Drogowcy zniszczyli drogę w Osełkowie
2010-03-19
, aktualizacja: 18.03.2010 20:05
Czerwone błoto do kostek, specjalne gumowce na wymianę zostawiane u sąsiadów i bus dowożący dzieci przez rozjeżdżoną drogę - tak wygląda codzienność mieszkańców Osełkowa, niewielkiej wsi w pobliżu budowanego wiaduktu na "siódemce".
ZOBACZ TAKŻE
- Toalety z zaoszczędzonego VAT-u (19-03-10, 10:00)
- Dwa miliony dla "Ojca Mateusza". Czy to dobry ruch? (19-03-10, 10:00)
- Z zakładu obsługi wydział urzędu wojewódzkiego (19-03-10, 08:47)
- Koreańczycy pracowali w cegielni niewolniczo (19-03-10, 08:33)
- Autobusy pojadą inaczej. Zmieni się 11 linii (19-03-10, 08:00)
- Śródmieście. Zniknie łąka przy Piotrkowskiej (18-03-10, 11:56)
O liczącym ok. 200 mieszkańców Osełkowie koło Łącznej pisaliśmy w lipcu zeszłego roku. Ludzie skarżyli się na to, że przy każdym deszczu woda zalewa gospodarstwa w Łącznej. Deszczówka spływała z wiaduktu, który jest częścią nowej drogi ekspresowej nr 7 ze Skarżyska do Występy. Wykonawcą wartej 643,5 mln zł inwestycji jest konsorcjum firm Mota-Engil i Strabag.
- Przyszła odwilż i sytuacja się powtarza. Mieszkamy na placu budowy, a nasza lokalna droga jest w fatalnym stanie. Kałuże potrafiły sięgać mi aż do połowy samochodu - zaalarmowała nas wczoraj jedna z mieszkanek Osełkowa.
Rzeczywiście droga dojazdowa od obecnej "siódemki" do Osełkowa i powstającego obok wiaduktu wygląda źle. Na całej powierzchni jest pokryta czerwonym błotem i głębokimi kałużami. Co chwila przejeżdżają nią ciężarówki. - Teraz jest i tak dobrze. Jak Mota - Engil się zorientowała, że dziennikarze interesują się inwestycją zaczęli równać drogę i udrażniać rowy odwadniające - twierdzi Monika Pająk, radna z Łącznej. Kilkanaście osób, które jej towarzyszą podczas rozmowy potakuje. Większość ma na nogach gumowce. Ludzie opowiadają, że droga, owszem, była zimą równana maszynami, ale całe błoto trafiało do rowów odwadniających, których nie czyszczono. - Na dodatek pod ciężkim sprzętem zawalił się przepust pod drogą i woda zaczęła wlewać się na podwórka - opowiadają mieszkańcy. Dodaja, że na całe szczęście jest specjalny bus, który zabiera dzieci do szkoły i z powrotem. - Ale on kursuje tylko do godz. 16. Jak ktoś później dotrzeć do domu to zakłada gumowce, które zostawił gdzieś w Łącznej u znajomych. Bo inne buty można zgubić na tej drodze - opowiada jedna z kobiet.
Mikrobusa wynajęła Mota-Engil w zeszłym roku na wskutek interwencji mieszkańców. Chociaż tyle dobrze, że wszyscy możemy z niego korzystać. Ale o drogę też mieli zadbać, a tak nie jest - mówią ludzie z Osełkowa.
- Daliśmy busa, który wozi za darmo i to powinno ludzi zadowolić. My przy takich warunkach pogodowych niewiele więcej możemy zrobić - twierdzi dyrektor Ryszard Mierzwiński z Mota-Engil.
Utrzymuje, że droga jest regularnie równana, a rowy odwadniające czyszczone. - Rozumiem ludzi, że to jest uciążliwe. Dlatego trzy tygodnie temu nawet wymieniliśmy ten przepust. I naprawdę wyjątkowo dbamy o tę drogę, bo pani radna bardzo często do nas dzwoni z uwagami. Ale chyba jest trochę zbyt niecierpliwa, szczególnie teraz, przed wyborami - dodaje Mierzwiński. Zapowiada, że później droga będzie wysypana kruszywem. - Ale teraz to nie ma sensu. Musimy poczekać aż trochę podeschnie - podkreśla.
Romuald Kowaliński, wójt Łącznej zgadza się, że kłopoty mieszkańców są przejściowe. - Ubolewam nad tym, ale proszę zrozumieć, że to droga gruntowa i bardzo wiele zależy od pogody - mówi. Dodaje, że Mota-Engil zobowiązała się do zbudowania w zamian nowej drogi gminnej. - Zdajemy sobie sprawę, że budowa "siódemki" jest potrzebna. Wykonawca zobowiązał się, że będzie dbał o drogę i teraz apelujemy do niego, żeby wywiązywał się z tej umowy to ludzie nie będą się złościć - dodaje wójt. Czy to oznacza, że Mota-Engil nie wywiązuje się z obietnic? - Współpraca układa się dobrze. Ale wójt niewiele może w porównaniu z mediami. Dlatego dobrze, że państwo zajęliście się tą sprawą. My jeszcze będziemy interweniować u inwestora, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - unika odpowiedzi wprost Kowaliński.
.
- Przyszła odwilż i sytuacja się powtarza. Mieszkamy na placu budowy, a nasza lokalna droga jest w fatalnym stanie. Kałuże potrafiły sięgać mi aż do połowy samochodu - zaalarmowała nas wczoraj jedna z mieszkanek Osełkowa.
Rzeczywiście droga dojazdowa od obecnej "siódemki" do Osełkowa i powstającego obok wiaduktu wygląda źle. Na całej powierzchni jest pokryta czerwonym błotem i głębokimi kałużami. Co chwila przejeżdżają nią ciężarówki. - Teraz jest i tak dobrze. Jak Mota - Engil się zorientowała, że dziennikarze interesują się inwestycją zaczęli równać drogę i udrażniać rowy odwadniające - twierdzi Monika Pająk, radna z Łącznej. Kilkanaście osób, które jej towarzyszą podczas rozmowy potakuje. Większość ma na nogach gumowce. Ludzie opowiadają, że droga, owszem, była zimą równana maszynami, ale całe błoto trafiało do rowów odwadniających, których nie czyszczono. - Na dodatek pod ciężkim sprzętem zawalił się przepust pod drogą i woda zaczęła wlewać się na podwórka - opowiadają mieszkańcy. Dodaja, że na całe szczęście jest specjalny bus, który zabiera dzieci do szkoły i z powrotem. - Ale on kursuje tylko do godz. 16. Jak ktoś później dotrzeć do domu to zakłada gumowce, które zostawił gdzieś w Łącznej u znajomych. Bo inne buty można zgubić na tej drodze - opowiada jedna z kobiet.
Mikrobusa wynajęła Mota-Engil w zeszłym roku na wskutek interwencji mieszkańców. Chociaż tyle dobrze, że wszyscy możemy z niego korzystać. Ale o drogę też mieli zadbać, a tak nie jest - mówią ludzie z Osełkowa.
- Daliśmy busa, który wozi za darmo i to powinno ludzi zadowolić. My przy takich warunkach pogodowych niewiele więcej możemy zrobić - twierdzi dyrektor Ryszard Mierzwiński z Mota-Engil.
Utrzymuje, że droga jest regularnie równana, a rowy odwadniające czyszczone. - Rozumiem ludzi, że to jest uciążliwe. Dlatego trzy tygodnie temu nawet wymieniliśmy ten przepust. I naprawdę wyjątkowo dbamy o tę drogę, bo pani radna bardzo często do nas dzwoni z uwagami. Ale chyba jest trochę zbyt niecierpliwa, szczególnie teraz, przed wyborami - dodaje Mierzwiński. Zapowiada, że później droga będzie wysypana kruszywem. - Ale teraz to nie ma sensu. Musimy poczekać aż trochę podeschnie - podkreśla.
Romuald Kowaliński, wójt Łącznej zgadza się, że kłopoty mieszkańców są przejściowe. - Ubolewam nad tym, ale proszę zrozumieć, że to droga gruntowa i bardzo wiele zależy od pogody - mówi. Dodaje, że Mota-Engil zobowiązała się do zbudowania w zamian nowej drogi gminnej. - Zdajemy sobie sprawę, że budowa "siódemki" jest potrzebna. Wykonawca zobowiązał się, że będzie dbał o drogę i teraz apelujemy do niego, żeby wywiązywał się z tej umowy to ludzie nie będą się złościć - dodaje wójt. Czy to oznacza, że Mota-Engil nie wywiązuje się z obietnic? - Współpraca układa się dobrze. Ale wójt niewiele może w porównaniu z mediami. Dlatego dobrze, że państwo zajęliście się tą sprawą. My jeszcze będziemy interweniować u inwestora, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - unika odpowiedzi wprost Kowaliński.
.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Drogowcy zniszczyli drogę w Osełkowie
hetmanwiechu
19.03.10, 12:14
dlaczego ta pani brnie w tej kaluzy, skoro obok jest suche przejscie? »
-
Drogowcy zniszczyli drogę w Osełkowie
mich.all
19.03.10, 13:07
Dobrze, trzeba pisać o takich zboczeństwach naszych pożal się Boże drogowców z pustką we łbach.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Cała Polska zachwycona lodospadem na ...
- Awaria zlokalizowana. Kielczanie będą ...
- Partyzant wyrzucony. Pawelec: Nie można ...
- Pożar hotelu "Cztery wiatry" w Chańczy. ...
- Po tragedii na al. Solidarności. Są świadkowie
- Znów dramat na przejściu dla pieszych. ...
- Karambol na Jagiellońskiej! Zderzyło się 7 aut





