Turyści sobie przypomnieli. Moda na Sandomierz
2009-11-17
, aktualizacja: 16.11.2009 20:46
Turystyczny boom nad Wisłą. Pierwszy sprawdzian popularności miasto "Ojca Mateusza" zdało śpiewająco. W tym sezonie hotele, restauracje i atrakcje turystyczne odwiedziło nawet o połowę więcej osób niż w ubiegłym
ZOBACZ TAKŻE
- Okrutna zemsta za niechcianą ciążę (17-11-09, 12:25)
- Działkę obok Ibisu wylicytował Apolloplast (17-11-09, 12:15)
- Cisza na planie. Klaps, kamera na Świętokrzyskie (17-11-09, 09:00)
- Zdolni uczniowie nie chcą unijnych pieniędzy (17-11-09, 08:00)
- Pusto w gimnazjach. Sanepid policzył frekwencję (17-11-09, 07:00)
- Minister nie przyjechał, ale głos poszedł dalej (17-11-09, 05:00)
- Pierwszy dzień Nurtu. Pokazy, a na koniec Polański (17-11-09, 02:00)
- Ludzkie kości znaleziono w Staszowie (16-11-09, 20:30)
- Tragiczny wypadek przy pracy (16-11-09, 20:28)
- Pomoc dla Ukrainy. Z Kielc wyjechał transport z darami (16-11-09, 20:19)
- Kielecki ośrodek ze Złotym Telefonem (16-11-09, 20:18)
- Ostrowiec Św. Policjant wyskoczył z okna (16-11-09, 20:15)
- Głupi żart. Alarm bombowy w Gimnazjum nr 7 (16-11-09, 10:15)
SERWISY
- Większe zainteresowanie Sandomierzem widoczne jest gołym okiem. Wystarczy przejść się po rynku, by nawet teraz, w listopadzie, minąć grupy zwiedzających. Już nie ma pustek, trudniej też znaleźć miejsce do parkowania - wylicza Paweł Różyło, sandomierzanin i dyrektor Muzeum Okręgowego w Sandomierzu.
Zwiastunem tego, co może się dziać w sezonie letnim, były - o czym pisała "Gazeta" - ubiegłoroczne święta Bożego Narodzenia i Sylwester. Wówczas, po pierwszych odcinkach kręconego w tym mieście serialu "Ojciec Mateusz", zaczęli ściągać tu ludzie z całego kraju. W kolejnych miesiącach było już tylko lepiej.
- Czekamy na dokładne dane, ale z rozmów z właścicielami hoteli i pensjonatów, a także z zarządzającymi atrakcjami turystycznymi wynika, że w tym roku w zależności od miejsca zainteresowanie turystów wzrosło o 30-50 procent w stosunku do roku ubiegłego - cieszy się Ewa Kondek, naczelnik wydziału edukacji, kultury i sportu sandomierskiego ratusza.
Podziemną Trasę Turystyczną odwiedziło w tym sezonie ponad 100 tys. osób. To ponad 20 tys. więcej niż rok wcześniej. Do Muzeum Okręgowego od stycznia do października wybrało się 57,5 tys. zwiedzających - o 15 tys. więcej niż w analogicznym okresie 2008 roku. Dwa razy tylu turystów niż w latach wcześniejszych zawitało także do Zbrojowni Rycerskiej.
Wzrost liczby turystów zauważyło też PTTK. - Nasi przewodnicy mają dużo więcej zleceń. Nawet w listopadzie są amatorzy wieczornych spacerów. To głównie osoby, które przyjeżdżają do Sandomierza na szkolenia, choć ostatnio wśród zwiedzających mieliśmy Krzysztofa Hołowczyca - zdradza Marzena Martyńska, sekretarz sandomierskiego PTTK. Dodaje, że turyści pytają przy tym o miejsca, w których kręcony był serial "Ojciec Mateusz", a nawet próbują zaplanować w Sandomierzu urlop tak, by trafić na ekipę filmową.
Trudniej jest wreszcie znaleźć w sezonie stolik w restauracji czy miejsce w hotelu. Na brak zainteresowania nie narzekają w hotelu Pod Ciżemką, gdzie najbardziej cieszą się z tego, że sezon turystyczny wydłużył się na miesiące, które do tej pory były martwe, oraz w hotelu Basztowym. W październiku nie było mowy o znalezieniu noclegu w powstałym zaledwie kilka miesięcy temu hotelu Sarmata. Trudno o to będzie też w najbliższych dniach, a w ciągu najbliższych dwóch tygodni hotel liczy na zamknięcie listy gości sylwestrowych. - Wszystko dzięki temu, że Sandomierz stał się modny. Przyjeżdżają do nas ludzie z Rzeszowa, Lublina, Krakowa, Warszawy i Śląska. Pytając turystów, dlaczego do nas przyjechali, słyszę odpowiedzi, że Kazimierz Dolny już im się znudził albo nie było tam wolnych miejsc, że w Nałęczowie jest nudno, a o Sandomierzu słyszeli w telewizji - mówi Krzysztof Dusznio z hotelu Sarmata.
Turyści pokazali już, że interesują się miastem. Teraz miasto musi udowodnić, jak ważny jest dla niego turysta. - Musimy dbać o bazę gastronomiczną i noclegową. Cały czas je rozwijać. Teraz mamy modę na Sandomierz, ale nie możemy spocząć na laurach i zacząć myśleć, że cokolwiek nie zrobimy, to turysta i tak przyjedzie. Bo nie przyjedzie - przypomina Różyło.
Dlatego na przyszły rok Sandomierz przygotowuje promocyjną ofensywę. W stolicach województw sąsiadujących ze Świętokrzyskiem zawisną billboardy reklamujące miasto, w telewizji pojawią się spoty reklamowe, a w prasie ogłoszenia. Pieniądze na kampanię Sandomierz dostał z Regionalnego Programu Operacyjnego.
monika.rosmanowska@kielce.agora.pl
Zwiastunem tego, co może się dziać w sezonie letnim, były - o czym pisała "Gazeta" - ubiegłoroczne święta Bożego Narodzenia i Sylwester. Wówczas, po pierwszych odcinkach kręconego w tym mieście serialu "Ojciec Mateusz", zaczęli ściągać tu ludzie z całego kraju. W kolejnych miesiącach było już tylko lepiej.
- Czekamy na dokładne dane, ale z rozmów z właścicielami hoteli i pensjonatów, a także z zarządzającymi atrakcjami turystycznymi wynika, że w tym roku w zależności od miejsca zainteresowanie turystów wzrosło o 30-50 procent w stosunku do roku ubiegłego - cieszy się Ewa Kondek, naczelnik wydziału edukacji, kultury i sportu sandomierskiego ratusza.
Podziemną Trasę Turystyczną odwiedziło w tym sezonie ponad 100 tys. osób. To ponad 20 tys. więcej niż rok wcześniej. Do Muzeum Okręgowego od stycznia do października wybrało się 57,5 tys. zwiedzających - o 15 tys. więcej niż w analogicznym okresie 2008 roku. Dwa razy tylu turystów niż w latach wcześniejszych zawitało także do Zbrojowni Rycerskiej.
Wzrost liczby turystów zauważyło też PTTK. - Nasi przewodnicy mają dużo więcej zleceń. Nawet w listopadzie są amatorzy wieczornych spacerów. To głównie osoby, które przyjeżdżają do Sandomierza na szkolenia, choć ostatnio wśród zwiedzających mieliśmy Krzysztofa Hołowczyca - zdradza Marzena Martyńska, sekretarz sandomierskiego PTTK. Dodaje, że turyści pytają przy tym o miejsca, w których kręcony był serial "Ojciec Mateusz", a nawet próbują zaplanować w Sandomierzu urlop tak, by trafić na ekipę filmową.
Trudniej jest wreszcie znaleźć w sezonie stolik w restauracji czy miejsce w hotelu. Na brak zainteresowania nie narzekają w hotelu Pod Ciżemką, gdzie najbardziej cieszą się z tego, że sezon turystyczny wydłużył się na miesiące, które do tej pory były martwe, oraz w hotelu Basztowym. W październiku nie było mowy o znalezieniu noclegu w powstałym zaledwie kilka miesięcy temu hotelu Sarmata. Trudno o to będzie też w najbliższych dniach, a w ciągu najbliższych dwóch tygodni hotel liczy na zamknięcie listy gości sylwestrowych. - Wszystko dzięki temu, że Sandomierz stał się modny. Przyjeżdżają do nas ludzie z Rzeszowa, Lublina, Krakowa, Warszawy i Śląska. Pytając turystów, dlaczego do nas przyjechali, słyszę odpowiedzi, że Kazimierz Dolny już im się znudził albo nie było tam wolnych miejsc, że w Nałęczowie jest nudno, a o Sandomierzu słyszeli w telewizji - mówi Krzysztof Dusznio z hotelu Sarmata.
Turyści pokazali już, że interesują się miastem. Teraz miasto musi udowodnić, jak ważny jest dla niego turysta. - Musimy dbać o bazę gastronomiczną i noclegową. Cały czas je rozwijać. Teraz mamy modę na Sandomierz, ale nie możemy spocząć na laurach i zacząć myśleć, że cokolwiek nie zrobimy, to turysta i tak przyjedzie. Bo nie przyjedzie - przypomina Różyło.
Dlatego na przyszły rok Sandomierz przygotowuje promocyjną ofensywę. W stolicach województw sąsiadujących ze Świętokrzyskiem zawisną billboardy reklamujące miasto, w telewizji pojawią się spoty reklamowe, a w prasie ogłoszenia. Pieniądze na kampanię Sandomierz dostał z Regionalnego Programu Operacyjnego.
monika.rosmanowska@kielce.agora.pl
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





