MPK szykuje wymianę przegubowców
12.06.2009
, aktualizacja: 12.06.2009 19:42
Kieleckie MPK przymierza się do wymiany najstarszych autobusów przegubowych. Niewykluczone, że najpierw zastąpi je kolejny SAM.
ZOBACZ TAKŻE
- Nowe kary dla przewoźników. Za zły kasownik też (25-06-09, 08:00)
Wymiana przegubowców jest konieczna, bo wynika z umowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji z Zarządem Transportu Miejskiego w Kielcach. - Poza tym ikarusy mają już swoje lata. Na początek myślimy o wymianie jednego, dwóch wozów - mówi Władysław Wotliński, członek zarządu MPK.
Miejski przewoźnik ma teraz ok. 40 ikarusów, najstarsze pochodzą z 1994 roku. Znacznie nowsze są tylko dwa SAM-y, czyli zmodernizowane i przebudowane przez Zakłady Naprawy Samochodów w Solcu Kujawskim jelcze m181. Dzięki temu oba wozy można było zarejestrować jako fabrycznie nowe, chociaż wykorzystano w nich części jelczy wyprodukowanych w 1996 roku.
- Jestem już po rozmowie z prezes MPK Elżbietą Śreniawską. Zapowiedziała, że firma przymierza się do zakupu kolejnego SAM-a - informuje Marian Sosnowski, dyrektor ZTM. Podkreśla, że formalnie nie ma nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. - Na pewno ten wóz będzie lepszy niż stary ikarus. Ale z drugiej strony nie jest to powiew świeżości - mówi Sosnowski. Podkreśla, że ma to być ostatni tego typu samochód kupiony przez MPK. - Takie mam zapewnienie - dodaje.
Wotliński twierdzi, że ta transakcja nie jest jeszcze przesądzona. - Nie jestem zwolennikiem SAM-ów, chociaż ich cena rzeczywiście jest atrakcyjna - mówi. SAM kosztuje bowiem ok. 350 tys. zł, tymczasem nowy przegubowiec marki MAN lub Solaris to wydatek rzędu miliona złotych. Przerabiane w Solcu Kujawskim jelcze nieźle sprawują się latem i wiosną. Zimą zamarzała im instalacja pneumatyczna. - I autobus potrafił stanąć na trasie - opowiada Wotliński. Dlatego MPK zamierza starać się o autobusy bardziej renomowanych marek. - Oczekują tego pasażerowie, my też uważamy, że to najlepsze rozwiązanie. Choć wiadomo, że MPK nie jest w stanie od razu wymienić całego taboru - tłumaczy.
Miejski przewoźnik ma teraz ok. 40 ikarusów, najstarsze pochodzą z 1994 roku. Znacznie nowsze są tylko dwa SAM-y, czyli zmodernizowane i przebudowane przez Zakłady Naprawy Samochodów w Solcu Kujawskim jelcze m181. Dzięki temu oba wozy można było zarejestrować jako fabrycznie nowe, chociaż wykorzystano w nich części jelczy wyprodukowanych w 1996 roku.
- Jestem już po rozmowie z prezes MPK Elżbietą Śreniawską. Zapowiedziała, że firma przymierza się do zakupu kolejnego SAM-a - informuje Marian Sosnowski, dyrektor ZTM. Podkreśla, że formalnie nie ma nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. - Na pewno ten wóz będzie lepszy niż stary ikarus. Ale z drugiej strony nie jest to powiew świeżości - mówi Sosnowski. Podkreśla, że ma to być ostatni tego typu samochód kupiony przez MPK. - Takie mam zapewnienie - dodaje.
Wotliński twierdzi, że ta transakcja nie jest jeszcze przesądzona. - Nie jestem zwolennikiem SAM-ów, chociaż ich cena rzeczywiście jest atrakcyjna - mówi. SAM kosztuje bowiem ok. 350 tys. zł, tymczasem nowy przegubowiec marki MAN lub Solaris to wydatek rzędu miliona złotych. Przerabiane w Solcu Kujawskim jelcze nieźle sprawują się latem i wiosną. Zimą zamarzała im instalacja pneumatyczna. - I autobus potrafił stanąć na trasie - opowiada Wotliński. Dlatego MPK zamierza starać się o autobusy bardziej renomowanych marek. - Oczekują tego pasażerowie, my też uważamy, że to najlepsze rozwiązanie. Choć wiadomo, że MPK nie jest w stanie od razu wymienić całego taboru - tłumaczy.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



