Drogowa wpadka miejskiego ubezpieczenia

Angelina Kosiek
16.03.2010 , aktualizacja: 15.03.2010 20:10
A A A Drukuj
Miało być szybko i sprawnie, a są kłopoty i mnóstwo nerwów. Osoby, które uszkodziły auta na kieleckich drogach nie mogą doczekać się odszkodowania. Bo ubezpieczyciel i firma pośrednicząca nie są w stanie poradzić z lawiną wniosków.
Kielecki Rynek, wjazd od ul. Dużej
Fot. Paweł Małecki / Agencja Gaz
Kielecki Rynek, wjazd od ul. Dużej


Janusz Juszkiewicz, taksówkarz z Kielc, 24 lutego wiózł klienta do siedziby Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - Na wysokości ulicy Poleskiej wpadłem w dziurę. Pękła mi szyba - opowiada. Na miejscu policja spisała protokół i kielczanin pojechał do Miejskiego Zarządu Dróg wypełnić niezbędne do odszkodowania dokumenty. - Urzędniczka powiedziała, że potrwa to dwa, trzy dni. Nikt się jednak do mnie nie zgłosił, dlatego w MZD interweniowałem jeszcze dwukrotnie - opowiada. Przez ten czas nie mógł pracować. - Zanim wymienię szybę ubezpieczyciel musi ją przecież obejrzeć - podkreśla Juszkiewicz.

- Niestety, takich spraw jest więcej - przyznaje Zbigniew Czekaj, zastępca dyrektora MZD.

Na początku lutego Urząd Miasta w Kielcach podpisał umowę na ubezpieczenie wszystkich swoich spółek i jednostek budżetowych z dwiema firmami - Inter Risk i Ergo Hestia. - Zmieniły się też na korzyść sumy ubezpieczeń, kompleksowe ubezpieczenie jest znacznie lepsze - przekonywała Barbara Nowak, skarbnik miasta.

MZD podlega pod Ergo Hestię. W kontaktach między ubezpieczycielem a drogowcami pośredniczy broker, firma Gras Savoye. To jej pracownik ma przekazywać dokumenty Ergo Hestii. - Ale ta współpraca nie układa się jednak tak, jak powinna - mówi Czekaj.

Od podpisania umowy do MZD zgłosiło się ponad 60 kierowców, którzy uszkodzili auta na dziurawych drogach - to ok. 15 proc. więcej niż w poprzednich latach. Gdy ubezpieczycielem była Warta, sprawy te załatwiano po kilku dniach. Teraz udało się zaledwie w kilku przypadkach. - Broker z Krakowa musi zmienić styl pracy. Zauważyliśmy, że nas unika, nie rozmawia. A my od zdenerwowanych kierowców wysłuchujemy, że formalności powinny być szybciej załatwiane - opowiada wicedyrektor MZD.

Skarbnik miasta jest tym zaskoczona. - Nikt inny nie zgłaszał podobnych problemów. Być może nawarstwiło się dużo problemów związanych z długą zimą? - zastanawia się Barbara Nowak.

Wczoraj władze MZD spotkały się pośredniczącą firmą. - Ustaliliśmy jasno zasady i przedstawiliśmy nasze oczekiwania. Procedury muszą się zmienić - podkreśla Piotr Wójcik, dyrektor MZD.

Przemysław Konopka, wiceprezes zarządu Gras Savoye Polska, odpiera zarzuty pod adresem swojej firmy. - Wpływa do nas znacznie więcej spraw, niż w analogicznych okresach poprzednich lat. Sytuacja jest więc wyjątkowa i można się spodziewać, że taka ilość zgłoszeń szkodowych czasowo przerasta możliwości departamentów likwidacyjnych ubezpieczyciela - mówi.

- To nie jest dla nas argument. Oczekujemy sprawniejszej pracy ze strony brokera - odpowiada dyrektor Wójcik. Wczoraj ustalono także, że zmieni się nieco przepływ dokumentów. Wcześniej urzędnicy przesyłali je faksem do brokera z Krakowa. - A teraz będziemy wysyłać zeskanowane drogą elektroniczną, od razu z kopią do ubezpieczyciela - zapowiada Wójcik.

angelina.kosiek@kielce.agora.pl

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy