Piekło na ekranie. Filip Bajon zrobi film o kielczaninie
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 20:25
Cela wielkości małego pokoju, w niej dwudziestu mężczyzn i kilkadziesiąt gatunków żrącego skórę robactwa. Horror tajskiego więzienia, który przeżył kielczanin Michał Pauli, sfilmuje sam Filip Bajon. I to ze sporym budżetem.
ZOBACZ TAKŻE
- Mąż zmarł, żona jest w szpitalu. Rodzinna tragedia w Kluczewsku (05-02-12, 12:34)
- Próba gimnazjalna. Nasi uczniowie polegli na językach (04-02-12, 16:00)
- Wicemarszałek nadzoruje, a po godzinach dyżuruje (04-02-12, 14:00)
- Trzy pożary w sobotni poranek (04-02-12, 13:24)
- Tydzień z głowy. Zwyczajny prezes i zapracowany wiceprezydent (04-02-12, 09:00)
- Idealne warunki na stokach. Snowboardowe szaleństwo w Krajnie (03-02-12, 20:38)
- Mróz zamyka kolejne świętokrzyskie szkoły (03-02-12, 20:35)
- Kolejna demonstracja przeciwko ACTA. Tym razem spokojnie (03-02-12, 16:24)
SERWISY
40-letni artysta i podróżnik siedzi wygodnie w fotelu i z fascynacją dziecka odkrywa, że Internet jest już w pełni drugim światem. Przypomina sobie, jak smakuje piwo, czekolada czy porządny polski obiad z bigosem. Twarz ma łagodną, szczęśliwą. Istna sielanka. Tak prawdopodobnie wyglądać będzie pierwsza scena filmu o kielczaninie Michale Pauli. Ale zaraz potem rozpocznie się retrospekcja - widz przeniesie się do koszmarnych pomieszczeń tajskiego więzienia Bang Kwang. Bo to tam rozpętało się piekło wokół Michała, którego jeden błąd mógł kosztować życie.
Kielczanin opisał to w książce "12 x śmierć. Opowieść z Krainy Uśmiechu". W 2004 roku odezwała się do niego Tajka z propozycją przemytu narkotyków. Zdesperowany kłopotami finansowymi młody plastyk zgodził się. Wysłał do Azji jedenaście listów z tabletkami ecstasy, a dwunastą przesyłkę zawiózł osobiście. Wpadł w ręce policji, bo Tajka okazała się policyjną agentką. Kielczanina skazano na dwanaście kar śmierci - po jednej za każdy list. Przyznał się do winy. Wyrok złagodzono mu wyrok na... dożywocie.
Siedział w trzech więzieniach, jedno było gorsze od drugiego. W tym czasie pod skórą zdążyły mu się zalęgnąć robaki, a jadł jedynie przemieloną papkę z ryżem. Nic nie wskazywało, że kiedykolwiek to się zmieni. Niespodziewanie w 2010 roku Pauli został ułaskawiony przez tajskiego króla. To był efekt listu podpisanego przez prezydentów RP Lecha Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego.
- Droga przez piekło, która skończyła się cudem - wspomina dziś kielczanin swą historię.
Tak zafascynowała ona czytelników, że trzeba było robić aż trzy dodruki książki. Filmowców także. Rozmowy na temat sfilmowania historii trwały od wakacji, a w grudniu sfinalizowano umowę. Producentami filmu będą Wojciech Pałys i Wiesław Łysakowski. - To Wojtek przyniósł mi tę książkę twierdząc, że jest świetna na film. Przeczytałem. Miał rację - mówi Łysakowski, właściciel studia filmowego Tramway.
Z propozycją napisania scenariusza i wyreżyserowania zgłosili się do jednego z najbardziej uznanych polskich reżyserów Filipa Bajona, twórcy m.in. "Arii dla atlety", "Przedwiośnia" i "Ślubów panieńskich". Ten też nie miał wątpliwości.
- Będąc w więzieniu moje marzenie, by się z niego wydostać, było wręcz nierealne. Podobnie teraz. Nigdy nie spodziewałbym się, że wszystko w moim życiu tak się zmieni - mówi Pauli.
Trwają prace nad scenariuszem. Wiadomo, że Bajon chce podkreślić wątek miłosny. Podczas pobytu Pauli pisał listy z przypadkiem poznaną Ewą z Łodzi. Zakochali się w sobie platonicznie. Ewa przyjechała do Tajlandii, ale tam poznała Azjatę i rzuciła więźnia. - Bajon chce też pokazać, jak łatwo można przekroczyć granice i wpakować się w totalne kłopoty oraz jaką nadprzyrodzoną wręcz siłę trzeba w sobie mieć, by w tych kłopotach nie załamać się zupełnie - tłumaczy kielczanin.
Ewę zagra angielska aktorka, Michała - Polak. Wielu aktorów pochodzić będzie z Azji. Zdjęcia mają być kręcone w Tajlandii, Kambodży, na Filipinach, w Krakowie i - być może - także w Kielcach. Film będzie anglojęzyczny, producenci prowadzą negocjacje z dwiema brytyjskimi firmami, które chcą być koproducentami. Pauli deklaruje, że w filmie nie chce występować. Na planie będzie konsultantem.
Budżet filmu to ok. 10 mln zł. Dla porównania budżet ostatniego filmu Filipa Bajona, "Ślubów panieńskich" z Martą Żmudą-Trzebiatowską, Edytą Olszówką, Maciejem Stuhrem, Borysem Szycem i Robertem Więckiewiczem w rolach głównych, wyniósł 6,7 mln zł.
