Drogowa wpadka miejskiego ubezpieczenia
16.03.2010
, aktualizacja: 15.03.2010 20:10
Miało być szybko i sprawnie, a są kłopoty i mnóstwo nerwów. Osoby, które uszkodziły auta na kieleckich drogach nie mogą doczekać się odszkodowania. Bo ubezpieczyciel i firma pośrednicząca nie są w stanie poradzić z lawiną wniosków.
ZOBACZ TAKŻE
- Spółdzielnia Pionier ostatecznie podzielona (16-03-10, 12:00)
- Po ekstradycji z Antypodów. Kim jest aresztowany biznesmen? (16-03-10, 07:00)
- Oddaj szpik i uratuj życie (16-03-10, 05:00)
- Urodziny z marszałkiem i pikietą w tle (15-03-10, 21:00)
- MPK chce szkolić kierowców (15-03-10, 20:16)
- Siejka kandydatem SLD na prezydenta Kielc (15-03-10, 18:57)
SERWISY
Janusz Juszkiewicz, taksówkarz z Kielc, 24 lutego wiózł klienta do siedziby Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - Na wysokości ulicy Poleskiej wpadłem w dziurę. Pękła mi szyba - opowiada. Na miejscu policja spisała protokół i kielczanin pojechał do Miejskiego Zarządu Dróg wypełnić niezbędne do odszkodowania dokumenty. - Urzędniczka powiedziała, że potrwa to dwa, trzy dni. Nikt się jednak do mnie nie zgłosił, dlatego w MZD interweniowałem jeszcze dwukrotnie - opowiada. Przez ten czas nie mógł pracować. - Zanim wymienię szybę ubezpieczyciel musi ją przecież obejrzeć - podkreśla Juszkiewicz.
- Niestety, takich spraw jest więcej - przyznaje Zbigniew Czekaj, zastępca dyrektora MZD.
Na początku lutego Urząd Miasta w Kielcach podpisał umowę na ubezpieczenie wszystkich swoich spółek i jednostek budżetowych z dwiema firmami - Inter Risk i Ergo Hestia. - Zmieniły się też na korzyść sumy ubezpieczeń, kompleksowe ubezpieczenie jest znacznie lepsze - przekonywała Barbara Nowak, skarbnik miasta.
MZD podlega pod Ergo Hestię. W kontaktach między ubezpieczycielem a drogowcami pośredniczy broker, firma Gras Savoye. To jej pracownik ma przekazywać dokumenty Ergo Hestii. - Ale ta współpraca nie układa się jednak tak, jak powinna - mówi Czekaj.
Od podpisania umowy do MZD zgłosiło się ponad 60 kierowców, którzy uszkodzili auta na dziurawych drogach - to ok. 15 proc. więcej niż w poprzednich latach. Gdy ubezpieczycielem była Warta, sprawy te załatwiano po kilku dniach. Teraz udało się zaledwie w kilku przypadkach. - Broker z Krakowa musi zmienić styl pracy. Zauważyliśmy, że nas unika, nie rozmawia. A my od zdenerwowanych kierowców wysłuchujemy, że formalności powinny być szybciej załatwiane - opowiada wicedyrektor MZD.
Skarbnik miasta jest tym zaskoczona. - Nikt inny nie zgłaszał podobnych problemów. Być może nawarstwiło się dużo problemów związanych z długą zimą? - zastanawia się Barbara Nowak.
Wczoraj władze MZD spotkały się pośredniczącą firmą. - Ustaliliśmy jasno zasady i przedstawiliśmy nasze oczekiwania. Procedury muszą się zmienić - podkreśla Piotr Wójcik, dyrektor MZD.
Przemysław Konopka, wiceprezes zarządu Gras Savoye Polska, odpiera zarzuty pod adresem swojej firmy. - Wpływa do nas znacznie więcej spraw, niż w analogicznych okresach poprzednich lat. Sytuacja jest więc wyjątkowa i można się spodziewać, że taka ilość zgłoszeń szkodowych czasowo przerasta możliwości departamentów likwidacyjnych ubezpieczyciela - mówi.
- To nie jest dla nas argument. Oczekujemy sprawniejszej pracy ze strony brokera - odpowiada dyrektor Wójcik. Wczoraj ustalono także, że zmieni się nieco przepływ dokumentów. Wcześniej urzędnicy przesyłali je faksem do brokera z Krakowa. - A teraz będziemy wysyłać zeskanowane drogą elektroniczną, od razu z kopią do ubezpieczyciela - zapowiada Wójcik.
angelina.kosiek@kielce.agora.pl
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień





