Dotacja na pralnię żony posła. Łatwa promesa
2009-10-29
, aktualizacja: 30.10.2009 09:24
Kluczową dla decyzji urzędników promesę kredytową Teresa Pałys dostała z Nadwiślańskiego Banku Spółdzielczego, w którym sama pracuje. - To nic złego - mówi poseł PSL-u Andrzej Pałys. - To niesmaczne - uważa ekspert unijny.
ZOBACZ TAKŻE
- Żona posła Pałysa zrezygnowała z unijnej dotacji (27-11-09, 09:34)
- Kolejni działacze PSL i PO z dotacją unijną (04-11-09, 05:00)
- Zarząd krajowy rozwiązał struktury PO (29-10-09, 14:11)
- Auto inspektora skarbówki zostało podpalone (29-10-09, 10:00)
- Prawo po kielecku. Pogrozili i zapomnieli... (29-10-09, 09:00)
- W Sandomierzu będzie protest przeciw Pei (29-10-09, 07:00)
- W czwartek sprawa kapitana B. (29-10-09, 07:00)
- Mocne wejście PiS-u w Stąporkowie (29-10-09, 06:00)
- Mowy stron na procesie posła Grzegorka (29-10-09, 06:00)
- Udało się! Na Nurcie o Polańskim (29-10-09, 04:00)
- Zarzuty dla matki za porzucenie dzieci (28-10-09, 23:00)
- Stypendia rozdane. Małgorzata Tusk na licytacji (28-10-09, 20:58)
- Tańczyli jak Michael Jackson (28-10-09, 20:51)
- Związkowy falstart. Wszystkiemu winne media (28-10-09, 20:44)
- Komisja sejmiku w sprawie pralni Pałysów (26-10-09, 19:32)
- Będzie speckomisja od pralni żony posła PSL? (23-10-09, 11:00)
- Minister zapowiada kontrolę pralni Pałysów (22-10-09, 07:00)
- Unijna dotacja na pralnię żony posła PSL (21-10-09, 13:20)
SERWISY
Tydzień temu jako pierwsi napisaliśmy, że poseł zgodził się, aby jego żona dostała dotację unijną. Mało tego, pomagał sporządzić projekt na budowę pralni w Solcu-Zdroju. W oceniającym projekty i przyznającym dotacje urzędzie marszałkowskim aż roi się od działaczy PSL-u, a Andrzej Pałys jest wiceprezesem rady wojewódzkiej tej partii. Poseł uważa jednak, że nic złego nie zrobił, bo ani on, ani jego żona nie złamali prawa.
Okazuje się, że Pałysowie mieli podwójne szczęście. Nie dość, że ich projekt dobrze ocenili znajomi urzędnicy, to jeszcze dostali promesę kredytową od znajomych w Nadwiślańskim Banku Spółdzielczym w Solcu-Zdroju. Dotacja na pralnię ma wynieść 1,315 mln zł, 37 proc. wartości inwestycji. Pałysowie deklarują pozostałe 63 proc. wkładu własnego. A tyle nie mają. Nigdy nie prowadzili własnej firmy, na razie pralnia istnieje tylko na papierze, zarejestrowana bowiem jest tylko działalność. Doświadczenia biznesowego nie mają, co dla banku powinno być czerwonym światłem. Według oświadczenia majątkowego posła ma on 30 tys. zł oszczędności. Mimo to jego żona dostała od NBS promesę - to zobowiązanie, że kredyt otrzyma, jeśli zostanie jej przyznana dotacja unijna. Teresa Pałys od lat jest zatrudniona w tym banku.
Poseł nie widzi w tym nic złego. - Jakie to ma znaczenie, w jakim banku żona dostała promesę? Proszę na to spojrzeć w innym kontekście, czy to jest dobry projekt, czy nie. To dla banku się liczy - mówi Andrzej Pałys.
Inaczej patrzy na to Mirosław Kopik, prezes Europejskiej Agencji Rozwoju w Kielcach, która od lat zajmuje się pisaniem projektów unijnych. - Z punktu widzenia biznesowego wygląda to niesmacznie. Dzisiaj generalnie trudno uzyskać promesę bankową nawet przedsiębiorcom, którzy od dawna działają na rynku. Mamy bowiem kryzys. Niewykluczone, że ponieważ pan Pałys jest posłem, a żona pracuje w tym banku, ktoś łaskawszym okiem spojrzał na ten projekt - mówi Kopik. Dodaje: - Nie dziwię się, że ci państwo myślą o zabezpieczeniu przyszłości. W końcu posłem nie będzie się wiecznie, praca w banku też nie jest gwarantowana na całe życie.
Projekt państwa Pałysów dostał 57 punktów, tylko o pół punktu więcej, niż wynosiło minimum dające możliwość unijnej dotacji. Za wysokość wkładu własnego przypadło 10 punktów, najwięcej z możliwych do uzyskania w tym kryterium.
Starając się o dotację unijną, Pałysowie musieli jeszcze załatwić jedną kwestię - aby spełnić warunki, trzeba było mieć firmę działającą co najmniej pół roku przed złożeniem wniosku. A działalność gospodarcza Teresy Pałys była zawieszona. - Odwiesiliśmy działalność, żeby spełnić ten warunek - mówi poseł.
Nie zamierza rezygnować z dotacji. - Czekam na wyniki pracy komisji rewizyjnej - mówi. W poniedziałek radni sejmiku województwa podjęli uchwałę zobowiązującą komisję rewizyjną do kontroli programu unijnego, z którego dotację dostała Teresa Pałys.
Chcieliśmy dowiedzieć się, czy władze Nadwiślańskiego Banku Spółdzielczego potraktowały Pałysów preferencyjnie, przyznając promesę kredytową. - Ja się nie będę na ten temat wypowiadać, a prezes i drugi wiceprezes są dziś na urlopie - powiedziała nam Renata Gryc, wiceprezes zarządu do spraw handlowych.
ziemowit.nowak@kielce.agora.pl
Okazuje się, że Pałysowie mieli podwójne szczęście. Nie dość, że ich projekt dobrze ocenili znajomi urzędnicy, to jeszcze dostali promesę kredytową od znajomych w Nadwiślańskim Banku Spółdzielczym w Solcu-Zdroju. Dotacja na pralnię ma wynieść 1,315 mln zł, 37 proc. wartości inwestycji. Pałysowie deklarują pozostałe 63 proc. wkładu własnego. A tyle nie mają. Nigdy nie prowadzili własnej firmy, na razie pralnia istnieje tylko na papierze, zarejestrowana bowiem jest tylko działalność. Doświadczenia biznesowego nie mają, co dla banku powinno być czerwonym światłem. Według oświadczenia majątkowego posła ma on 30 tys. zł oszczędności. Mimo to jego żona dostała od NBS promesę - to zobowiązanie, że kredyt otrzyma, jeśli zostanie jej przyznana dotacja unijna. Teresa Pałys od lat jest zatrudniona w tym banku.
Poseł nie widzi w tym nic złego. - Jakie to ma znaczenie, w jakim banku żona dostała promesę? Proszę na to spojrzeć w innym kontekście, czy to jest dobry projekt, czy nie. To dla banku się liczy - mówi Andrzej Pałys.
Inaczej patrzy na to Mirosław Kopik, prezes Europejskiej Agencji Rozwoju w Kielcach, która od lat zajmuje się pisaniem projektów unijnych. - Z punktu widzenia biznesowego wygląda to niesmacznie. Dzisiaj generalnie trudno uzyskać promesę bankową nawet przedsiębiorcom, którzy od dawna działają na rynku. Mamy bowiem kryzys. Niewykluczone, że ponieważ pan Pałys jest posłem, a żona pracuje w tym banku, ktoś łaskawszym okiem spojrzał na ten projekt - mówi Kopik. Dodaje: - Nie dziwię się, że ci państwo myślą o zabezpieczeniu przyszłości. W końcu posłem nie będzie się wiecznie, praca w banku też nie jest gwarantowana na całe życie.
Projekt państwa Pałysów dostał 57 punktów, tylko o pół punktu więcej, niż wynosiło minimum dające możliwość unijnej dotacji. Za wysokość wkładu własnego przypadło 10 punktów, najwięcej z możliwych do uzyskania w tym kryterium.
Starając się o dotację unijną, Pałysowie musieli jeszcze załatwić jedną kwestię - aby spełnić warunki, trzeba było mieć firmę działającą co najmniej pół roku przed złożeniem wniosku. A działalność gospodarcza Teresy Pałys była zawieszona. - Odwiesiliśmy działalność, żeby spełnić ten warunek - mówi poseł.
Nie zamierza rezygnować z dotacji. - Czekam na wyniki pracy komisji rewizyjnej - mówi. W poniedziałek radni sejmiku województwa podjęli uchwałę zobowiązującą komisję rewizyjną do kontroli programu unijnego, z którego dotację dostała Teresa Pałys.
Chcieliśmy dowiedzieć się, czy władze Nadwiślańskiego Banku Spółdzielczego potraktowały Pałysów preferencyjnie, przyznając promesę kredytową. - Ja się nie będę na ten temat wypowiadać, a prezes i drugi wiceprezes są dziś na urlopie - powiedziała nam Renata Gryc, wiceprezes zarządu do spraw handlowych.
ziemowit.nowak@kielce.agora.pl
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Dotacja na pralnię żony posła. Łatwa promesa
lumpior
29.10.09, 11:33
Cuchnie,smierdzi...sprawa,ale kazda forsa ma zapach.»
Najczęściej czytane24 htydzień





