Plan uchwalony. Na Grabinie nie można się budować

Angelina Kosiek
09.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 19:39
A A A Drukuj
Kieleccy przyjęli plan zagospodarowania. I zdecydowali, że na Grabinie nie będzie możliwości budowania domów. Bo cały obszar ma mieć charakter rekreacyjny. - Absurd, ingerencja w cudzą własność - ocenia jeden z właścicieli działek na tym terenie.
Kielce, tereny na Grabinie
Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta
Kielce, tereny na Grabinie
- W sprawie tego planu otrzymaliśmy 28 uwag od właścicieli terenów. Dotyczą sprzeciwu wobec całkowitego zakazu zabudowy, a stowarzyszenie Kieleckie Inwestycje miało uwagi jeśli chodzi o infrastrukturę rowerową - wylicza Artur Hajdorowicz, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego w urzędzie miasta.

Najwięcej kontrowersji budził całkowity zakaz budowania. - Jestem zbulwersowana ubezwłasnowolnieniem ludzi na terenie ich własności - podkreśla Joanna Winiarska, radna PO. W podobnym tonie mówi Joanna Grzela z SLD. - Żebyśmy nie stanęli w obliczu tego, że łamiemy czyjeś prawo do własności - zaznacza.

Zdaniem Agaty Wojdy z PO, przewodniczącej miejskiej komisji urbanistyki, infrastruktury i ochrony środowiska, to kompromis. - Chyba mamy świadomość, że nie jest to plan marzeń, ale ma on typowo prewencyjny charakter. Zapobiegnie dzikiej zabudowie - wyjaśnia Wojda. Tereny mają mieć charakter rekreacyjny.

Dyrektor Hajdorowicz tłumaczył, że miasto będzie chciało odkupić te tereny. - Jest mnóstwo powodów, dla których niektóre miejsca w Kielcach nie nadają się do zabudowy. Nie sądzę, żebyśmy kogokolwiek ubezwłasnowolniali. Jeśli ktoś zaakceptuje cenę, nie będzie przeszkód, żeby wykupić te działki - mówi. Miasto liczy, że za metr kwadratowy zapłaci ok. 15 zł. Całość terenu obejmuje 100 hektarów. - Oczywiście liczymy się z tym, że nie każdy sprzeda za tę cenę, dlatego przyjęliśmy różne warianty wykupów - mówi Hajdorowicz.

Za przyjęciem miejscowego planu zagospodarowania głosowało wczoraj 22 radnych. Wstrzymały się radne Winiarska i Renata Wicha z PiS.

- To całkowicie niesatysfakcjonujące. Piętnaście złotych za metr to śmieszna cena. Za te pieniądze można sobie kupić najwyżej gumę do żucia - ocenia Andrzej Petrus, właściciel działki na Grabinie. Zarzuca miastu, że nie słuchało głosu gospodarzy tych terenów w dyskusji. - To absurd. Czy to nie jest ingerencja w cudzą własność? Będziemy się zastanawiać nad powołaniem stowarzyszenia, które będzie broniło naszych praw. Robimy to, bo poza panią Winiarską nikt z radnych nie podjął z nami dyskusji - mówi Petrus.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów