Paweł czy Piotr? Sztuka jest sztuka

Agnieszka Drabikowska
2010-02-06 , aktualizacja: 05.02.2010 20:42
A A A Drukuj
Kuriozalna pomyłka organów ścigania. Pawła zatrzymano, przesłuchano, aresztowano i prawomocnie osądzono jako jego brata Piotra. I pewnie sprawa nigdy by się nie wydała, gdyby do prawdziwego Piotra nie zapukał komornik.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Paweł i Piotr, niczym Paweł i Gaweł w jednym stali domu. Ale było odwrotnie niż u Fredry. To Piotr był spokojny, nie wadził nikomu, a Paweł najdziksze wymyślał swawole. Już jako nastolatek popadł w konflikt z prawem, a jeszcze przed 30-tką miał na koncie trzy wyroki więzienia.

Gdy 21 maja 2002 roku kielecka policja zatrzymała go za napad na Ukraińców, w jego głowie zrodziła się myśl. - Jako recydywa przyłożą mi pewnie niezły wyrok - pomyślał zapewne. I szybko uknuł plan. Jak z nut wyrecytował policjantom dane osobowe rok starszego brata Piotra. Bo brat miał kartotekę czystą jak łza. I udało się - przez całe postępowanie na policji i w prokuraturze był Piotrem. Także areszt śledczy w Kielcach, w którym przebywał przez siedem miesięcy, był święcie przekonany że ma u siebie Piotra. To samo kielecki sąd, który go prawomocnie osądził. Jako Piotra oczywiście.

Prokurator Sławomir Mielniczuk: - Do nas policja przyprowadza konkretnego gościa, który ma zweryfikowaną tożsamość. Razem z nim trafia też cała jego dokumentacja jak np. protokół zatrzymania, w którym są dane osobowe. Musimy mieć zaufanie do służby, z którą współpracujemy. Gdyby były jakiekolwiek podejrzenia, że ten człowiek może być kimś innym, prokurator zleciłby weryfikacje danych.

Michał Głowacki z Aresztu Śledczego w Kielcach: - Ten człowiek został do nas przyjęty na podstawie dokumentu, tzw. stwierdzenia tożsamości wystawionego przez funkcjonariusza Komendy Miejskiej Policji w Kielcach. Do akt dołączone było zdjęcie sygnalityczne zrobione przez policję. Z naszej strony nie było żadnego błędu. Przepisy mówią, że w przypadku, gdy osoba nie ma dowodu osobistego, jej tożsamość stwierdzamy właśnie na podstawie takiego dokumentu wystawionego przez policję.

Sędzia Marcin Chałoński: - Sąd na pierwszej rozprawie zwykle weryfikuje dane oskarżonego prosząc o dowód osobisty. A jeśli jest to osoba doprowadzona z aresztu weryfikuje dane z akt, pyta oskarżonego czy wszystko się zgadza. Poza tym sąd dysponuje przecież aktem oskarżenia, aktami śledztwa przeciwko takiej osobie, czyli dokumentami pochodzącymi od organów państwowych. Nie ma więc powodów, by wątpić lub podejrzewać, że sądzi kogoś innego.

Kielecka policja, najważniejsze ogniwo w całej sprawie, sprawy sprzed siedmiu lat nie pamięta. Możemy tylko przypuszczać, że dane podane przez Pawła vel Piotra sprawdzała w swoim systemie, a że wszystko się zgadzało, łącznie z panieńskim nazwiskiem matki, uznała że zakuwa w kajdanki Piotra.

Uratować sprawę mogły tylko odciski palców. Nie wiadomo jednak, czy je wtedy pobrano. A jeśli nawet, to zdemaskowanie oszusta byłoby możliwe tylko wtedy jeśli odciski pobrano mu we wcześniejszych sprawach.

- Być może doszło tu do błędu ludzkiego. Zapewne ta sprawa była wyjaśniana, gdy okazało się że doszło do pomyłki. Dziennie policjanci legitymują w województwie ponad tysiąc osób, więc może zdarzyć się pomyłka. Funkcjonariusze są jednak na bieżąco uczulani, aby dokładali należytej staranności przy weryfikacji danych. Zasadą jest, że jeśli mamy wątpliwości kim jest legitymowana osoba, a nie ma żadnego dokumentu, wtedy wzywamy osobę, która te dane może potwierdzić. Przy czym musi to być osoba wiarygodna - podkreśla Zbigniew Pedrycz, rzecznik świętokrzyskiej policji.

Sprawa z Pawłem wydała się już po orzeczeniu przez sąd wyroku i wpisaniu jego brata do rejestru skazanych. Do prawdziwego Piotra zapukał bowiem komornik upomnieć się o zapłatę kosztów sądowych. Ten, bogu ducha winny, dowiedział się wówczas, że został prawomocnie skazany.

W takiej sytuacji sąd wznowił sprawę o rozbój i posadził na ławie oskarżonych Pawła już jako Pawła. A prokuratura dołożyła mu kolejne zarzuty - podrobienie dokumentów procesowych, czyli podanie danych brata oraz podrobienie jego podpisu. Kilka dni temu zapadł wyrok - Paweł dostał 3 lata więzienia.

Piotr ponoć nie żywi już do niego urazy. Przesłał do sądu oświadczenie, że nie ma do brata pretensji.

- Ta sprawa pokazuje, że nie trudno podać się za kogoś innego znając jego kompletne dane. Znam na przykład dane swojego brata, mało tego, nawet jest do mnie bardzo podobny, tylko że ma brodę. Ale gdyby zgolił, a ja bym coś przeskrobał... - żartuje sędzia Chałoński.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów