Dramat w Busku-Zdroju. Wykorzystywał córkę grożąc jej śmiercią
2010-03-06
, aktualizacja: 05.03.2010 19:40
Wstrząsająca historia z okolic Buska-Zdroju. 42-letni rolnik, ojciec ośmiorga dzieci, przez lata pod groźbą zabójstwa wykorzystywał seksualnie kilkunastoletnią córkę. Gdy jako pełnoletnia wyprowadziła się z domu zawiadomiła prokuraturę. By chronić przed ojcem młodsze rodzeństwo.
ZOBACZ TAKŻE
- Tydzień z głowy. Stop dla brudu i smrodu (06-03-10, 12:00)
- Twórcy więziennego muzeum rozgoryczeni (06-03-10, 10:00)
- Bogdan Klich: Bukówka może szkolić Chińczyków (06-03-10, 00:00)
- Wypadek w Nagłowicach. Cztery osoby ranne (05-03-10, 20:31)
- Wypadek w Korzecku. Ranne także 5-letnie dziecko (05-03-10, 19:29)
- W sobotę za darmo zbadają wymowę (05-03-10, 18:50)
- Otwarta sobota w urzędach skarbowych (05-03-10, 14:21)
SERWISY
Bogusława S. zatrzymano i aresztowano w czwartek. Na razie na dwa miesiące. Ustalenia prokuratury w Busku-Zdroju, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, są wstrząsające: mężczyzna przez co najmniej trzy lata wykorzystywał seksualnie swoją kilkunastoletnią córkę, najstarszą z ósemki rodzeństwa.
Trauma dziewczynki rozpoczęła się, gdy miała 13 lat. - Z dowodów jakie zgromadziliśmy wynika, że zmuszał córkę do czynności seksualnych grożąc pobiciem, a nawet zabójstwem - informuje Cezary Kiszka, szef prokuratury w Busku-Zdroju. Dziewczyna opowiedziała śledczym jak ojciec wielokrotnie wykorzystywał ją w domu pod nieobecność żony, a nawet w lesie, gdy szła z nim zbierać drewno.
- Nie skarżyła się? Nie powiedziała nic matce? - pytamy.
- Skarżyła się dalekim krewnym, ale prawdopodobnie jej nie uwierzyli - odpowiada prokurator.
W końcu jednak dziewczyna zawiadomiła prokuraturę. - Gdy stała się pełnoletnia wyprowadziła się z domu, zaczęła układać sobie życie i zawiadomiła nas, by chronić przed ojcem młodsze rodzeństwo - wyjaśnia Cezary Kiszka. Dziś to już 19-letnia kobieta, pracuje, mieszka w innej miejscowości.
Mężczyzna w prokuraturze nie przyznał się do winy. Twierdził, że wszystkie zarzuty to wyłącznie wymysły córki. - Oprócz zeznań pokrzywdzonej dysponujemy także innymi dowodami, ale dla dobra śledztwa nie mogę ich ujawnić - mówi prokurator.
Oprócz seksualnego wykorzystywania córki prokuratura zarzuciła Bogusławowi S. fizyczne i psychiczne znęcanie się nad sześciorgiem innych swoich dzieci. Bił je, szarpał, popychał. Żona mężczyzny powiedziała w prokuraturze, że nie zauważyła żadnych sygnałów, które świadczyłyby, że wykorzystywał seksualnie najstarszą córkę. Widziała natomiast, że czasem uderzył któreś z dzieci, ale raczej nie było w tym nic złego. - W małych miejscowościach ludzie często z pokolenia na pokolenie są przyzwyczajeni do przemocy w rodzinie i nie traktują tego jak przekroczenie norm prawnych - przyznaje prokurator.
Rodzina utrzymywała się z niewielkiego gospodarstwa, korzystała też z opieki społecznej, Bogusław S. pracował też dorywczo. Nie była to rodzina patologiczna, mężczyzna nie nadużywał alkoholu.
Prokuratura nie ujawnia nazwy miejscowości, gdzie rozgrywał się dramat. Nie chce nawet zdradzić nazwy gminy. Dla dobra tej rodziny, a przede wszystkim dzieci, by nie stały się obiektem sąsiedzkich plotek. Najmłodsze ma dziś 4 lata.
Ta kolejny przypadek kazirodztwa w naszym województwie. W listopadzie ubiegłego roku pod takim zarzutem zatrzymano 49-letniego Zbigniewa C. z Ostrowca Świętokrzyskiego, który z własną córką ma już dwoje dzieci. Sprawa wydała się, bo wiele osób postronnych podejrzewało kazirodczy związek i zaalarmowało odpowiednie instytucje.
Dramatu dziewczyny spod Buska-Zdroju raczej nikt nie podejrzewał. - Takie przestępstwa dzieją się zwykle w czterech ścianach, a ofiary są zastraszane. I póki nie ma ciąży, to świat zewnętrzny się o tym nie dowiaduje. Najczęściej ofiary zawiadamiają organa ścigania jak są już dorosłe i wyzwolą się z rąk sprawcy - mówi prokurator Cezary Kiszka.
agnieszka.drabikowska@kielce.agora.pl
Trauma dziewczynki rozpoczęła się, gdy miała 13 lat. - Z dowodów jakie zgromadziliśmy wynika, że zmuszał córkę do czynności seksualnych grożąc pobiciem, a nawet zabójstwem - informuje Cezary Kiszka, szef prokuratury w Busku-Zdroju. Dziewczyna opowiedziała śledczym jak ojciec wielokrotnie wykorzystywał ją w domu pod nieobecność żony, a nawet w lesie, gdy szła z nim zbierać drewno.
- Nie skarżyła się? Nie powiedziała nic matce? - pytamy.
- Skarżyła się dalekim krewnym, ale prawdopodobnie jej nie uwierzyli - odpowiada prokurator.
W końcu jednak dziewczyna zawiadomiła prokuraturę. - Gdy stała się pełnoletnia wyprowadziła się z domu, zaczęła układać sobie życie i zawiadomiła nas, by chronić przed ojcem młodsze rodzeństwo - wyjaśnia Cezary Kiszka. Dziś to już 19-letnia kobieta, pracuje, mieszka w innej miejscowości.
Mężczyzna w prokuraturze nie przyznał się do winy. Twierdził, że wszystkie zarzuty to wyłącznie wymysły córki. - Oprócz zeznań pokrzywdzonej dysponujemy także innymi dowodami, ale dla dobra śledztwa nie mogę ich ujawnić - mówi prokurator.
Oprócz seksualnego wykorzystywania córki prokuratura zarzuciła Bogusławowi S. fizyczne i psychiczne znęcanie się nad sześciorgiem innych swoich dzieci. Bił je, szarpał, popychał. Żona mężczyzny powiedziała w prokuraturze, że nie zauważyła żadnych sygnałów, które świadczyłyby, że wykorzystywał seksualnie najstarszą córkę. Widziała natomiast, że czasem uderzył któreś z dzieci, ale raczej nie było w tym nic złego. - W małych miejscowościach ludzie często z pokolenia na pokolenie są przyzwyczajeni do przemocy w rodzinie i nie traktują tego jak przekroczenie norm prawnych - przyznaje prokurator.
Rodzina utrzymywała się z niewielkiego gospodarstwa, korzystała też z opieki społecznej, Bogusław S. pracował też dorywczo. Nie była to rodzina patologiczna, mężczyzna nie nadużywał alkoholu.
Prokuratura nie ujawnia nazwy miejscowości, gdzie rozgrywał się dramat. Nie chce nawet zdradzić nazwy gminy. Dla dobra tej rodziny, a przede wszystkim dzieci, by nie stały się obiektem sąsiedzkich plotek. Najmłodsze ma dziś 4 lata.
Ta kolejny przypadek kazirodztwa w naszym województwie. W listopadzie ubiegłego roku pod takim zarzutem zatrzymano 49-letniego Zbigniewa C. z Ostrowca Świętokrzyskiego, który z własną córką ma już dwoje dzieci. Sprawa wydała się, bo wiele osób postronnych podejrzewało kazirodczy związek i zaalarmowało odpowiednie instytucje.
Dramatu dziewczyny spod Buska-Zdroju raczej nikt nie podejrzewał. - Takie przestępstwa dzieją się zwykle w czterech ścianach, a ofiary są zastraszane. I póki nie ma ciąży, to świat zewnętrzny się o tym nie dowiaduje. Najczęściej ofiary zawiadamiają organa ścigania jak są już dorosłe i wyzwolą się z rąk sprawcy - mówi prokurator Cezary Kiszka.
agnieszka.drabikowska@kielce.agora.pl
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Dramat w Busku-Zdroju. Wykorzystywał córkę groż...
abrazo
06.03.10, 11:21
w kosciele pewnie co niedziela siedzial... bo przeciez polska wies wierzacajest.. takie rzeczy i katolicy? »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Cała Polska zachwycona lodospadem na ...
- Awaria zlokalizowana. Kielczanie będą ...
- Partyzant wyrzucony. Pawelec: Nie można ...
- Pożar hotelu "Cztery wiatry" w Chańczy. ...
- Po tragedii na al. Solidarności. Są świadkowie
- Znów dramat na przejściu dla pieszych. ...
- Karambol na Jagiellońskiej! Zderzyło się 7 aut



