Kolejna działka dla Yu Long

Ziemowit Nowak
2010-07-29 , aktualizacja: 28.07.2010 20:18
A A A Drukuj
Działkę przy ul. Szajnowicza, tym razem trzyhektarową, chce wnieść miasto do spółki Yu Long Construction. - To się opłaca, spółka działa dobrze, a dywidendę przeznaczymy też na cele mieszkaniowe - przekonuje prezydent
Kielce. Budowa osiedla przez Yu Long Construction
Fot. Jarosław Kubalski / Agencja
Kielce. Budowa osiedla przez Yu Long Construction
SERWISY
O wniesieniu działki do kielecko-chińskiej spółki Yu Long Construction mają zdecydować radni. Teraz spółka ma 55 proc. chińskiego kapitału, 15 proc. ma w niej Rejonowe Przedsiębiorstwo Zieleni, 30 proc. sama gmina Kielce. Udziałowcem jest Jimmy Zeng, największy chiński inwestor w Polsce, właściciel m.in. fabryk w Koszalinie. Kieleckie udziały to dwuhektarowa działka na Ślichowicach, na której kończy się budowa os. Vis-a-vis. Teraz na sąsiedniej miejskiej działce mają powstać kolejne budynki mieszkalne.



Ziemowit Nowak: Dlaczego chcecie przekazać spółce Yu Long Construction kolejną działkę? Przecież już jedną od miasta dostała?

Wojciech Lubawski, prezydent Kielc: Wcześniej przekazaliśmy dwa hektary po to, żeby powstały tam mieszkania. Będzie ich 100 i prawie wszystkie są już sprzedane. Gdy budowa tego osiedla zostanie zakończona, a mieszkania zostaną sprzedane, jako miasto możemy liczyć na 2-3 mln zł dywidendy, czyli co najmniej zwróci nam się wartość tej wniesionej już działki. Czy warto było ją wnieść do Yu Long Construction? Jeżeli byśmy ją sprzedali, to byśmy te pieniądze raz wzięli i koniec. A tak działka jako wkład miejski pozostaje w spółce, a za dywidendę możemy wybudować mieszkania, np. dla starszych ludzi eksmitowanych ze zrujnowanych kamienic. Mam już wizualizację takiego bloku przy ul. Leszczyńskiej. Ogrodzony, z ogródkiem, ławeczkami na zewnątrz, w spokojnej okolicy. Mieszkania nie muszą być duże, 25-35 metrów kwadratowych, dla jednej osoby lub małżeństwa. Nie będą przechodzić na własność starszych osób, ale pozostaną cały czas w dyspozycji miasta. Lokatorami będą zacni, spokojni ludzie, ale już nieradzący sobie w starych mieszkaniach z racji wieku czy sytuacji życiowej. Oni nie powinni trafiać do zwykłych mieszkań socjalnych, bo nie będą tam mieć spokoju.

Mówimy o dywidendzie od udziałów, które ma miasto wspólnie z RPZ, czyli chiński udziałowiec dostanie dywidendę proporcjonalnie większą?

- Tak.

Po co tej spółce kolejna działka? Przecież miała budować duże osiedle przy ul. Lecha na terenach należących do RPZ.

- Na taką inwestycję jest jeszcze za wcześnie. Zrobiliśmy analizę rynku, jego chłonności. Jeśli byśmy teraz zaczęli budować tam mieszkania, to byśmy zarżnęli rynek. Zresztą nie wiem, czy znaleźliby się chętni na tyle mieszkań [wstępnie szacowano, że może tam powstać nawet 1000 mieszkań - przyp. red.]. Inni deweloperzy też są ważni w tym mieście, tworzą miejsca pracy. Nie można niszczyć rynku, dlatego postanowiliśmy w inny sposób zadziałać, na mniejszą skalę.

Zapowiadał Pan, że działania tej spółki przyniosą długofalowy efekt, np. zachęcą kolejne chińskie firmy do inwestowania w Kielcach. Na razie nic takiego się nie stało.

