Ratujcie szkołę ratownictwa
2010-03-08
, aktualizacja: 07.03.2010 20:10
Ratownictwa medycznego w Starachowicach uczą alkoholik, inżynier rolnik i ginekolog, skazany za picie na dyżurze w szpitalu. Skutek? Nikt nie zdał egzaminu uprawniającego do wykonywania zawodu. Dwa lata nauki kosztują 3 tys. 400 zł
ZOBACZ TAKŻE
- To będzie rewolucja! Chore dzieci poćwiczą z robotem (16-03-10, 23:00)
- Ostoja i Junosza w herbie Karczówki (08-03-10, 16:00)
- Klapa referendum o odwołanie Lubawskiego (08-03-10, 13:08)
- Pat z odebranymi chartami. Bo w przepisach jest luka (08-03-10, 10:00)
Taką naukę zorganizował kielecki Zakład Doskonalenia Zawodowego, uruchamiając w swoim Centrum Kształcenia Zawodowego w Starachowicach szkołę policealną z kierunkiem ratownik medyczny.
- Napiszcie, co się tam dzieje, bo inaczej mój znajomy wyrzuci pieniądze w błoto, a dyplomu nie dostanie. To jest kompromitacja, niech zmienią wykładowców - mówi pan X. Nie chce ujawnić w druku nawet imienia, bo "w Starachowicach wszyscy się znają".
- Ten ginekolog przez trzy zajęcia opowiadał o budowie anatomicznej serca. Od magistra rolnictwa przez pół roku dowiedzieli się chyba tylko jak zaorać pole. A pielęgniarz, też wykładowca, wpadł ostatnio w ciąg alkoholowy, trzy tygodnie nie chodził do pracy i na zajęcia, to go zaczęli szukać po mieście. Znaleźli zamroczonego w hotelu - opowiada pan X.
Jego relację potwierdza pan Y, pracownik starachowickiej służby zdrowia ("nie podajcie moich danych, bo mnie zwolnią"). - Słuchacze powinni odbywać normalne praktyki, przecież zdają test i egzamin praktyczny. A przychodzą do placówek medycznych na wariackich papierach, nie ma dzienników praktyk, opiekunów stażu, kto za nich odpowiada? Robią ich w balona w tej szkole, wyciągają tylko kasę - twierdzi pan Y.
Jednym z animatorów szkoły i wykładowcą jest Jarosław Chrobot, kierownik starachowickiego pogotowia, z wykształceniem wyższym rolniczym i kursami pedagogicznymi. Wykłada dwa przedmioty: "stan zagrożenia życia" i "dydaktyka ratownictwa". Jak rolnik może uczyć o ratowaniu ludzkiego życia w krytycznych sytuacjach, gdy liczą się minuty, czasem sekundy? - Przecież jestem dyrektorem pogotowia, znam się na tych sprawach. Poza tym ja tam nie mam przedmiotów takich typowo medycznych - odpowiada Chrobot.
Jego podwładny, pielęgniarz dyplomowany, wykłada "medyczne zabiegi ratownicze". A właściwie wykładał, dokąd nie wpadł w ciąg alkoholowy. Pytamy o to Chrobota. - Mogę tylko potwierdzić, że ten pan jest teraz na leczeniu, ma zwolnienie, szkoła znalazła zastępstwo - zapewnia Chrobot.
Jest jeszcze lekarz ginekolog, skompromitowany pijaństwem w pracy, za co został w 2006 r. wyrzucony ze szpitala i skazany na 2 tys. zł grzywny. To najbardziej wykształcony wykładowca starachowickiej szkoły.
Skutek łatwo przewidzieć - na egzaminie państwowym w czerwcu 2009 r. z 12 absolwentów, którzy do niego przystąpili, nie zdał nikt. W styczniu nikt do egzaminu nie przystąpił. Szkoła na pierwszy rok przyjęła 20 osób, na drugi już 50.
- Nauczanie w naszej szkole jest na bardzo wysokim poziomie, posiadamy upoważnienie OKE w Łodzi do przeprowadzania egzaminów wewnętrznych, zostaliśmy centrum egzaminacyjnym w regionie, bo m.in. posiadamy jedynego porządnego fantoma [manekin do ćwiczenia reanimacji - red.] - twierdzi Agnieszka Kuś, dyrektorka Centrum Kształcenia Zawodowego w Starachowicach. Kiedy pytamy o kompetencje poszczególnych wykładowców, ucina: - Cała kadra na tym kierunku posiada zgodę kuratorium, którą dostali po przeanalizowaniu ich dokumentów.
Kiedy pytamy o zdawalność na egzaminie na dyplom ratownika, dyrektorka Kuś nie może sobie przypomnieć wyników.
Porażki egzaminacyjnej nie kryje kierownik Chrobot. - Wszystkie szkoły miały takie kłopoty, to kwestia pytań, były bardzo nieprecyzyjne. Wystarczyło pomylić jedno słowo o takim samym znaczeniu i odpowiedź była zła - tłumaczy.
- W całym kraju tak było - usłyszała nasza reporterka, kiedy anonimowo wypytywała w sekretariacie szkoły o porażkę z zeszłego roku.
To nieprawda. Jak nas poinformowała Elżbieta Czapnik, zastępca kierownika Wydziału Egzaminów Zawodowych CKE, czerwcowy egzamin zdało w kraju 65,8 proc. zdających. Zdawalność w Kielcach wyniosła równo 50 proc. (w szkole TWP zdawały 4 osoby, zdały 2).
- Nie słyszałem o złej jakości nauczania w tej szkole, choć pani Kuś zgłaszała mi, że ma problem ze zdobyciem kadry za takie stawki, jakie mogą oferować. Rozmawiałem z kierownikiem pogotowia panem Chrobotem i ocenia współpracę ze szkołą bardzo pozytywnie. Ale jeśli tak jest, jak pan redaktor mówi, to muszę się temu przyjrzeć - deklaruje Jerzy Wątroba, prezes ZDZ w Kielcach.
- Owszem, sprawdziliśmy wykształcenie wykładowców, ale najważniejsza jest deklaracja dyrekcji szkoły, że zapewnia odpowiedni poziom. To ona odpowiada za jakość nauczania - mówi Lucjan Pietrzczyk, wicekurator świętokrzyski.
- Nie chodzi mi o to, żeby tą szkołę zamknąć, bo ona naprawdę jest potrzebna. Niech tylko ktoś zadba o poziom, żeby ci ludzie czegoś się naprawdę nauczyli, żeby zdali ten egzamin - prosi pan X.
Co może ratownik
Jak informuje na swojej stronie internetowej szkoła policealna ZDZ, "ratownik medyczny zdobywa kwalifikacje do udzielania szybkiej i sprawnej pomocy o charakterze ratowniczym przy nagłych stanach zagrożenia życia, wypadkach i katastrofach, przy użyciu sprzętu ochrony osobistej, ratownictwa technicznego i medycznego". Krótko mówiąc, po zdaniu egzaminu państwowego może wsiadać do karetki i ratować ludzkie życie.
- Napiszcie, co się tam dzieje, bo inaczej mój znajomy wyrzuci pieniądze w błoto, a dyplomu nie dostanie. To jest kompromitacja, niech zmienią wykładowców - mówi pan X. Nie chce ujawnić w druku nawet imienia, bo "w Starachowicach wszyscy się znają".
- Ten ginekolog przez trzy zajęcia opowiadał o budowie anatomicznej serca. Od magistra rolnictwa przez pół roku dowiedzieli się chyba tylko jak zaorać pole. A pielęgniarz, też wykładowca, wpadł ostatnio w ciąg alkoholowy, trzy tygodnie nie chodził do pracy i na zajęcia, to go zaczęli szukać po mieście. Znaleźli zamroczonego w hotelu - opowiada pan X.
Jego relację potwierdza pan Y, pracownik starachowickiej służby zdrowia ("nie podajcie moich danych, bo mnie zwolnią"). - Słuchacze powinni odbywać normalne praktyki, przecież zdają test i egzamin praktyczny. A przychodzą do placówek medycznych na wariackich papierach, nie ma dzienników praktyk, opiekunów stażu, kto za nich odpowiada? Robią ich w balona w tej szkole, wyciągają tylko kasę - twierdzi pan Y.
Jednym z animatorów szkoły i wykładowcą jest Jarosław Chrobot, kierownik starachowickiego pogotowia, z wykształceniem wyższym rolniczym i kursami pedagogicznymi. Wykłada dwa przedmioty: "stan zagrożenia życia" i "dydaktyka ratownictwa". Jak rolnik może uczyć o ratowaniu ludzkiego życia w krytycznych sytuacjach, gdy liczą się minuty, czasem sekundy? - Przecież jestem dyrektorem pogotowia, znam się na tych sprawach. Poza tym ja tam nie mam przedmiotów takich typowo medycznych - odpowiada Chrobot.
Jego podwładny, pielęgniarz dyplomowany, wykłada "medyczne zabiegi ratownicze". A właściwie wykładał, dokąd nie wpadł w ciąg alkoholowy. Pytamy o to Chrobota. - Mogę tylko potwierdzić, że ten pan jest teraz na leczeniu, ma zwolnienie, szkoła znalazła zastępstwo - zapewnia Chrobot.
Jest jeszcze lekarz ginekolog, skompromitowany pijaństwem w pracy, za co został w 2006 r. wyrzucony ze szpitala i skazany na 2 tys. zł grzywny. To najbardziej wykształcony wykładowca starachowickiej szkoły.
Skutek łatwo przewidzieć - na egzaminie państwowym w czerwcu 2009 r. z 12 absolwentów, którzy do niego przystąpili, nie zdał nikt. W styczniu nikt do egzaminu nie przystąpił. Szkoła na pierwszy rok przyjęła 20 osób, na drugi już 50.
- Nauczanie w naszej szkole jest na bardzo wysokim poziomie, posiadamy upoważnienie OKE w Łodzi do przeprowadzania egzaminów wewnętrznych, zostaliśmy centrum egzaminacyjnym w regionie, bo m.in. posiadamy jedynego porządnego fantoma [manekin do ćwiczenia reanimacji - red.] - twierdzi Agnieszka Kuś, dyrektorka Centrum Kształcenia Zawodowego w Starachowicach. Kiedy pytamy o kompetencje poszczególnych wykładowców, ucina: - Cała kadra na tym kierunku posiada zgodę kuratorium, którą dostali po przeanalizowaniu ich dokumentów.
Kiedy pytamy o zdawalność na egzaminie na dyplom ratownika, dyrektorka Kuś nie może sobie przypomnieć wyników.
Porażki egzaminacyjnej nie kryje kierownik Chrobot. - Wszystkie szkoły miały takie kłopoty, to kwestia pytań, były bardzo nieprecyzyjne. Wystarczyło pomylić jedno słowo o takim samym znaczeniu i odpowiedź była zła - tłumaczy.
- W całym kraju tak było - usłyszała nasza reporterka, kiedy anonimowo wypytywała w sekretariacie szkoły o porażkę z zeszłego roku.
To nieprawda. Jak nas poinformowała Elżbieta Czapnik, zastępca kierownika Wydziału Egzaminów Zawodowych CKE, czerwcowy egzamin zdało w kraju 65,8 proc. zdających. Zdawalność w Kielcach wyniosła równo 50 proc. (w szkole TWP zdawały 4 osoby, zdały 2).
- Nie słyszałem o złej jakości nauczania w tej szkole, choć pani Kuś zgłaszała mi, że ma problem ze zdobyciem kadry za takie stawki, jakie mogą oferować. Rozmawiałem z kierownikiem pogotowia panem Chrobotem i ocenia współpracę ze szkołą bardzo pozytywnie. Ale jeśli tak jest, jak pan redaktor mówi, to muszę się temu przyjrzeć - deklaruje Jerzy Wątroba, prezes ZDZ w Kielcach.
- Owszem, sprawdziliśmy wykształcenie wykładowców, ale najważniejsza jest deklaracja dyrekcji szkoły, że zapewnia odpowiedni poziom. To ona odpowiada za jakość nauczania - mówi Lucjan Pietrzczyk, wicekurator świętokrzyski.
- Nie chodzi mi o to, żeby tą szkołę zamknąć, bo ona naprawdę jest potrzebna. Niech tylko ktoś zadba o poziom, żeby ci ludzie czegoś się naprawdę nauczyli, żeby zdali ten egzamin - prosi pan X.
Co może ratownik
Jak informuje na swojej stronie internetowej szkoła policealna ZDZ, "ratownik medyczny zdobywa kwalifikacje do udzielania szybkiej i sprawnej pomocy o charakterze ratowniczym przy nagłych stanach zagrożenia życia, wypadkach i katastrofach, przy użyciu sprzętu ochrony osobistej, ratownictwa technicznego i medycznego". Krótko mówiąc, po zdaniu egzaminu państwowego może wsiadać do karetki i ratować ludzkie życie.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



