Łagodniejszy wyrok za przemyt z Calangutegoa
10.07.2009
, aktualizacja: 10.07.2009 21:12
- Taką ilością narkotyku, jaką przemycili oskarżeni, mogłoby odurzyć się 35 tysięcy osób - stwierdził sędzia Marcin Chałoński po ogłoszeniu wyroku w sprawie przemytu ketaminy. Jednak orzeczone przez niego kary były dużo niższe, niż wnioskowała prokuratura.
ZOBACZ TAKŻE
- Pożydowski dom straszy w Nowym Korczynie (11-07-09, 17:00)
- Pierwszy przypadek świńskiej grypy w regionie (10-07-09, 15:23)
- Koniec procesu o przemyt ketaminy (05-07-09, 14:00)
- Mózg, mój właściciel (23-02-09, 01:05)
- Problem biegłego z ketaminą (11-02-09, 23:00)
- Proces o hiszpańsko-indyjski przemyt do Kielc (05-02-09, 05:00)
- Narkoczekiści kontra makowiec (03-02-09, 08:51)
SERWISY
To była jedna z najciekawszych spraw w kieleckim sądzie w ostatnim czasie. Raz, że na ławie oskarżonych zasiadał urodzony w hiszpańskiej Pampelunie Ivano G. M., dwa, że dotyczyła ona niepopularnego jeszcze w naszym kraju narkotyku - ketaminy. I jeszcze trzy - przemycono ją z indyjskiego miasta Calangutegoa.
A było tak. Według ustaleń sądu Ivano G. M. kupił narkotyk w aptece w Indiach, gdzie jest dozwolony, i wysłał w trzech paczkach do Polski. Wszystkie były adresowane do jego znajomej 23-letniej kielczanki. Trafiły do Kielc i Warszawy, gdzie studiowała. Wcześniej dziewczyna zawarła z Ivano nieformalną umowę - ona ma tylko odebrać paczki, powiadomić go o tym, a on wynagrodzi jej to kwotą 4 tys. euro.
Dziewczyna poznała Ivano, z zawodu muzyka, didżeja w hiszpańskich klubach, w Warszawie. I to z nim na imprezie po raz pierwszy spróbowała ketaminy, która w jego kraju - jak mówił - jest bardzo popularna i "sprzyja dobrej zabawie".
Gdy w grudniu 2007 roku Hiszpan leciał do Polski po odbiór paczek, został zatrzymany na Okęciu. Bo wcześniej ich zawartość prześwietliła już policja - oprócz biżuterii i medykamentów było w nich prawie siedem kilogramów ketaminy w czystej postaci.
- Taką ilością narkotyku mogłoby odurzyć się 35 tysięcy osób - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Chałoński.
Ivano G. M. został skazany na 3,5 roku więzienia. - Cały proceder został wymyślony przez niego, ale z uwagi na to, że jest to osoba niekarana, a ketamina nie we wszystkich krajach Unii Europejskiej jest uznana za narkotyk, sąd nie wymierzył mu tak wysokiej kary, jak proponował urząd prokuratorski - tłumaczył sędzia.
Prokuratura żądała bowiem dla Ivano 8 lat więzienia. Na karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 4 lata sąd skazał kielczankę Annę S., która pomogła Ivano w przemycie. Prokuratura chciała dla niej 6 lat więzienia. - Jej udział w tym przestępstwie był minimalny. Zrobiła przysługę znajomemu. Nie ma dowodów na to, że miała mieć jakąś korzyść z późniejszego rozprowadzania narkotyków - stwierdził sędzia Chałoński. Ale zastosował wobec dziewczyny dodatkową karę - dozór kuratora.
Trzecią oskarżoną w sprawie była koleżanka Anny Dorota C., która na jej prośbę zgodziła się przechować w swoim domu przez kilkanaście dni 12 puszek z ketaminą. Dla niej prokuratura żądała 2 lat więzienia, sąd wymierzył karę roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata. - To osoba, która z ludzkiej naiwności zaufała koleżance i oddała jej przysługę, przechowując puszki - powiedział sędzia.
Wyrok jest nieprawomocny. Prokuratura prawdopodobnie będzie składać apelację.
A było tak. Według ustaleń sądu Ivano G. M. kupił narkotyk w aptece w Indiach, gdzie jest dozwolony, i wysłał w trzech paczkach do Polski. Wszystkie były adresowane do jego znajomej 23-letniej kielczanki. Trafiły do Kielc i Warszawy, gdzie studiowała. Wcześniej dziewczyna zawarła z Ivano nieformalną umowę - ona ma tylko odebrać paczki, powiadomić go o tym, a on wynagrodzi jej to kwotą 4 tys. euro.
Dziewczyna poznała Ivano, z zawodu muzyka, didżeja w hiszpańskich klubach, w Warszawie. I to z nim na imprezie po raz pierwszy spróbowała ketaminy, która w jego kraju - jak mówił - jest bardzo popularna i "sprzyja dobrej zabawie".
Gdy w grudniu 2007 roku Hiszpan leciał do Polski po odbiór paczek, został zatrzymany na Okęciu. Bo wcześniej ich zawartość prześwietliła już policja - oprócz biżuterii i medykamentów było w nich prawie siedem kilogramów ketaminy w czystej postaci.
- Taką ilością narkotyku mogłoby odurzyć się 35 tysięcy osób - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Chałoński.
Ivano G. M. został skazany na 3,5 roku więzienia. - Cały proceder został wymyślony przez niego, ale z uwagi na to, że jest to osoba niekarana, a ketamina nie we wszystkich krajach Unii Europejskiej jest uznana za narkotyk, sąd nie wymierzył mu tak wysokiej kary, jak proponował urząd prokuratorski - tłumaczył sędzia.
Prokuratura żądała bowiem dla Ivano 8 lat więzienia. Na karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 4 lata sąd skazał kielczankę Annę S., która pomogła Ivano w przemycie. Prokuratura chciała dla niej 6 lat więzienia. - Jej udział w tym przestępstwie był minimalny. Zrobiła przysługę znajomemu. Nie ma dowodów na to, że miała mieć jakąś korzyść z późniejszego rozprowadzania narkotyków - stwierdził sędzia Chałoński. Ale zastosował wobec dziewczyny dodatkową karę - dozór kuratora.
Trzecią oskarżoną w sprawie była koleżanka Anny Dorota C., która na jej prośbę zgodziła się przechować w swoim domu przez kilkanaście dni 12 puszek z ketaminą. Dla niej prokuratura żądała 2 lat więzienia, sąd wymierzył karę roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata. - To osoba, która z ludzkiej naiwności zaufała koleżance i oddała jej przysługę, przechowując puszki - powiedział sędzia.
Wyrok jest nieprawomocny. Prokuratura prawdopodobnie będzie składać apelację.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



