Policjant pomógł w ucieczce z aresztu?
2010-03-03
, aktualizacja: 03.03.2010 08:48
Czy to policjant ze Starachowic za 100 tys. zł zorganizował głośną ucieczkę z policyjnego aresztu w Skarżysku? Tak twierdzą sami przestępcy. I podają jego nazwisko
ZOBACZ TAKŻE
- Rozpoczynają się obchody 70. rocznicy Katynia (03-03-10, 19:32)
- Proces o morderstwo w Leszczynach. Niestety, to nie był film (03-03-10, 19:23)
- 28 punktów karnych za zakupy (03-03-10, 11:04)
- Po ostrej zimie. Drogowcy muszą oszczędzać (02-03-10, 23:00)
- Policja: Austriak był kieleckim sutenerem (02-03-10, 13:41)
To rewelacje z pierwszego dnia ich procesu, który rozpoczął się we wtorek przed Sądem Rejonowym w Skarżysku. Na ławie oskarżonych zasiadło czterech oskarżonych. Wszyscy mimo młodego wieku mają bogatą przeszłością kryminalną, wszyscy odsiadują wyroki w innych sprawach. Zabrakło tylko 28-letniego Emila Okły poszukiwanego nadal europejskim listem gończym. Dwa lata temu, 11 grudnia 2007 roku jeszcze w pełnym pięcioosobowym składzie, tak jak i wczoraj zostali dowiezieni z aresztu do sądu w Skarżysku. Z tą różnicą, że w innej roli - byli oskarżycielami w sprawie, którą wytoczyli innemu więźniowi za znieważenie. Tyle, że nie o obrazę tu poszło - cała sprawa była elementem opracowanego wcześniej planu ucieczki. Ucieczki udanej, bo owego 11 grudnia przestępcy oczekując na rozprawę w połączonym z sądem budynku komendy wyszli sobie przez okno pomieszczenia dla zatrzymanych i tak po prostu uciekli. Jak to było możliwe? Po pierwsze na ich prośbę policjant, który ich pilnował, zgodził się umieścić wszystkich w jednej celi. Po drugie, pod pryczą, czekały na nich brzeszczoty i klucz do siatki zabezpieczającej okna. - Wiedzieliśmy, że coś będzie podrzucone w celi ale tylko dlatego żeby zmylić późniejsze podejrzenie i odwrócić uwagę od policjantów - twierdzi jeden z uciekinierów. Bo po trzecie, jak utrzymuje dwóch z nich, kraty w oknie były już przecięte, zakamuflowane tylko plasteliną.
To, że brzeszczoty i klucz były podrzucone w celi, jest bezsporne. Tak jak i to, że w innej celi w komendzie znaleziono drugi komplet takiego sprzętu. Kto więc pomógł przestępcom? Dwóch z nich: Damian Sz. i Rafał S. podaje konkretne nazwisko policjanta z komendy w Starachowicach. Policjanta, który w przeszłości miał kilkakrotnie ich zatrzymywać i za pieniądze na "dobry obiad" przymykać oko na ich przestępcze wybryki. Za ostatnią "robotę" miał dostać całkiem niezłą sumkę - jeden z oskarżonych mówi o 80 tys. zł, drugi o 100 tys. Pośrednikiem w organizowaniu ucieczki i pieniędzy dla policjanta miał być daleki kuzyn Damiana Sz. Jak twierdzi oskarżony, z kuzynem kontaktował się grypsami, które za pomocą kija od szczotki wystrzeliwał z okna swojej celi. Dowiedział się od niego, że policjant zgodził się im pomóc, proponując tylko by było to Skarżysko bo ma tam w komendzie znajomego kolegę po fachu o pseudonimie "didżej". Wtedy przestępcy opracowali plan z założeniem tam sprawy współwięźniowi. - Gdy 11 grudnia dowieźli nas z aresztu do komendy w Skarżysku to ten policjant sam do nas podszedł i powiedział, że jest "didżej" - relacjonował Damian Sz.
Z tej historii prokuraturze udało się potwierdzić tyle, że to rzeczywiście policjant o przezwisku "didżej" umieścił wszystkich pięciu przestępców w jednej celi i nie przeszukał wcześniej pomieszczenia, za co został oskarżony o niedopełnienie obowiązków. Ale na to, że była to celowa pomoc w ucieczce, prócz słów oskarżonych, dowodów nie ma. Tak samo jak na to, że w jakikolwiek sposób w sprawę zamieszany jest policjant ze Starachowic oraz kuzyn Damiana Sz. Ten ostatni według ustaleń prokuratury w momencie gdy miał rzekomo pomagać w ucieczce, był za granicą.
Śledczy bardzo ostrożnie podchodzą do rewelacji oskarżonych jeszcze z jednego powodu - Rafał S. był świadkiem koronnym w innej sprawie i okazało się że ma tendencję do wrabiania w przestępstwa swoich wrogów.
Ale wątek kto pomógł przestępcom w ucieczce nie jest definitywnie zakończony. - Cały czas toczy się odrębne postępowanie w tej sprawie. Do oceny tego co mówią na ten temat dwaj oskarżeni niezbędna jest relacja piątego z uciekinierów, który jest poszukiwany europejskim nakazem aresztowania - wyjaśnia prokurator Bogdan Karp z prokuratury okręgowej w Kielcach.
To, że brzeszczoty i klucz były podrzucone w celi, jest bezsporne. Tak jak i to, że w innej celi w komendzie znaleziono drugi komplet takiego sprzętu. Kto więc pomógł przestępcom? Dwóch z nich: Damian Sz. i Rafał S. podaje konkretne nazwisko policjanta z komendy w Starachowicach. Policjanta, który w przeszłości miał kilkakrotnie ich zatrzymywać i za pieniądze na "dobry obiad" przymykać oko na ich przestępcze wybryki. Za ostatnią "robotę" miał dostać całkiem niezłą sumkę - jeden z oskarżonych mówi o 80 tys. zł, drugi o 100 tys. Pośrednikiem w organizowaniu ucieczki i pieniędzy dla policjanta miał być daleki kuzyn Damiana Sz. Jak twierdzi oskarżony, z kuzynem kontaktował się grypsami, które za pomocą kija od szczotki wystrzeliwał z okna swojej celi. Dowiedział się od niego, że policjant zgodził się im pomóc, proponując tylko by było to Skarżysko bo ma tam w komendzie znajomego kolegę po fachu o pseudonimie "didżej". Wtedy przestępcy opracowali plan z założeniem tam sprawy współwięźniowi. - Gdy 11 grudnia dowieźli nas z aresztu do komendy w Skarżysku to ten policjant sam do nas podszedł i powiedział, że jest "didżej" - relacjonował Damian Sz.
Z tej historii prokuraturze udało się potwierdzić tyle, że to rzeczywiście policjant o przezwisku "didżej" umieścił wszystkich pięciu przestępców w jednej celi i nie przeszukał wcześniej pomieszczenia, za co został oskarżony o niedopełnienie obowiązków. Ale na to, że była to celowa pomoc w ucieczce, prócz słów oskarżonych, dowodów nie ma. Tak samo jak na to, że w jakikolwiek sposób w sprawę zamieszany jest policjant ze Starachowic oraz kuzyn Damiana Sz. Ten ostatni według ustaleń prokuratury w momencie gdy miał rzekomo pomagać w ucieczce, był za granicą.
Śledczy bardzo ostrożnie podchodzą do rewelacji oskarżonych jeszcze z jednego powodu - Rafał S. był świadkiem koronnym w innej sprawie i okazało się że ma tendencję do wrabiania w przestępstwa swoich wrogów.
Ale wątek kto pomógł przestępcom w ucieczce nie jest definitywnie zakończony. - Cały czas toczy się odrębne postępowanie w tej sprawie. Do oceny tego co mówią na ten temat dwaj oskarżeni niezbędna jest relacja piątego z uciekinierów, który jest poszukiwany europejskim nakazem aresztowania - wyjaśnia prokurator Bogdan Karp z prokuratury okręgowej w Kielcach.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
