Proces o morderstwo w Leszczynach. Niestety, to nie był film
2010-03-03
, aktualizacja: 03.03.2010 19:23
Byli parą od trzech lat. Ona była wpatrzona w niego jak w obrazek, przyjaciółce mówiła że są sobie przeznaczeni. Latem on ją zabił. Nie wie co go opętało. Na przesłuchaniach płakał. Dziś na niczym mu już nie zależy
ZOBACZ TAKŻE
- Oblał się benzyną i spotkał z Pospieszalskim (03-03-10, 20:01)
- Kielce bez lotniska, Masłów zawieszony (03-03-10, 19:48)
- 28 punktów karnych za zakupy (03-03-10, 11:04)
- Policjant pomógł w ucieczce z aresztu? (03-03-10, 10:00)
11 sierpnia 2009 roku, ostatni dzień życia Mileny. Rano z przyjaciółką Iwoną jedzie z Leszczyn do Kielc - mają kupić prezent na wieczór panieński siostry Iwony. Trochę plotkują o swoich chłopakach. Milena opowiada o swoim Pawle, z którym jest od trzech lat: "Mamy różne charaktery, ale przecież przeciwieństwa się przyciągają. Jesteśmy dla siebie stworzeni." - Ona była wpatrzona w niego jak w obrazek - stwierdza wczoraj w sądzie jej przyjaciółka.
W Kielcach dla swoich chłopaków kupują koszulki - takie prezenty bez okazji. Wracają. Milena wysiada na wcześniejszym przystanku, żeby od razu pobiec do Pawła i dać mu prezent. Ale chłopak go nie przyjmuje. Jest zły na Milenę, że bez jego aprobaty chodzi sama grać z kolegami w siatkówkę. Potem kilka razy dzwonią do siebie i esemesują. W jednym z esemesów Paweł pisze, że idzie dziś na bilard. Z koleżanką. A potem nie odbiera telefonów. Historię z bilardem wymyślił, bo chce się odegrać, zrobić na złość dziewczynie. Wieczorem spotykają się w wąwozie nad rzeką, niedaleko domu Mileny. Chodzili tam na pierwsze romantyczne spacery. Paweł jest trochę wypity, mówi, że był na bilardzie z koleżanką, że było fajnie. Milena jest wściekła, krzyczy, szarpią się. Gdy kolejny raz niecenzuralnymi słowami wykrzykuje co o nim myśli, Paweł przewraca ją, wyjmuje z kieszeni scyzoryk i zadaje 10 ciosów w głowę, kark, szyję.
Ciało przenosi do pobliskich zarośli i przykrywa pokrzywami. Nóż i telefon Mileny wrzuca do rzeki, myje ręce z krwi i wraca do domu. Po drodze dzwoni do niego ojciec dziewczyny mówiąc, że córka nie wróciła do domu. Spotykają się przed kościołem i z innymi znajomymi dziewczyny rozpoczynają poszukiwania. W samochodzie jeden z kolegów otrzymuje telefon, że w wąwozie stało się coś strasznego.
Na widok zwłok Mileny Paweł krzyczy i płacze. Płacze też na policji przyznając się co zrobił.
- Nie wierzyłem w to co się stało. To było jak film. Nie wiem jak ja to mogłem zrobić, tak jakby coś mnie opętało. Nie wiem jak będę dalej żył - mówi podczas przesłuchań. W sądzie, gdy prokurator wnioskuje o areszt, podkreśla: - Nie ustosunkuję się do wniosku prokuratora, na niczym mi już nie zależy.
Wczoraj na pierwszej rozprawie: - Przyznaje się, wysoki sądzie, do wszystkiego. Ale nie chcę już składać wyjaśnień, nie potrafię.
Milena miała zaledwie 20 lat, studiowała zaocznie turystykę, była jedynaczką. - Grzeczna, towarzyska, zawsze uśmiechnięta - mówili o niej świadkowie.
Paweł ma 24 lata, jest kucharzem, pracował w hotelu w Cedzynie. - Spokojny, nie nadużywał alkoholu, do Mileny odnosił się grzecznie, poza jednym przypadkiem, o którym kiedyś wspomniała przyjaciółce, że wypił za dużo i podniósł na nią rękę - opowiadają świadkowie. Teraz grozi mu dożywocie.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Proces o morderstwo w Leszczynach. Niestety, to...
oloros
03.03.10, 20:47
moj kolega prowadzil badania w jednej z podkieleckich gmin - wyszlo mu ze 30 procent mieszkancow to albo psychopaci albo socjopaci albo jedno i drugie, 20 procent to alkoholicy »
Najczęściej czytane24 htydzień





