NIK pyta o piłkę. Problem Śląska problemem Korony?

Ziemowit Nowak
2010-02-26 , aktualizacja: 26.02.2010 20:54
A A A Drukuj
Najwyższa Izba Kontroli - na przykładzie Wrocławia i piłkarskiego Śląska - kwestionuje zasady finansowania klubów piłkarskich przez miasto. W sporze padają takie same argumenty, jak podczas przejmowania Korony przez Kielce - gdzie są granice między wspieraniem kultury fizycznej a finansowaniem profesjonalnego sportu?
Piłka nożna
Oficjalna piłka Mistrzostw Świata/int
Piłka nożna
ZOBACZ TAKŻE
Sprawę opisał wrocławski dodatek "Gazety Wyborczej". Rzecz wyszła na jaw podczas kontroli wszystkich miejskich spółek we Wrocławiu w ubiegłym roku. NIK teraz ujawniła protokół.

Bada w nim zaangażowanie gminy w komercyjną działalność, jaką jest profesjonalny piłkarski Śląsk Wrocław. - Uważamy, że samorządy mogą działać w spółkach prawa handlowego, pod warunkiem że nie wykraczają poza realizację swoich ustawowych zadań. A w tym sensie zaangażowanie się wrocławskiego samorządu w Śląsk może naruszać polskie prawo - powiedział we wrocławskim dodatku "GW" Krzysztof Paliwoda, asystent prasowy wrocławskiej delegatury NIK. Otóż ustawa o samorządzie gminnym za jedno z 15 zadań gminy uznaje "kulturę fizyczną i turystykę, w tym tereny rekreacyjne i urządzenia sportowe". Nie można jednak prowadzić działalności gospodarczej wykraczającej poza te zadania. Z kolei ustawa o sporcie kwalifikowanym wyraźnie precyzuje, jak wolno samorządom go wspierać. Mogą jedynie przyznawać poszczególnym sportowcom wyróżnienia i nagrody, w trybie i wysokości uchwalonej przez radnych.

Tymczasem miasto Wrocław zaangażowało w klub znaczne środki - spłaciło dług Śląska, wykupiło udziały od prywatnych udziałowców, przekazuje regularnie sekcji pieniądze z funduszu promocji miasta (w tym roku 5 mln zł). Choć władzom Wrocławia udało się już znaleźć sponsora dla piłkarzy. Zygmunt Solorz kupił ponad 51 proc. akcji Śląska, miasto zachowało 47 proc.

Wrocławska delegatura NIK nie wyklucza, że wystąpi do wojewody o sprawdzenie, czy uchwała o przejęciu jest zgodna z prawem, a jeśli ten stwierdzi, że nie, skieruje sprawę do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

W Kielcach latem 2008 roku padały analogiczne pytania. Podczas obrad rady miejskiej nad uchwałą zezwalającą na przejęcie skompromitowanego korupcją klubu Kolporter Korona takie wątpliwości zgłaszał m.in. Robert Siejka. - Będę się przyglądać sprawie wrocławskiej - mówi radny SLD. - Wszystkie argumenty radnych we Wrocławiu są takie same jak te, których używał prezydent Lubawski, rekomendując przejęcie Korony. Ja wtedy wskazywałem, że sponsorowanie sportu komercyjnego nie należy do zadań gminy - dodaje Siejka.

Zauważa nawet, że sytuacja Korony jest mniej korzystna niż Śląska: - Oni przynajmniej mają już sponsora. Jeśli sąd zdecyduje, że miasto musi się pozbyć klubu, to nie będzie za dużo czasu i odda się klub za jakieś psie pieniądze.

Prezydent Wojciech Lubawski jest spokojny. - Mamy odpowiednią opinię prawną, wojewoda nie kwestionował uchwały, prawne narzędzia w moim odczuciu zostały wyczerpane - mówi.

Jak długo miasto może utrzymywać jeszcze Koronę? - Żeby znalazł się sponsor, piłkarze muszą zacząć lepiej grać. Ale nie wykluczam, że klub pozostanie miejski na zawsze, a przynajmniej tak długo, jak długo będzie wola obywateli, których reprezentują radni - zaznacza prezydent.

- My nie podejmowaliśmy kontroli tego zagadnienia. Ale muszę zapoznać się z wynikami pracy wrocławskiej delegatury NIK i wtedy zdecyduję, czy skontrolujemy udział miasta w Koronie - mówi Tadeusz Poddębniak, dyrektor delegatury NIK w Kielcach.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów