Izba wytrzeźwień zlikwidowana. Niech szpital ma problem

Angelina Kosiek
03.11.2010 , aktualizacja: 02.11.2010 20:41
A A A Drukuj
Izba wytrzeźwień w Kielcach przestała działać 31 października 2010

Izba wytrzeźwień w Kielcach przestała działać 31 października 2010 (Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta)

Likwidując kielecką izbę wytrzeźwień miasto nie znalazło rozwiązania, gdzie trafiać mają pijane osoby. W efekcie w ostatni weekend w szpitalu wojewódzkim na Czarnowie trzeźwiało kilkunastu agresywnych mężczyzn.
- Poza upojeniem alkoholowym nic im nie dolegało. Oni po prostu trzeźwieli u nas przez kilkanaście godzin - opowiada Dorota Adamczyk-Krupska, kierowniczka Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach.

W większości młodzi ludzie, którzy trafili tu w ostatni weekend, byli bardzo agresywni. Przeklinali, krzyczeli na personel, wielokrotnie interweniowała ochrona. Jeden chciał nawet załatwiać swe potrzeby na innych pacjentów. - Chyba nikt nie chciałby być na miejscu zwykłych pacjentów, których tu wtedy mieliśmy - podkreśla Adamczyk-Krupska.

SOR nie mógł ich odesłać do domów. - Nie byli nawet w stanie wyartykułować swojego nazwiska, nie mogli nam więc powiedzieć co im dolega. I żeby mieć pewność, trzeba było zrobić wszystkie badania i poczekać. Aż wytrzeźwieją - podkreśla kierowniczka oddziału ratunkowego.

Dotychczas do szpitala na Czarnowie także przywożono takie osoby, ale były to pojedyncze przypadki. Kilkunastu pijanych mężczyzn przyjętych w ostatni weekend na SOR nie jest jednak przypadkowe. Właśnie z końcem października przestała działać w Kielcach izbę wytrzeźwień. Decyzję o likwidacji "żłobka" przy ul. Żniwnej, jak słodko o nim mówiono, radni podjęli w maju. Argumentowano, że policja zbyt często przywozi tam osoby pod wpływem alkoholu i kosztuje to miasto mnóstwo pieniędzy. Likwidacja izb wytrzeźwień sprawdziła się także w innych miastach.

Po zmianach pijani mieli być zawożeni przez policję do domów, a jeśli byliby agresywni, trafialiby na komisariat przy ul. Wesołej. Z kolei dla bezdomnych w miejscu dotychczasowej izby powstać miał punkt terapeutyczny. O wielkim obciążeniu oblężonego już oddziału ratunkowego szpitala na Czarnowie nikt nie mówił...

- Miasto nie przedstawiło nam innego rozsądnego rozwiązania. Dlatego z całą świadomością zaznaczam, że nadal będziemy ich tam przywozić - potwierdza Marta Solnica, wicedyrektorka Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego. Tłumaczy, że zadaniem pogotowia jest zawiezienie pacjenta do miejsca, w którym udzielona mu zostanie pomoc medyczna. Wyklucza się zostawienie nietrzeźwego pacjenta bez pomocy, nawet jeśli nie skarży się na żadne dolegliwości. - Mogę mnożyć przykłady, że nietrzeźwy pozostawiony sam sobie zachłysnął się i udusił. Nie weźmiemy na siebie takiej odpowiedzialności - zaznacza Solnica.

Nietrzeźwych na SOR ma zamiar wozić także policja. - Jeśli zauważymy leżącego człowieka, z którym nie ma kontaktu, od razu trafi do szpitala. Wtedy będziemy mieć pewność, że taka osoba będzie bezpieczna. Co by było, gdyby taki człowiek zmarł po dwóch godzinach? Mielibyśmy duży problem - informuje Zbigniew Pedrycz, rzecznik świętokrzyskiej policji. Zaznacza, że inaczej postępować będą tylko w przypadku osób agresywnych. Ci, tak jak dotychczas, trafiać mają do policyjnej izby zatrzymań. Policja zapowiada, że część odwiezie do domów, oczywiście za dodatkową opłatą, ale takiego przypadku jeszcze nie było.

Dlaczego miasto zrzuciło tak duży problem na jedyny szpitalny oddział ratunkowy w mieście? - Decyzję o likwidacji izby wytrzeźwień podjęli radni. Odpowiedzialność za osoby nadużywające alkoholu podzieliliśmy między kilka instytucji - odpowiada Marek Scelina, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Kielcach. Nie potrafi jednak odpowiedzieć na jakie. Tłumaczy jedynie, że po likwidacji izby wytrzeźwień zapewniono pomoc dla osób bezdomnych uzależnionych od alkoholu. Punkt dla nich MOPR prowadzi właśnie w budynku przy ul. Żniwnej. - Nie dopuścimy jednak, żeby w tym punkcie powstała druga izba wytrzeźwień - mówi Scelina.

Mariusz Goraj, jeden ze zwolenników likwidacji izby wytrzeźwień twierdzi, że radni zgodzili się na to pod warunkiem, że na Żniwną nadal będą trafiać nie tylko bezdomni. - Jutro będę to wyjaśniał. Szpital na pewno nie może być izbą wytrzeźwień - stwierdził.

angelina.kosiek@kielce.agora.pl

Piknik Archeologiczny "PraOsada RYDNO"

W dniach 24-26 maja będzie można zarówno oglądać, dotykać jak i stać się częścią świata z "epoki kamienia"! Wstęp wolny!