Producenci dają sobie pół roku na podpisanie umów z aktorami i napisanie scenariusza. Potem mają się rozpocząć zdjęcia. W międzyczasie książka kielczanina wyjdzie też na rynku amerykańskim.
- Czekam na to wszystko z niecierpliwością - mówi Michał Pauli.
jakub.wator@kielce.agora.pl
Kielczanin opisał to w książce "12 x śmierć. Opowieść z Krainy Uśmiechu". W 2004 roku odezwała się do niego Tajka z propozycją przemytu narkotyków. Zdesperowany kłopotami finansowymi młody plastyk zgodził się. Wysłał do Azji jedenaście listów z tabletkami ecstasy, a dwunastą przesyłkę zawiózł osobiście. Wpadł w ręce policji, bo Tajka okazała się policyjną agentką. Kielczanina skazano na dwanaście kar śmierci - po jednej za każdy list. Przyznał się do winy. Wyrok złagodzono mu wyrok na... dożywocie.
Siedział w trzech więzieniach, jedno było gorsze od drugiego. W tym czasie pod skórą zdążyły mu się zalęgnąć robaki, a jadł jedynie przemieloną papkę z ryżem. Nic nie wskazywało, że kiedykolwiek to się zmieni. Niespodziewanie w 2010 roku Pauli został ułaskawiony przez tajskiego króla. To był efekt listu podpisanego przez prezydentów RP Lecha Wałęsę, Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego.
- Droga przez piekło, która skończyła się cudem - wspomina dziś kielczanin swą historię.
Tak zafascynowała ona czytelników, że trzeba było robić aż trzy dodruki książki. Filmowców także. Rozmowy na temat sfilmowania historii trwały od wakacji, a w grudniu sfinalizowano umowę. Producentami filmu będą Wojciech Pałys i Wiesław Łysakowski. - To Wojtek przyniósł mi tę książkę twierdząc, że jest świetna na film. Przeczytałem. Miał rację - mówi Łysakowski, właściciel studia filmowego Tramway.
Z propozycją napisania scenariusza i wyreżyserowania zgłosili się do jednego z najbardziej uznanych polskich reżyserów Filipa Bajona, twórcy m.in. "Arii dla atlety", "Przedwiośnia" i "Ślubów panieńskich". Ten też nie miał wątpliwości.
- Będąc w więzieniu moje marzenie, by się z niego wydostać, było wręcz nierealne. Podobnie teraz. Nigdy nie spodziewałbym się, że wszystko w moim życiu tak się zmieni - mówi Pauli.
Trwają prace nad scenariuszem. Wiadomo, że Bajon chce podkreślić wątek miłosny. Podczas pobytu Pauli pisał listy z przypadkiem poznaną Ewą z Łodzi. Zakochali się w sobie platonicznie. Ewa przyjechała do Tajlandii, ale tam poznała Azjatę i rzuciła więźnia. - Bajon chce też pokazać, jak łatwo można przekroczyć granice i wpakować się w totalne kłopoty oraz jaką nadprzyrodzoną wręcz siłę trzeba w sobie mieć, by w tych kłopotach nie załamać się zupełnie - tłumaczy kielczanin.
Ewę zagra angielska aktorka, Michała - Polak. Wielu aktorów pochodzić będzie z Azji. Zdjęcia mają być kręcone w Tajlandii, Kambodży, na Filipinach, w Krakowie i - być może - także w Kielcach. Film będzie anglojęzyczny, producenci prowadzą negocjacje z dwiema brytyjskimi firmami, które chcą być koproducentami. Pauli deklaruje, że w filmie nie chce występować. Na planie będzie konsultantem.
Budżet filmu to ok. 10 mln zł. Dla porównania budżet ostatniego filmu Filipa Bajona, "Ślubów panieńskich" z Martą Żmudą-Trzebiatowską, Edytą Olszówką, Maciejem Stuhrem, Borysem Szycem i Robertem Więckiewiczem w rolach głównych, wyniósł 6,7 mln zł.
Producenci dają sobie pół roku na podpisanie umów z aktorami i napisanie scenariusza. Potem mają się rozpocząć zdjęcia. W międzyczasie książka kielczanina wyjdzie też na rynku amerykańskim.
- Czekam na to wszystko z niecierpliwością - mówi Michał Pauli.
jakub.wator@kielce.agora.pl
- 57 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Już przerobił Zeromskiego,
marek1846
04.02.12, 06:18
teraz przerobi handlarza śmiercią na kolejnego narodowego bohatera. Takie są skutki utrzymywania budżetowych artystów, chyba że sponsorem będzie kartel kolumbijski.»
-
Piekło na ekranie. Filip Bajon zrobi film o kie...
calidris
04.02.12, 09:36
10 milionów dolców - za takie pieniądze to nie trzeba w Tajlandii filmować, można se ją po prostu kupić. Kolejne żałosne niskobudżetowe smędzenie.»
-
Piekło na ekranie. Filip Bajon zrobi film o kie...
voidevi
04.02.12, 13:55
Żałowałem, ze kupiłem książkę i tym samym dałem mu zarobić na swojej historii. Sama książka jest średnio ciekawa. Tzn. jest w niej sporo interesujących faktów dotyczących prawa »
Najczęściej czytane24 htydzień






