Taksówkarze montują znaki, drogowcy je usuwają
23.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 11:02
Dwa nielegalne znaki znaleźli drogowcy w okolicach kieleckiego Rynku. Okazuje się, że ustawili je taksówkarze. - Mieliśmy dosyć tłumaczenia kierowcom zasad ruchu drogowego - tłumaczą.
ZOBACZ TAKŻE
- Włamał się do altanek. Ukradł sekatory i przedłużacze (23-02-12, 08:43)
- Pożar w kieleckiej stadninie. Spłonął budynek na drewno (23-02-12, 07:53)
- Szpitale czekają kłopoty. Wpadną w pułapkę długów (23-02-12, 05:00)
- Dużo uwag do planu kieleckiego zalewu. Jakich? (23-02-12, 05:00)
- Pogromca supermyśliwca w skarżyskim muzeum (23-02-12, 04:00)
- Pożar śmieci w pustostanie. Trzy osoby nie żyją [NOWE FAKTY] (22-02-12, 23:11)
- Odłożony werdykt w sprawie kieleckiej synagogi (22-02-12, 19:26)
- W Busku-Zdroju leczą bez kontraktu. A potem wystawią rachunek (22-02-12, 05:00)
SERWISY
Znak informujący o końcu postoju taksówek na ul. Warszawskiej, tuż przy Empiku, zauważyliśmy wczoraj przed południem. Był przykręcony do słupka, na którym jest tablica informująca o jednym miejscu postojowym dla osoby niepełnosprawnej.
- Jaki znak, przecież my nic tam nie zmienialiśmy - dziwi się Jarosław Skrzydło, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach, którego spytaliśmy o zmiany w oznakowaniu w centrum Kielc. Zapowiedział, że sprawdzi tę sprawę. Po chwili oddzwonił. - To nie nasz znak, nie był z nami uzgodniony. Zleciliśmy już jego usunięcie, bo przy takim ustawieniu oznacza, że również miejsce dla niepełnosprawnego jest częścią postoju taksówek - stwierdził.
Co ciekawe, w ostatni wtorek usunięto inny nielegalny znak. W tym przypadku oznaczał postój taksówek i stał w samym sercu miasta, tuz przy Rynku. - Był przykręcony do słupka, na którym rzeczywiście informowano o jednym miejscu taksówki na placu św. Tekli. Ale zamontowano go w taki sposób, że teoretycznie taksówka mogła stać już na Rynku. Zauważyła to nasza pracownica - opowiada Skrzydło.
Podkreśla, że to dość niezwykłe sytuacje. - Zazwyczaj znaki są niszczone albo kradzione, bo komuś na przykład nie odpowiada zakaz postoju w danym miejscu. Ale dostawienie znaków to prawdziwa rzadkość - mówi Skrzydło. Dodaje, że w takiej sytuacji poproszono Krzysztofa Przybylskiego, pełnomocnika prezydenta Kielc do spraw bezpieczeństwa, o sprawdzenie monitoringu. - Przypuszczamy, że zrobili to taksówkarze. Trzeba z nimi porozmawiać, bo nie można samemu poprawiać oznakowania. To zarządca drogi za to odpowiada - mówi rzecznik MZD.
Taksówkarze nie ukrywają, że to oni zamontowali obie tabliczki. Tłumaczą, że ta przy Rynku miała pomóc pasażerom. - Tam i tak jest miejsce do postoju dla jednej taksówki, ale pasażerowie tego nie wiedzą, bo znak jest odwrócony w drugą stronę - mówi jeden z taksówkarzy, a reszta mu potakuje.
Znacznie poważniejszy jest powód korekty oznakowania na Warszawskiej. - Ciągle ktoś parkuje na postoju, bo kierowcy nie wiedzą, że gdy nie ma tabliczki wyznaczającej jego koniec, to postój ciągnie się na długości 20 metrów za znakiem wyznaczającym jego początek - tłumaczy kierowca taksówki.
To prawda. Już kilka tygodni opisywaliśmy w "Gazecie", że straż miejska regularnie interweniuje w tym miejscu, nawet kilka razy dziennie, bo samochody stoją na miejscu taksówek. - To strażnicy nam doradzili, żeby dostawić tabliczkę, bo ludzi nie da się nauczyć przepisów - podkreśla taksówkarz.
Ale na ustawienie legalnego znaku na ul. Warszawskiej nie ma zgody. - Rozmawialiśmy o tym podczas ostatniej komisji bezpieczeństwa. Przepis mówi jasno, że gdy jest znak informujący o postoju, to kończy się on 20 metrów dalej - mówi Przybylski. Przeciwni są też drogowcy. - Jeżeli mamy możliwość rezygnacji z dodatkowych znaków, robimy to, żeby uniknąć dodatkowego wiercenia w nowej nawierzchni - tłumaczy Skrzydło.
Wczoraj, ok. godz. 15 na postoju przy ul. Warszawskiej, pomimo podwójnego oznakowania, parkowało pięć samochodów.
marcin.sztandera@kielce.agora.pl
- Jaki znak, przecież my nic tam nie zmienialiśmy - dziwi się Jarosław Skrzydło, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach, którego spytaliśmy o zmiany w oznakowaniu w centrum Kielc. Zapowiedział, że sprawdzi tę sprawę. Po chwili oddzwonił. - To nie nasz znak, nie był z nami uzgodniony. Zleciliśmy już jego usunięcie, bo przy takim ustawieniu oznacza, że również miejsce dla niepełnosprawnego jest częścią postoju taksówek - stwierdził.
Co ciekawe, w ostatni wtorek usunięto inny nielegalny znak. W tym przypadku oznaczał postój taksówek i stał w samym sercu miasta, tuz przy Rynku. - Był przykręcony do słupka, na którym rzeczywiście informowano o jednym miejscu taksówki na placu św. Tekli. Ale zamontowano go w taki sposób, że teoretycznie taksówka mogła stać już na Rynku. Zauważyła to nasza pracownica - opowiada Skrzydło.
Podkreśla, że to dość niezwykłe sytuacje. - Zazwyczaj znaki są niszczone albo kradzione, bo komuś na przykład nie odpowiada zakaz postoju w danym miejscu. Ale dostawienie znaków to prawdziwa rzadkość - mówi Skrzydło. Dodaje, że w takiej sytuacji poproszono Krzysztofa Przybylskiego, pełnomocnika prezydenta Kielc do spraw bezpieczeństwa, o sprawdzenie monitoringu. - Przypuszczamy, że zrobili to taksówkarze. Trzeba z nimi porozmawiać, bo nie można samemu poprawiać oznakowania. To zarządca drogi za to odpowiada - mówi rzecznik MZD.
Taksówkarze nie ukrywają, że to oni zamontowali obie tabliczki. Tłumaczą, że ta przy Rynku miała pomóc pasażerom. - Tam i tak jest miejsce do postoju dla jednej taksówki, ale pasażerowie tego nie wiedzą, bo znak jest odwrócony w drugą stronę - mówi jeden z taksówkarzy, a reszta mu potakuje.
Znacznie poważniejszy jest powód korekty oznakowania na Warszawskiej. - Ciągle ktoś parkuje na postoju, bo kierowcy nie wiedzą, że gdy nie ma tabliczki wyznaczającej jego koniec, to postój ciągnie się na długości 20 metrów za znakiem wyznaczającym jego początek - tłumaczy kierowca taksówki.
To prawda. Już kilka tygodni opisywaliśmy w "Gazecie", że straż miejska regularnie interweniuje w tym miejscu, nawet kilka razy dziennie, bo samochody stoją na miejscu taksówek. - To strażnicy nam doradzili, żeby dostawić tabliczkę, bo ludzi nie da się nauczyć przepisów - podkreśla taksówkarz.
Ale na ustawienie legalnego znaku na ul. Warszawskiej nie ma zgody. - Rozmawialiśmy o tym podczas ostatniej komisji bezpieczeństwa. Przepis mówi jasno, że gdy jest znak informujący o postoju, to kończy się on 20 metrów dalej - mówi Przybylski. Przeciwni są też drogowcy. - Jeżeli mamy możliwość rezygnacji z dodatkowych znaków, robimy to, żeby uniknąć dodatkowego wiercenia w nowej nawierzchni - tłumaczy Skrzydło.
Wczoraj, ok. godz. 15 na postoju przy ul. Warszawskiej, pomimo podwójnego oznakowania, parkowało pięć samochodów.
marcin.sztandera@kielce.agora.pl
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Taksówkarze montują znaki drogowe, a drogowcy j...
adika64
23.02.12, 08:55
nie bardzo magę tak wprost znależc w przepisach coś o 20 metrach postoju. Przepisy określają (te które posiadam ) iż znak postój taksówek D-19 odwołuje koniec postoju D-20 i nic o metrach. »
-
Taksówkarze montują znaki drogowe, a drogowcy j...
mwpoland
23.02.12, 10:05
Jeżeli irytuje cię czyjeś parkowanie, polecam samochodowy email - www.klaksonik.pl - ślad w sieci pozostanie na długo...»
-
Każdy ma swoją rację w sprawie miejsc parkingowych
pawkrz
23.02.12, 10:22
w centrum Kielc, ale czyja racja jest "najmojsza". Przecież w centrum jest cała masa firm i sklepów i do tych miejsc chce się dostać cała masa pracowników i klientów i niestety większość »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
