Biznesmen spod Kielc nie ukrył się nawet na krańcu świata

Agnieszka Drabikowska, Ziemowit Nowak
2010-03-15 , aktualizacja: 15.03.2010 11:00
A A A Drukuj
Nowa Zelandia Fot. Shutterstock Nowa Zelandia
Za wielomilionowe oszustwa prokuratura ścigała go od 11 lat, a on wiódł dostatnie życie w Nowej Zelandii. W sobotę stanął przed obliczem kieleckich śledczych. I został aresztowany.
Historia 54-letniego dziś Sławomira B. jest jak z filmu. Nowozelandzka opowieść zaczyna się w 1999 roku. Z dokumentów Sądu Najwyższego w Wellington wynika, że nasz rodak przyjechał do Nowej Zelandii 1 czerwca z majątkiem 150 tys. dolarów USA i 8,9 tys. dol. nowozelandzkich. Tamtejszy portal internetowy Voxy podaje, że zamieszkał w Christchurch nad Zatoką Pegaza, liczącym 360 tys. mieszkańców drugim co do wielkości mieście w Nowej Zelandii. Tam dorobił się domu wartości 400 tys. dol. NZ, stał się współwłaścicielem czterech spółek, miał kilka kont w różnych bankach.

Kielecka prokuratura okręgowa mężczyznę ścigała od 11 lat. Według jej ustaleń pieniądze, które przywiózł do Nowej Zelandii, a potem dzięi nim pomnażał majątek za granicą, pochodziły z przestępstw popełnionych w Polsce.

Otóż w latach 90. Sławomir B. prowadził pod Kielcami firmę oferującą m.in. usługi transportowe. Pod koniec dekady, gdy zaczęła popadać ona w tarapaty, wyprzedał jej majątek, a potem zniknął.

- W sierpniu 1999 roku na wniosek prokuratury za Sławomirem B. wystawiono pierwszy list gończy, w październiku zarządzono międzynarodowe poszukiwania, a w 2002 roku, gdy ustalono miejsce pobytu, minister sprawiedliwości wystapił do Nowej Zelandii o jego tymczasowe aresztowanie i ekstradycję - informuje prokurator Jarosław Sarba, szef wydzialu do walki z przestępczością gospodarczą Prokuratury Okregowej w Kielcach.

Batalia o wydanie biznesmena trwała prawie 8 lat. - To był ogrom pracy, choćby ze względu na zupełnie inny system prawny Nowej Zelandii. Musieliśmy przygotować szereg dokumentów dotyczących polskiego prawodawstwa i samych zarzutów. Do tego jeszcze dochodziła cała droga odwoławcza, do której podejrzany miał prawo, i z której korzystał - wyjaśnia.

Dopiero w listopadzie ubiegłego roku nowozelandzki sąd zdecydował o ekstradycji Sławomira B. i zgodził się na ściganie go co do 6 z 8 czynów jakie wskazała prokuratura. W ostatni wtorek mężczyznę wydano polskiej policji i przez Kuala Lumpur oraz Amsterdam przetransportowano go do Warszawy. W sobotę, po 11 latach od pierwszego listu gończego, stanął przed kieleckim prokuratorem.

Wśród zarzutów jest m.in. przywłaszczenie leasingowanych ciężarówek, towarów z magazynu na ponad 3 mln zł, które sprzedał, wyłudzenie kredytu 100 tys. dolarów amerykańskich oraz m.in. benzyny, alkoholi, papierosów na 340 tys. zł, a także "wyprzedaż majątku w celu udaremnienia wykonania orzeczeń sądu w sytacji grożącej niewypłacalności i upadłości". Wszystkie dotyczą lat 1998-99.

Biznesmen nie przyznał się do winy.

Gdy w Nowej Zelandii walczył przeciwko ekstradycji mówił, że jego sprawa ma podłoże polityczne, że jest ścigany za poglądy, bo startował w wyborach do parlamentu, ale nie udało mu się zdobyć mandatu. W mediach przedstawiano go jako człowieka broniącego się przed ekstradycją za niepopełnione przestępstwa. W marcu ubiegłego roku prawnik Sławomira B., dr Frank Deliu twierdził, że ekstradycja jego klienta do Polski narusza podstawowe prawa człowieka, a prokuratura przygotowała dokumenty tak, aby go "wrobić". - Te dowody to całkowity żart - powiedział Deliu dziennikarzom portalu Voxy.

W sobotę na wniosek kieleckiej prokuratury sąd aresztował biznesmena na trzy miesiące.

agnieszka.drabikowska@kielce.agora.pl

ziemowit.nowak@kielce.agora.pl

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    46 głosów

  • Biznesmen spod Kielc? Gdzie nazwisko? kingstonny 15.03.10, 14:26

    List gonczy, szukany przez jedenascie lat, ale nadal anonimowy. Napewno nie byl anonimowy w lokalnej prasie w Nowej Zelandii. Zaden demokratyczny kraj na swiecie, od Norwegii do Nowej »

  • google yoour friend balwan.poganski 15.03.10, 15:04

    google, wyswzukiwanie zaawansowane, tylko z tego serwera lub doomeny .nz i dalej jako slowa Slawomir Poland i mamy Slawomir drugie imie Ryszard i jest nazwisko. Jak ktos wpadnie w Hondurasie»

  • Biznesmen spod Kielc nie ukrył się nawet na kra... jozo2 15.03.10, 15:42

    usługi transportowe ma też niejaki p.Frasyniuk ciekawi mnie zkąd miał fundusze na rozkręcenie interesu,o ile wiem nie rozliczył sie z kasy Dolnośląskiej "Solidarności"»