Skarbówka robiła błędy, a winnych brak?

ziem
2010-06-30 , aktualizacja: 30.06.2010 18:38
A A A Drukuj
Izba Skarbowa nie odpowiada na pytanie, czy urzędnicy ponieśli konsekwencje za błędy podczas kontroli firmy transportowej Stefana Żogały z Łubnic. Po ich kontroli zatrudniające 40 osób przedsiębiorstwo upadło, a właściciel walczy w sądzie o 16 mln zł odszkodowania.
Urząd Skarbowy
Jacek Łagowski
Urząd Skarbowy
Zapytaliśmy kierownictwo Izby Skarbowej w Kielcach, czy ktoś z urzędników skarbowych poniósł odpowiedzialność za błędy podczas kontroli Zakładu Handlowo-Usługowo-Produkcyjnego Stefan Żogała w Łubnicach koło Połańca. - W związku z tym, że w przedmiotowej sprawie toczy się postępowanie sądowe wypowiadanie się do czasu rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy przez Sąd Okręgowy jest niemożliwe - odpowiedziała Maria Bojczuk, rzeczniczka Izby Skarbowej w Kielcach.

W poniedziałek opisaliśmy historię ZHUP. W ciągu 20 lat Żogała rozwinął go w jedno z największych przedsiębiorstw transportowych w regionie. Miał kilkanaście ciężarówek w leasingu, podnajmował kilkadziesiąt innych, żeby sprostać kontraktom.

Po trzech miesiącach od rozpoczęcia kontroli w maju 2004 r. Urząd Skarbowy w Staszowie zablokował konta firmy i wysłał o tym informacje do największych kontrahentów. Dla ZHUP oznaczało to bankructwo, co nastąpiło w 2007 r. A skarbówka po kolei z zarzutów się wycofywała, jej decyzje uchylał też sąd administracyjny. Nie zostało z nich nic. Teraz Żogała domaga się w Sądzie Okręgowym w Kielcach 16 mln zł odszkodowania od skarbu państwa.

Jak ustaliła "Gazeta", naczelnik US w Staszowie Zbigniew Hurlak, który podpisywał decyzje uchylone potem przez sąd w tej sprawie, został w tym roku odwołany i przeniesiony do Izby Skarbowej w Kielcach. Na swoim stanowisku dalej pracuje inspektorka UKS w Staszowie Urszula Prokop, która pierwsza weszła do firmy Żogały w poszukiwaniu rzekomych fikcyjnych transakcji paliwem. Oboje odmówili rozmowy z "Gazetą", odsyłając nas do zwierzchników.

KOMENTARZ

Milczenie nie jest złotem

Nie rozumiem w jaki sposób odpowiedź na pytania, czy urzędnicy byli nagradzani bądź karani za wyniki kontroli sprzed sześciu lat może przeszkodzić w procesie o odszkodowanie. Sędzia lub pełnomocnik przedsiębiorcy o tym przeczytają w "Gazecie" i może to wpłynąć na wyrok? Przecież to oczywiste pytania, które muszą paść na sali sądowej. Izba Skarbowa sędziemu też nie odpowie? Izba Skarbowa jest szczególnym urzędem - żyje z podatników, a jednocześnie ma moc ich karania. Robi to w imieniu i z upoważnienia społeczeństwa. Jej poczynania powinny być przejrzyste, inaczej naraża się na podejrzenia stronniczości i braku profesjonalizmu.

Podziel się

  • 67 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

  • Skarbówka robiła błędy, a winnych brak? karen_w 01.07.10, 17:29

    dlatego wybieramy takich polityków, bo tylko tacy kandydują. Wszyscy to jedna mafia. Uczciwy człowiek będzie się trzymał z daleka od tego szamba. Wszyscy politycy są tacy sami. Nie ważne, »

  • Stalinie wróć!!!!! djdustinltd 01.07.10, 18:08

    Jaka szkoda, że nie mamy jakiegoś Stalina. W przypadku takiej niegospodarnościte mendy powinny być powieszone lub rozstrzelane dla przykładu. Może w końcuPaństwo znaczyłoby tyle co Państwo.»

  • Żenujący pismak. krisp78 05.07.10, 08:32

    Skąd Urząd Kontroli Skarbowej (UKS) w Staszowie? W jaki sposób naczelnik urzędu skarbowego podpisał decyzję inspektora urzędu kontroli skarbowej?Jak zwykle tępy pismak nie odróżnia urzędu »