Tydzień z głowy. Brudy trzeba wyprać
24.10.2009
, aktualizacja: 23.10.2009 18:41
Panie pośle, proszę już się nie kompromitować i jak najszybciej wycofać wniosek o unijną dotację na pralnię w Solcu-Zdroju. Zwracam się do posła PSL-u i wiceprezesa tej partii w województwie Andrzeja Pałysa.
ZOBACZ TAKŻE
- W Stąporkowie wybrali burmistrza (25-10-09, 19:35)
- Zderzenie busa z fordem. Sześć osób rannych (25-10-09, 08:34)
- Unijna dotacja na pralnię żony posła PSL (21-10-09, 13:20)
Szkodzi Pan sobie i swojej partii, co w sumie nie bardzo mnie obchodzi. Ale obchodzi mnie, że przede wszystkim szkodzi Pan społeczeństwu. Przez takie zachowania jak Pańskie ludzie odsuwają się od polityki, a więc tak naprawdę od demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Utwierdza Pan ich w przekonaniu, że w życiu rządzi kolesiostwo, nepotyzm i cwaniactwo.
Od środy, kiedy opublikowaliśmy artykuł o tym, że zarząd województwa zaakceptował wniosek o dofinansowanie podpisany przez Pana żonę, w wypowiedziach dla dziennikarzy kręci Pan jak może.
Najpierw, że tak naprawdę to nie jest żadna wielka dotacja, bo kosztorys może się jeszcze zmienić, żona stara się tylko o 37 proc. dofinansowania i może dostać 200, góra 300 tys. zł. Pewnie tak, tylko że to są tylko Pana słowa, jak na razie żadnego nowego kosztorysu Pana żona nie złożyła i w papierach pozostaje wartość inwestycji 1 mln 315 tys. zł.
Po drugie, opowiada Pan, że taka pralnia to świetny interes dla tamtej części województwa, bo na przykład hotel Malinowy Zdrój musi wozić pranie z Solca do Krakowa. I to jest nieprawdą - owszem, wozi pranie, ale nie do Krakowa, tylko do Buska. Pana pralnia, tworząc więc dziewięć nowych miejsc pracy w Solcu-Zdroju, może zabrać tyle samo lub więcej stanowisk w odległym o 20 kilometrów Busku, w tym samym powiecie. Jaki więc to świetny interes dla regionu?
Po trzecie, używa Pan argumentu: "A co, żona polityka ma siedzieć w domu?". Tylko że do Pańskiej żony ten argument nijak nie pasuje. Pańska żona od lat pracuje w banku, nie siedzi w domu, nie jest więc taka ubezwłasnowolniona, jak mogłoby to wynikać z Pana wypowiedzi.
W rozmowie ze mną powiedział Pan, że "gra była fair". Tylko jak to wytłumaczyć 300 przedsiębiorcom, którzy startowali w tym samym konkursie, a dotacji nie otrzymali? Większość z nich, w przeciwieństwie do Pana i żony, biznes już prowadzi i rzeczywiście, zgodnie z nazwą konkursu, chce "zwiększyć konkurencyjność" swoich firm, a nie zbudować firmę od podstaw. Jak oni mają uwierzyć w grę fair, skoro ocena projektów jest bardzo nieprecyzyjna i ocenna.
Wniosek Pana żony zdobył 57 punktów na 100 możliwych, minimum, by się dostać na listę, to 56,5. Przeglądałem ten projekt. Widziałem też odwołania dwóch przedsiębiorców, którzy dotacji nie dostali i odpowiedzi na nie urzędu. Śmiem twierdzić, że kilka, może nawet 10 punktów, można było, oceniając taki projekt, spokojnie "naciągnąć", w jedną lub drugą stronę, dając fory bądź zaniżając wynik.
Jeszcze raz powtórzę - proszę nie wyznaczać nowej granicy przyzwoitości w naszym życiu publicznym i wyciągnąć wnioski z tego, co się stało w tym tygodniu.
Od środy, kiedy opublikowaliśmy artykuł o tym, że zarząd województwa zaakceptował wniosek o dofinansowanie podpisany przez Pana żonę, w wypowiedziach dla dziennikarzy kręci Pan jak może.
Najpierw, że tak naprawdę to nie jest żadna wielka dotacja, bo kosztorys może się jeszcze zmienić, żona stara się tylko o 37 proc. dofinansowania i może dostać 200, góra 300 tys. zł. Pewnie tak, tylko że to są tylko Pana słowa, jak na razie żadnego nowego kosztorysu Pana żona nie złożyła i w papierach pozostaje wartość inwestycji 1 mln 315 tys. zł.
Po drugie, opowiada Pan, że taka pralnia to świetny interes dla tamtej części województwa, bo na przykład hotel Malinowy Zdrój musi wozić pranie z Solca do Krakowa. I to jest nieprawdą - owszem, wozi pranie, ale nie do Krakowa, tylko do Buska. Pana pralnia, tworząc więc dziewięć nowych miejsc pracy w Solcu-Zdroju, może zabrać tyle samo lub więcej stanowisk w odległym o 20 kilometrów Busku, w tym samym powiecie. Jaki więc to świetny interes dla regionu?
Po trzecie, używa Pan argumentu: "A co, żona polityka ma siedzieć w domu?". Tylko że do Pańskiej żony ten argument nijak nie pasuje. Pańska żona od lat pracuje w banku, nie siedzi w domu, nie jest więc taka ubezwłasnowolniona, jak mogłoby to wynikać z Pana wypowiedzi.
W rozmowie ze mną powiedział Pan, że "gra była fair". Tylko jak to wytłumaczyć 300 przedsiębiorcom, którzy startowali w tym samym konkursie, a dotacji nie otrzymali? Większość z nich, w przeciwieństwie do Pana i żony, biznes już prowadzi i rzeczywiście, zgodnie z nazwą konkursu, chce "zwiększyć konkurencyjność" swoich firm, a nie zbudować firmę od podstaw. Jak oni mają uwierzyć w grę fair, skoro ocena projektów jest bardzo nieprecyzyjna i ocenna.
Wniosek Pana żony zdobył 57 punktów na 100 możliwych, minimum, by się dostać na listę, to 56,5. Przeglądałem ten projekt. Widziałem też odwołania dwóch przedsiębiorców, którzy dotacji nie dostali i odpowiedzi na nie urzędu. Śmiem twierdzić, że kilka, może nawet 10 punktów, można było, oceniając taki projekt, spokojnie "naciągnąć", w jedną lub drugą stronę, dając fory bądź zaniżając wynik.
Jeszcze raz powtórzę - proszę nie wyznaczać nowej granicy przyzwoitości w naszym życiu publicznym i wyciągnąć wnioski z tego, co się stało w tym tygodniu.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Tydzień z głowy. Brudy trzeba wyprać
1_krzys
25.10.09, 00:20
Młody człowiek po zarejestrowaniu się w biurze pracy jako bezrobotnymoże dostać 19,6 tysiąca złotych na swoją działalność.Dotacje z EFS w wysokości 40 tysięcy są w województwie »
Najczęściej czytane24 htydzień



