Turyści sobie przypomnieli. Moda na Sandomierz

Monika Rosmanowska
2009-11-17 , aktualizacja: 16.11.2009 20:46
A A A Drukuj
Turystyczny boom nad Wisłą. Pierwszy sprawdzian popularności miasto "Ojca Mateusza" zdało śpiewająco. W tym sezonie hotele, restauracje i atrakcje turystyczne odwiedziło nawet o połowę więcej osób niż w ubiegłym
Sandomierz
Fot. Jarosław Kubalski / AG
Sandomierz
- Większe zainteresowanie Sandomierzem widoczne jest gołym okiem. Wystarczy przejść się po rynku, by nawet teraz, w listopadzie, minąć grupy zwiedzających. Już nie ma pustek, trudniej też znaleźć miejsce do parkowania - wylicza Paweł Różyło, sandomierzanin i dyrektor Muzeum Okręgowego w Sandomierzu.

Zwiastunem tego, co może się dziać w sezonie letnim, były - o czym pisała "Gazeta" - ubiegłoroczne święta Bożego Narodzenia i Sylwester. Wówczas, po pierwszych odcinkach kręconego w tym mieście serialu "Ojciec Mateusz", zaczęli ściągać tu ludzie z całego kraju. W kolejnych miesiącach było już tylko lepiej.

- Czekamy na dokładne dane, ale z rozmów z właścicielami hoteli i pensjonatów, a także z zarządzającymi atrakcjami turystycznymi wynika, że w tym roku w zależności od miejsca zainteresowanie turystów wzrosło o 30-50 procent w stosunku do roku ubiegłego - cieszy się Ewa Kondek, naczelnik wydziału edukacji, kultury i sportu sandomierskiego ratusza.

Podziemną Trasę Turystyczną odwiedziło w tym sezonie ponad 100 tys. osób. To ponad 20 tys. więcej niż rok wcześniej. Do Muzeum Okręgowego od stycznia do października wybrało się 57,5 tys. zwiedzających - o 15 tys. więcej niż w analogicznym okresie 2008 roku. Dwa razy tylu turystów niż w latach wcześniejszych zawitało także do Zbrojowni Rycerskiej.

Wzrost liczby turystów zauważyło też PTTK. - Nasi przewodnicy mają dużo więcej zleceń. Nawet w listopadzie są amatorzy wieczornych spacerów. To głównie osoby, które przyjeżdżają do Sandomierza na szkolenia, choć ostatnio wśród zwiedzających mieliśmy Krzysztofa Hołowczyca - zdradza Marzena Martyńska, sekretarz sandomierskiego PTTK. Dodaje, że turyści pytają przy tym o miejsca, w których kręcony był serial "Ojciec Mateusz", a nawet próbują zaplanować w Sandomierzu urlop tak, by trafić na ekipę filmową.

Trudniej jest wreszcie znaleźć w sezonie stolik w restauracji czy miejsce w hotelu. Na brak zainteresowania nie narzekają w hotelu Pod Ciżemką, gdzie najbardziej cieszą się z tego, że sezon turystyczny wydłużył się na miesiące, które do tej pory były martwe, oraz w hotelu Basztowym. W październiku nie było mowy o znalezieniu noclegu w powstałym zaledwie kilka miesięcy temu hotelu Sarmata. Trudno o to będzie też w najbliższych dniach, a w ciągu najbliższych dwóch tygodni hotel liczy na zamknięcie listy gości sylwestrowych. - Wszystko dzięki temu, że Sandomierz stał się modny. Przyjeżdżają do nas ludzie z Rzeszowa, Lublina, Krakowa, Warszawy i Śląska. Pytając turystów, dlaczego do nas przyjechali, słyszę odpowiedzi, że Kazimierz Dolny już im się znudził albo nie było tam wolnych miejsc, że w Nałęczowie jest nudno, a o Sandomierzu słyszeli w telewizji - mówi Krzysztof Dusznio z hotelu Sarmata.

Turyści pokazali już, że interesują się miastem. Teraz miasto musi udowodnić, jak ważny jest dla niego turysta. - Musimy dbać o bazę gastronomiczną i noclegową. Cały czas je rozwijać. Teraz mamy modę na Sandomierz, ale nie możemy spocząć na laurach i zacząć myśleć, że cokolwiek nie zrobimy, to turysta i tak przyjedzie. Bo nie przyjedzie - przypomina Różyło.

Dlatego na przyszły rok Sandomierz przygotowuje promocyjną ofensywę. W stolicach województw sąsiadujących ze Świętokrzyskiem zawisną billboardy reklamujące miasto, w telewizji pojawią się spoty reklamowe, a w prasie ogłoszenia. Pieniądze na kampanię Sandomierz dostał z Regionalnego Programu Operacyjnego.

monika.rosmanowska@kielce.agora.pl

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów