http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Kielce >  Wiadomości Kielce

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj RSS Kielce - Gazeta.pl

Czarna seria na rajdach enduro

Agnieszka Drabikowska, Piotr Rozpara
2004-09-15, ostatnia aktualizacja 2004-09-15 00:00

W środę zginęły najpierw trzy osoby, gdy holenderski motocyklista wjechał w samochód. A dwie godziny później na trasie mistrzostw świata w rajdach enduro zginął zawodnik z Niemiec


Fot. Paweł Małecki / AG
ZOBACZ TAKŻE

• Rozmowa z dyrektorem Sześciodniówki (15-09-04, 21:06)
• Co to jest sześciodniówka  (15-09-04, 21:06)
• Apelujemy o ostrożność  (15-09-04, 21:07)
• Jak doszło do wypadków?  (15-09-04, 21:05)
• Mistrzostwa świata enduro w Kielcach


Było kilka minut po godz. 11, gdy na ulicy Łopuszniańskiej w Kielcach motocykl enduro uderzył w fiata uno. Tuż po wypadku wszystko wyglądało dramatycznie: roztrzaskane auto i wbity w niego motocykl. Na miejscu zginął kierowca auta. Kilkadziesiąt minut później w szpitalu zmarli pasażerka fiata oraz 43-letni holenderski motocyklista. Przeżyła tylko kobieta, która siedziała na tylnym siedzeniu fiata. Jest stan jest ciężki.

Motocyklista był członkiem obsługi holenderskiej ekipy, startującej w rozgrywanej na podkieleckich trasach Sześciodniówce, czyli drużynowych mistrzostwach świata w rajdach enduro. Najprawdopodobniej to jeden z tzw. krasnali, czyli mechaników, którzy nielegalnie pomagają na trasie zawodnikom w usuwaniu usterek w motocyklu. - To prawdziwa plaga tej impreza. Zachowują się jak szarańcza, nie jeżdżą po trasach tylko tratują wszystko, co mają na drodze - mówi Mirosław Malec, dyrektor Sześciodniówki, wielokrotny uczestnik tej imprezy. W tym roku w mistrzostwach startuje ponad 400 motocyklistów z 31 krajów.

Gdy policjanci zbierali ślady z miejsca wypadku przy Łopuszańskiej, doszło do kolejnej tragedii. Około godz. 13 w lesie w Szczukowicach, tuż przy granicy miasta, zginął 25-letni mistrz Niemiec Swen Enderlein. Potężnym motocyklem KTM uderzył w drzewo. - Zobaczyłem leżącego człowieka, zatrzymałem się. Leżał i dusił się krwią. Zacząłem go reanimować, bo tętno było jeszcze wyczuwalne. Pomagał mi Łotysz, który jechał tuż za mną. Bez efektu - opowiada reprezentant Polski Paweł Świderski. W punkcie kontroli czasu na trasie rajdu w Szczukowicach powiedziano nam, że Niemiec zawadził rączką motocykla o gałąź. Rzecznik prasowy imprezy Stanisław Brzózko nie zgadza się z twierdzeniem, że rajdy enduro są wyjątkowo niebezpieczne. - To bardzo urazowy sport, ale śmiertelne wypadki zdarzają się niezwykle rzadko - twierdzi.

Tego samego zdania jest Paweł Świderski. - Na takiej imprezie nie ma łatwych tras. To się mogło zdarzyć każdemu. Taki jest ten sport - mówi.

Wieczorem na znak żałoby Niemiecka ekipa wycofała się z udziału w mistrzostwach.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów