Po rozwiązaniu zarządu. Podwodna łódź prezesa PiS
07.02.2011
, aktualizacja: 06.02.2011 17:02
Komitet polityczny Prawa i Sprawiedliwości rozwiązał świętokrzyski zarząd partii. Komisarzem została posłanka Beata Kempa. - Nie godzi się tak przedmiotowo traktować ludzi - krytykuje decyzję Jarosława Kaczyńskiego senator Grzegorz Banaś
ZOBACZ TAKŻE
- Mieszkaniec miał rację. Uchwały sejmiku niezgodne z prawem (07-02-11, 06:00)
- Szkolny konserwator czuje się prześladowany (07-02-11, 05:00)
- Dzień otwarty w Świętokrzyskim Centrum Onkologii (06-02-11, 16:37)
- Kempa komisarzem PiS w regionie? "Nie ma decyzji" (05-02-11, 20:00)
- "Kaczyński chyba nie chce wygrać wyborów" (05-02-11, 13:13)
- Zarząd świętokrzyskiego PiS rozwiązany! Wkracza Beata Kempa (05-02-11, 12:53)
SERWISY
Zarząd regionu rozwiązano w piątek. To decyzja prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego, którą potwierdził komitet polityczny partii. Do Warszawy wezwano posłów, wieczorem Joachim Brudziński, sekretarz generalny PiS-u, w towarzystwie Beaty Kempy przekazał im informację o decyzji. Posłanka zakomunikowała potem, że ustanowiono ją komisarzem.
Potwierdza to senator Grzegorz Banaś, do piątku członek zarządu świętokrzyskiego PiS. - Informacja była dla nas zaskoczeniem - mówi. Brudziński nie podał przyczyn, ale jak mówi Banaś "w sposób dosyć ogólny odniósł się do niezbyt dobrych wyników w ostatnich wyborach" oraz konfliktu w lokalnych strukturach. - Powiedziałem, że taka forma podjęcia decyzji łamie dobre obyczaje, i że na nią nie zasłużyliśmy. Odnoszenie się do niezbyt dobrych wyników, to nie jest argument, bo, nie oszukujmy się, nigdzie w Polsce wynik w wyborach samorządowych nie był imponujący - podkreśla senator.
Jeden z lokalnych działaczy twierdzi jednak, że porażka w Świętokrzyskiem była szczególnie bolesna, bo to region, w którym PiS był bardzo mocny. Nasz region, wraz z Podkarpaciem, uchodził za bastion PiS-u.
- Polityka zarządu była fatalna. Wystawienie kandydata na prezydenta Kielc, który osiągnął tak marny wynik [z ok. 12. proc. poparciem Banaś był trzeci wśród siedmioro kandydatów - red.], utrata wpływów w mieście, gdzie współpracowaliśmy z prezydentem Wojciechem Lubawskim, to samo w sejmiku, gdzie przez ostatnie cztery lata współrządziliśmy i z marszałkiem Adamem Jarubasem szło się porozumieć, to bolesne błędy - ocenia nasz rozmówca.
Z naszych informacji wynika, że "zasługę" w rozwiązaniu świętokrzyskich władz może sobie przypisać starachowicki poseł Krzysztof Lipiec i "posłowie północy", jak obok niego określa się Jarosława Rusieckiego, Marię Zubę, a do niedawna także Bartłomieja Dorywalskiego, którzy zdobyli mandaty w północnej części województwa [Dorywalski wygrał ostatnie wybory samorządowe i wrócił na stanowisko burmistrza Włoszczowy - red].
Lawinę uruchomił list jaki dwa miesiące temu wysłali do prezesa Kaczyńskiego. Januszowi Barańskiemu, prezesowi PiS w regionie, zarzucili konfliktowanie lokalnych struktur, nie liczenie się z głosem posłów, złe zarządzanie partią.
Lipiec nie chce komentować decyzji władz partii. Pytany o konflikt z Barańskim odpowiada: - Nie chcę się mieszać do tego kieleckiego piekiełka.
