Platforma nie umie się wybrać w Morawicy
2010-03-10
, aktualizacja: 10.03.2010 21:37
Platforma Obywatelska po raz drugi wybierała swoje władze i delegatów w kole w Morawicy i po raz drugi wybory zakończyły się protestem i oskarżeniami o manipulacje.
ZOBACZ TAKŻE
- Jarosław Machnicki nowym szefem kieleckiej PO (13-03-10, 14:02)
- Miliony franków szwajcarskich trafią w Świętokrzyskie (11-03-10, 16:00)
- Problem z wjazdem na parking urzędu wojewódzkiego (11-03-10, 14:00)
- Przejmujące zeznania ojca zamordowanej Mileny (10-03-10, 21:41)
- Drogo malowane bloki na Świętokrzyskim (10-03-10, 21:33)
- Targi Agrotech częściowo w namiotach (10-03-10, 21:28)
- Nieznany portret króla Władysława Jagiełły (10-03-10, 09:00)
Koło PO w gminie Morawica jest może niewielkie, ale istotne, bo tam startuje wicekurator Lucjan Pietrzczyk wraz ze swoimi zwolennikami, uważany za najpoważniejszego kontrkandydata dla Zdzisława Wrzałki w wyborach przewodniczącego w powiecie kieleckim. 5 marca po raz drugi próbowano wybrać tam kandydatów. I znowu są zastrzeżenia co do sposobu powiadamiania o zebraniu. Doniesienie w tej sprawie wysłał do Zarządu Krajowego PO Tomasz Turek, przewodniczący koła, który przegrał w wyborach. Wybory wygrał Pietrzczyk.
Turek domaga się unieważnienia wyniku, bo to nie on zwołał zebranie wyborcze, a powinien, co wynika ze statutu partii. Kto więc to zrobił? Sprawa jest skomplikowana. Jak ustaliła "Gazeta", z inicjatywą wyszedł Wrzałka, przewodniczący partii w powiecie, który 3 marca zadzwonił do Pietrzczyka. Wrzałkę z kolei miała poganiać komisarz PO w regionie Marzena Okła-Drewnowicz, bo do 5 marca powinny się zakończyć wybory delegatów i przewodniczących we wszystkich kołach. - Ja tylko przekazałem polecenie od pani poseł Okły-Drewnowicz, że mają zwołać zebranie do 5 marca. Uzgodniliśmy z panią poseł, że powiadomią członków drogą SMS-ową, bo już nie było czasu - przyznaje Wrzałka.
Pietrzczyk z kolei poprosił o wysyłanie SMS-ów wiceprzewodniczącego koła Roberta Kumora. Ten to uczynił, choć "Gazecie" nie chciał się przyznać ("nie będę udzielał wywiadów na ten temat").
Tomasz Turek kwestionuje dwa aspekty takiej procedury. Po pierwsze, przepisy wewnętrzne PO pozwalają na zawiadamianie o terminie zebrania wyborczego przy pomocy SMS-ów tylko tych członków, którzy wcześniej pisemnie wyrazili na to zgodę. Po drugie, zebranie zwołuje przewodniczący a nie jego zastępca. To właśnie brak formalnego zawiadomienia jednego członka był przyczyną unieważnienia pierwszych wyborów w Morawicy 20 lutego, które też zresztą wygrał Pietrzczyk.
- Nie chcę być sędzią we własnej sprawie, niech to rozsądzą władze partii. Ale uważam, że skoro przewodniczący nie zwoływał zebrania, a termin się zbliżał, to miał prawo zrobić to jego zastępca - mówi Pietrzczyk.
- Być może niepotrzebnie całe to zamieszanie powstało w tej Morawicy. Przecież wybory w partii muszą być, trzeba ludzi jakoś zawiadomić, prawda... trzeba też przestrzegać pewnych instrukcji - komentuje Wrzałka.
Turek domaga się unieważnienia wyniku, bo to nie on zwołał zebranie wyborcze, a powinien, co wynika ze statutu partii. Kto więc to zrobił? Sprawa jest skomplikowana. Jak ustaliła "Gazeta", z inicjatywą wyszedł Wrzałka, przewodniczący partii w powiecie, który 3 marca zadzwonił do Pietrzczyka. Wrzałkę z kolei miała poganiać komisarz PO w regionie Marzena Okła-Drewnowicz, bo do 5 marca powinny się zakończyć wybory delegatów i przewodniczących we wszystkich kołach. - Ja tylko przekazałem polecenie od pani poseł Okły-Drewnowicz, że mają zwołać zebranie do 5 marca. Uzgodniliśmy z panią poseł, że powiadomią członków drogą SMS-ową, bo już nie było czasu - przyznaje Wrzałka.
Pietrzczyk z kolei poprosił o wysyłanie SMS-ów wiceprzewodniczącego koła Roberta Kumora. Ten to uczynił, choć "Gazecie" nie chciał się przyznać ("nie będę udzielał wywiadów na ten temat").
Tomasz Turek kwestionuje dwa aspekty takiej procedury. Po pierwsze, przepisy wewnętrzne PO pozwalają na zawiadamianie o terminie zebrania wyborczego przy pomocy SMS-ów tylko tych członków, którzy wcześniej pisemnie wyrazili na to zgodę. Po drugie, zebranie zwołuje przewodniczący a nie jego zastępca. To właśnie brak formalnego zawiadomienia jednego członka był przyczyną unieważnienia pierwszych wyborów w Morawicy 20 lutego, które też zresztą wygrał Pietrzczyk.
- Nie chcę być sędzią we własnej sprawie, niech to rozsądzą władze partii. Ale uważam, że skoro przewodniczący nie zwoływał zebrania, a termin się zbliżał, to miał prawo zrobić to jego zastępca - mówi Pietrzczyk.
- Być może niepotrzebnie całe to zamieszanie powstało w tej Morawicy. Przecież wybory w partii muszą być, trzeba ludzi jakoś zawiadomić, prawda... trzeba też przestrzegać pewnych instrukcji - komentuje Wrzałka.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Platforma nie umie się wybrać w Morawicy
spowiednik123456
11.03.10, 08:10
a na mieście coraz częściej słychać głosy "wrzałka - gorzałka"»
-
Platforma nie umie się wybrać w Morawicy
matrix1.0
11.03.10, 08:17
Pan W wywodzi się o Łęskiego. Wznosił za niego toasty. Potem nóż w plecy i panW był już u Miodwicza, którego zdradził i współpracował od tej pory zSenatorem i Posłem. Wspomnianych oficjalnie»
-
Platforma nie umie się wybrać w Morawicy
janus-z333
11.03.10, 10:06
Czy nie można inaczej.Zawsze znajdzie się jakiś formalista,pieniacz(nie mylić z pragmatykiem)próbując pokazać swą ważność.Ludzie,jesteście przy władzy,a zachowujecie się jak Rydzyk.»
Najczęściej czytane24 htydzień