- Ale to jest proces na wiele lat. Chińczycy dalej z dużą rezerwą podchodzą do Europy. Jestem w kontakcie z Jimmym Zengiem, głównym udziałowcem Yu Long Construction. On jest bardzo zadowolony z rezultatów tej spółki. Trzeba wiedzieć, że to jest najbardziej znany chiński inwestor w Polsce. Dzisiaj, gdy jakiś Chińczyk chce wiedzieć, jak się robi w Polsce interesy, to najpierw idzie do swojego ambasadora, a potem do Jimmy'ego Zenga, bo on zna to w praktyce. I on im powie: "To idźcie, porozmawiajcie z Kielcami". Pan Zeng chce udowodnić w Kielcach, że to, co chińskie, to nie tylko T-shirt, ale naprawdę dobra jakość. Wystarczy nawet popatrzeć na klatki schodowe naszego osiedla. Naprawdę są dobrze zrobione. Jeżeli sprzedamy te mieszkania po cenach rynkowych...

A obiecywał Pan, że będą tanie...

-... No tak. Gdybyśmy zrezygnowali z zysku, to moglibyśmy sprzedawać te mieszkania po 3 tys. zł za metr kwadratowy. Tylko że zaraz stałyby się towarem wtórnego obrotu, a po drugie - zabilibyśmy konkurencję. Powtarzam: zarobione pieniądze też przeznaczymy na cele mieszkaniowe.

Czyli chińska inwestycja w ogóle nie wpłynęła na ceny mieszkań w Kielcach?

- Tego nie mogę powiedzieć. Kielce nigdy nie były miastem z najdroższymi mieszkaniami. Natomiast propozycja osiedla na Ślichowicach i zapowiedzi kolejnych na pewno zahamowały wzrost cen nowych mieszkań. Mieszkania Yu Long są konkurencyjne na rynku. Generalnie jeszcze jeden producent mieszkań na rynku powoduje, że te ceny nie szaleją. Ale ta budowa to przede wszystkim dobry interes. Pewnie zawiodłem oponentów, że nie przyjechali tu Chińczycy i nie zaczęli budować, ale rynek zweryfikował te obawy. Był przetarg dobrze zorganizowany, jak w spółce komunalnej, i wygrała polska firma. Po prostu miejscowi wykonawcy okazali się tańsi. Strategicznym celem nie jest chwalenie się, że mamy taką spółkę z chińskim kapitałem. Jestem umówiony na 9 sierpnia z nowym ambasadorem Chin w Polsce i o tym osiedlu pewnie też powiem. To nas uwiarygodnia. "Gazeta Wyborcza" w tym tygodniu zauważyła, że u Chińczyków powinniśmy zwracać uwagę nie tylko na tanią siłę roboczą, ale i na kapitał. To już nie są tylko T-shirty. Jest parę rzeczy w Kielcach, w które bardzo chciałbym, żeby zainwestowali. Po drugie - technologie i nauka. Chińczycy mają więcej patentów niż cała Europa razem wzięta. Oni naprawdę mają już bardzo zaawansowane laboratoria i uczelnie.

Czy nie lepiej inwestować w TBS, mieszkania socjalne i komunalne?

- Mając tyle inwestycji, możemy robić i to, i to. Co do mieszkań socjalnych i komunalnych, to jest worek bez dna. Jeszcze przez wiele lat polskie miasta nie zaspokoją potrzeb. Jeśli chodzi o TBS, to jestem sceptyczny, bo to jest trochę niemoralne. Nie ma przepisów wykupu tych mieszkań. Ludzie spłacają kredyt, a nie mogą ich wykupić. To mi się nie podoba, to jest nie fair.

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Zarżnąć rynek? franek_13 29.07.10, 10:49

    A cóż to za słownictwo? Czy to oznacza, że Prezydentowi nie zależy żeby Kielczanie kupili m2 w normalnej cenie? Dlaczego gmina nie ma 100% udziałów w takiej spółce, czy to takie trudne do »

  • Kolejna działka dla Yu Long addamck 29.07.10, 11:37

    Działka miejska, pracownicy polscy, materiały polskie - a spółka polsko - chińska; miały być tanie mieszkania dla Kielczan - są ceny rynkowe; no nie wiem - mnie to przypomina jakiś dziwny »

  • Budowanie TBS niemoralne ? tbesiak 31.07.10, 16:02

    Od przyszłego roku wchodzi ustawa która umożliwi wykup mieszkań tbs na własność.»