Ale wiadomo, że spór między nim a Barańskim narastał. Głównym powodem był prezydent Starachowic Wojciech Bernatowicz, także z PiS, z którym Lipiec walczył o wpływy, a później toczył otwartą wojnę. Domagał się wykluczenia go z partii za to, że ten zawiązał w mieście koalicję z lewicą. Pisaliśmy o tym w grudniu.
Nieoficjalnie wiemy, że w liście posłowie północy zaproponowali, by szefem partii w regionie został Lipiec, a jego zastępcą Rusiecki.
Prezes Kaczyński nie docenił ich starań. Zdecydował, że świętokrzyskim PiS-em rządzić teraz będzie posłanka Beata Kempa. I choć w tym roku kończy się kadencja zarządów partii jej celem raczej nie będzie doprowadzenie do wyborów nowych władz. - Stanie się to pewnie już po wyborach parlamentarnych, bo żadnej partii nie służą takie zmiany, zawsze rodzą się napięcia - ocenia Banaś.
Oznacza to także, że nikt inny tylko Kempa będzie "jedynką" na liście do Sejmu. - Robi się ciasno, bo do gry wróciła Halina Olendzka [przejęła mandat po Dorywalskim - red], wielką ochotę na pierwszą piątkę ma także Maria Zuba, a tu jeszcze panowie Lipiec, Rusiecki i Marek Kwitek z Sandomierza. To podgryzanie obecnych władz przez posłów z północy jeszcze może im się nie opłacić - ocenia nasz rozmówca.
Inny kielecki działacz komentuje: - Prezes Kaczyński buduje już nie arkę, ale łódź podwodną, do której wejść i przetrwać mogą nieliczni. To jego świat, ale to nie świat dla partii.
Decyzję otwarcie krytykuje Banaś. - Nie zasłużył sobie na nią prezes Barański, nie zasłużyło sobie dwa tysiące członków partii, najliczniejszej organizacji PiS w Polsce. Nawet nie próbowano zapytać nikogo z władz regionu o to, co się dzieje, wysłuchać drugiej strony. Decyzję podjęto zaocznie. Nie godzi się tak przedmiotowo traktować ludzi, którzy całe serce i wiele lat pracy włożyli w partię - podkreśla senator.
joanna.gergont@kielce.agora.pl
Potwierdza to senator Grzegorz Banaś, do piątku członek zarządu świętokrzyskiego PiS. - Informacja była dla nas zaskoczeniem - mówi. Brudziński nie podał przyczyn, ale jak mówi Banaś "w sposób dosyć ogólny odniósł się do niezbyt dobrych wyników w ostatnich wyborach" oraz konfliktu w lokalnych strukturach. - Powiedziałem, że taka forma podjęcia decyzji łamie dobre obyczaje, i że na nią nie zasłużyliśmy. Odnoszenie się do niezbyt dobrych wyników, to nie jest argument, bo, nie oszukujmy się, nigdzie w Polsce wynik w wyborach samorządowych nie był imponujący - podkreśla senator.
Jeden z lokalnych działaczy twierdzi jednak, że porażka w Świętokrzyskiem była szczególnie bolesna, bo to region, w którym PiS był bardzo mocny. Nasz region, wraz z Podkarpaciem, uchodził za bastion PiS-u.
- Polityka zarządu była fatalna. Wystawienie kandydata na prezydenta Kielc, który osiągnął tak marny wynik [z ok. 12. proc. poparciem Banaś był trzeci wśród siedmioro kandydatów - red.], utrata wpływów w mieście, gdzie współpracowaliśmy z prezydentem Wojciechem Lubawskim, to samo w sejmiku, gdzie przez ostatnie cztery lata współrządziliśmy i z marszałkiem Adamem Jarubasem szło się porozumieć, to bolesne błędy - ocenia nasz rozmówca.
Z naszych informacji wynika, że "zasługę" w rozwiązaniu świętokrzyskich władz może sobie przypisać starachowicki poseł Krzysztof Lipiec i "posłowie północy", jak obok niego określa się Jarosława Rusieckiego, Marię Zubę, a do niedawna także Bartłomieja Dorywalskiego, którzy zdobyli mandaty w północnej części województwa [Dorywalski wygrał ostatnie wybory samorządowe i wrócił na stanowisko burmistrza Włoszczowy - red].
Lawinę uruchomił list jaki dwa miesiące temu wysłali do prezesa Kaczyńskiego. Januszowi Barańskiemu, prezesowi PiS w regionie, zarzucili konfliktowanie lokalnych struktur, nie liczenie się z głosem posłów, złe zarządzanie partią.
Lipiec nie chce komentować decyzji władz partii. Pytany o konflikt z Barańskim odpowiada: - Nie chcę się mieszać do tego kieleckiego piekiełka.
Ale wiadomo, że spór między nim a Barańskim narastał. Głównym powodem był prezydent Starachowic Wojciech Bernatowicz, także z PiS, z którym Lipiec walczył o wpływy, a później toczył otwartą wojnę. Domagał się wykluczenia go z partii za to, że ten zawiązał w mieście koalicję z lewicą. Pisaliśmy o tym w grudniu.
Nieoficjalnie wiemy, że w liście posłowie północy zaproponowali, by szefem partii w regionie został Lipiec, a jego zastępcą Rusiecki.
Prezes Kaczyński nie docenił ich starań. Zdecydował, że świętokrzyskim PiS-em rządzić teraz będzie posłanka Beata Kempa. I choć w tym roku kończy się kadencja zarządów partii jej celem raczej nie będzie doprowadzenie do wyborów nowych władz. - Stanie się to pewnie już po wyborach parlamentarnych, bo żadnej partii nie służą takie zmiany, zawsze rodzą się napięcia - ocenia Banaś.
Oznacza to także, że nikt inny tylko Kempa będzie "jedynką" na liście do Sejmu. - Robi się ciasno, bo do gry wróciła Halina Olendzka [przejęła mandat po Dorywalskim - red], wielką ochotę na pierwszą piątkę ma także Maria Zuba, a tu jeszcze panowie Lipiec, Rusiecki i Marek Kwitek z Sandomierza. To podgryzanie obecnych władz przez posłów z północy jeszcze może im się nie opłacić - ocenia nasz rozmówca.
Inny kielecki działacz komentuje: - Prezes Kaczyński buduje już nie arkę, ale łódź podwodną, do której wejść i przetrwać mogą nieliczni. To jego świat, ale to nie świat dla partii.
Decyzję otwarcie krytykuje Banaś. - Nie zasłużył sobie na nią prezes Barański, nie zasłużyło sobie dwa tysiące członków partii, najliczniejszej organizacji PiS w Polsce. Nawet nie próbowano zapytać nikogo z władz regionu o to, co się dzieje, wysłuchać drugiej strony. Decyzję podjęto zaocznie. Nie godzi się tak przedmiotowo traktować ludzi, którzy całe serce i wiele lat pracy włożyli w partię - podkreśla senator.
joanna.gergont@kielce.agora.pl
- 19 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Po rozwiązaniu zarządu. Podwodna łódź prezesa PiS
2asy
07.02.11, 08:13
sami jesteście sobie winni.Ciągle kłotnie do niczego dobrego nie doprowadziły.Mimoza Zuba i Lipiec są żądni wladzy.Szkoda Barańskiego,uczciwy facet,ale czy Kaczynski z takimi sie liczy.»
-
brański
lejzorski
07.02.11, 08:36
wybory przegraliscie na wlasne zyczenie, przez to wygral psl. a potencjal byl ogromny . jak mozna bylo tak zaprzepascic szanse. ale bledy personalne to podstawa. od kandydatow do sejmiku i »
-
Po rozwiązaniu zarządu.
bylelepiej
07.02.11, 09:24
Nareszcie! Cieszy mnie ze "Banasiowosc" ( klikowosc) wreszcie sie rozpadla. A mialo byc tak pieknie!? I co teraz? Czy Baranski wroci na parking do pracy? A kto sie zaopiekuje szerokousta »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona otwarta. Pierwsza osoba ...
- Galeria Korona otwarta. Oblężony sklep z ...
- Sprawdź, ile ma władza. Starosta milioner
- Tłumy na imprezie w Galerii Korona. ...
- Radni nie dadzą więcej pieniędzy Koronie ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...




więcej zdjęć
