryzykowac i żeby mogil powiedzieć. "Dawaliśmy pieniądze a oni brac nie chcieli"Ludzie pomyslcie kto by był taki głupi dobrej pomocy żeby nie brać ? »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona otwarta. Pierwsza osoba ...
- Galeria Korona otwarta. Oblężony sklep z ...
- Sprawdź, ile ma władza. Starosta milioner
- Tłumy na imprezie w Galerii Korona. ...
- Radni nie dadzą więcej pieniędzy Koronie ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...




więcej zdjęć
odtwórz
odtwórz
