O sytuacji w PKS-ie dowie się minister

marc
2010-03-08 , aktualizacja: 08.03.2010 20:41
A A A Drukuj
Prawie cztery godziny związkowcy z kieleckiego PKS-u okupowali w poniedziałek sekretariat wojewody świętokrzyskiego. Chcieli rozmawiać o sytuacji swojej firmy, w której zapowiedziano zwolnienie około 50 osób.

Fot. Paweł Małecki / Agencja Gaz
ZOBACZ TAKŻE
Dziewięciu pracowników spółki w sekretariacie Bożentyny Pałki-Koruby pojawiło się ok., godz. 10. Domagali się spotkania z wojewodą. Agata Wojda, rzeczniczka prasowa wojewody świętokrzyskiego, tłumaczyła, że Bożentyna Pałka-Koruba wyjechała na zaplanowane spotkania. Brała udział m.in. w obchodach Dnia Kobiet w Sędziszowie oraz w Skarżysku, gdzie odbyła się akcja promująca badania profilaktyczne dla kobiet. - Poza tym związkowcy nie byli umówieni - informowała rzeczniczka.

To jednak nie przekonało pracowników PKS-u. Dziennikarzom tłumaczyli, że zabiegali o spotkanie oficjalnie, ale zaproponowano im odległe terminy. - A sprawa jest pilna. Ludzie nie dostają pensji, a prezes zapowiedział zwolnienie 40-60 osób - tłumaczył Zbigniew Zwierzyński, szef zakładowej "Solidarności".

Związkowcy postanowili więc, że zaczekają na wojewodę. Najpierw przez godzinę okupowali jej gabinet, a po negocjacjach z urzędniczkami przenieśli się pod drzwi sekretariatu. Wojewoda dotarła do urzędu około godz. 14. - Ustaliliśmy, że we wtorek wpłynie do mnie pismo informujące o sytuacji w PKS-ie, które przekażę ministrowi skarbu państwa. Pracownicy są zdesperowani. Rozumiem, że w takiej sytuacji funkcjonują inaczej niż zazwyczaj - mówiła Bożentyna Pałka-Koruba po trwającym około pół godziny spotkaniu. - Nie oczekiwaliśmy od wojewody, że coś nam obieca. Chcieliśmy, żeby obiektywnie poinformowała Ministerstwo Skarbu o realnej sytuacji w firmie - komentował Zwierzyński.

PKS czeka na prywatyzację. Ministerstwo Skarbu ogłosiło, że zainteresowani inwestorzy mogą się zgłaszać do 9 kwietnia. Również wczoraj zebrała się rada nadzorcza, która ma wybrać prezesa na kolejną kadencję. Wśród czterech kandydatów jest dotychczasowy szef Marek Wołoch. Potwierdza on plany zmniejszenia zatrudnienia. Mogą objąć około 50 osób. - Zmniejszamy liczbę kursów, pozbywamy się zbędnych autobusów, więc redukcja jest konieczna. Ale w pierwszej kolejności zaproponujemy dobrowolne odejścia, do których chciałbym nakłonić np. osoby z uprawnieniami emerytalnymi. Jest ich już 22, a w tym roku będzie 37 - mówi.

W ramach restrukturyzacji do końca lutego zrezygnowano z 27 najbardziej nierentownych połączeń, a w kolejce czeka jeszcze 60. Kolejnym ruchem będzie zmniejszenie liczby autobusów z 74 do 50.

Czy nie lepiej poczekać ze zmianami, aż pojawi się nowy właściciel? - A jeżeli go nie będzie? Taką restrukturyzację trzeba było już dawno zrobić - odpowiada Wołoch.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos