PKS bez inwestora i okupacji
2010-07-29
, aktualizacja: 28.07.2010 20:28
Fiaskiem zakończyła się kolejna próba sprzedaży kieleckiego PKS-u, bo do aukcji nie przystąpił żaden inwestor. Ministerstwo przyznaje, że nie ma decyzji, jaki będzie los firmy. Mimo to związkowcy przerwali trwającą wiele dni okupację gabinetu prezesa.
ZOBACZ TAKŻE
- Zwycięski wodny mecz o Sandomierz (29-07-10, 00:00)
- Spłonęły trzy drogie samochody paliwowego oszusta (28-07-10, 22:00)
- Rozbicie więzienia i wystawa militariów w Kielcach (29-07-10, 17:51)
- Ślimaczy się rowerowa eurościeżka (29-07-10, 12:00)
- Izba wytrzeźwień zmieni się w punkt interwencyjny (29-07-10, 10:00)
- Kolejna działka dla Yu Long (29-07-10, 08:00)
- Nie dadzą zarobić PUK-owi (28-07-10, 23:00)
- Wybory 2010. Kandydat Banaś (28-07-10, 20:25)
- Szpital w Końskich nagrodzony (28-07-10, 20:24)
- Prezydent mógł. I pomógł rowerzystom (28-07-10, 20:20)
- Odcięli osiedle od wody (28-07-10, 20:16)
- UJK partnerem miasta w budowie ogrodu botanicznego (28-07-10, 16:31)
- Buspas na Warszawskiej zablokowany. Od czwartku samochody na hol (28-07-10, 22:00)
- Specjalny gość na prezentacji piłkarzy Korony (28-07-10, 20:32)
- Kontrolowane zniknięcie tablicy (28-07-10, 20:31)
Brak zainteresowania ze strony inwestorów nie jest zaskoczeniem - do pierwszej prywatyzacji w drodze negocjacji nie przystąpiła żadna z firm, chociaż stan PKS-u badały m.in. kieleckie MPK i Echo Investment. Przedstawiciel pierwszej firmy spóźnił się ze złożeniem oferty, a drugiej stwierdził, że nie jest ona aż tak atrakcyjna. Potem ministerstwo ogłosiło aukcję z ceną wywoławczą 11,1 mln zł, ale chętnych nie było. 30 lipca miała się odbyć kolejna aukcja z ceną wywoławczą 9,5 mln zł. Ale pomimo obniżki żaden chętny znów się nie zgłosił i w środę aukcję odwołano.
- W ciągu kilku dni zapadnie decyzja, co dalej. W grę wchodzi kolejna aukcja przy ponownie obniżonej cenie wywoławczej lub komunalizacja - mówi Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa.
Komunalizacją jest zainteresowany prezydent Kielc. Kilka tygodni temu wysłał do ministerstwa pismo w tej sprawie. - Ale warunkiem jest przeprowadzenie restrukturyzacji. To konieczne, bo PKS ma coraz większe problemy na rynku, a mi zależy przede wszystkim na dworcu, który po doinwestowaniu może być prawdziwą perełką - mówi prezydent Wojciech Lubawski.
Restrukturyzacja już trwa. Z firmy zatrudniającej 191 osób miało odejść 77. PKS nie ma jednak pieniędzy na zwolnienia grupowe, dlatego wiadomo już, że do nich nie dojdzie. Redukcje odbywają się stopniowo - już wręczono dziewięć wymówień. - Nie przedłużam też umów o pracę. Spodziewam się, że na koniec sierpnia zatrudnienie wyniesie 164 osoby. Poza tym pracujemy nad poprawą rentowności. Już teraz z powodu redukcji połączeń kolejowych na niektórych liniach dalekobieżnych jest o 20-30 proc. więcej pasażerów - mówi Marek Wołoch, prezes kieleckiego PKS-u.
Wczoraj rano zakończyła się trwająca od 12 maja okupacja gabinetu prezesa przez związkowców z "S". - Dalsza kontynuacja protestu w takiej formie nie miała sensu. Nie spełniono naszych postulatów, a Ministerstwo Skarbu Państwa nie zrobiło nic, żeby rozwiązać tę sytuację. Dlatego w przyszłym tygodniu złożymy doniesienie do prokuratury na ministra. Chodzi o sprawdzenie, czy ministerstwo nie prowadzi celowo do upadku firmy. Bo naszym zdaniem dawanie ogłoszeń o aukcji to trochę za mało - dalej walczy Zbigniew Zwierzyński, szef zakładowej "S".
- Moim zdaniem przerwanie tego nielegalnego protestu przez związkowców i dalsza obniżka ceny zachęci potencjalnych inwestorów do udziału w kolejnej aukcji - ocenia Wołoch.
- W ciągu kilku dni zapadnie decyzja, co dalej. W grę wchodzi kolejna aukcja przy ponownie obniżonej cenie wywoławczej lub komunalizacja - mówi Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa.
Komunalizacją jest zainteresowany prezydent Kielc. Kilka tygodni temu wysłał do ministerstwa pismo w tej sprawie. - Ale warunkiem jest przeprowadzenie restrukturyzacji. To konieczne, bo PKS ma coraz większe problemy na rynku, a mi zależy przede wszystkim na dworcu, który po doinwestowaniu może być prawdziwą perełką - mówi prezydent Wojciech Lubawski.
Restrukturyzacja już trwa. Z firmy zatrudniającej 191 osób miało odejść 77. PKS nie ma jednak pieniędzy na zwolnienia grupowe, dlatego wiadomo już, że do nich nie dojdzie. Redukcje odbywają się stopniowo - już wręczono dziewięć wymówień. - Nie przedłużam też umów o pracę. Spodziewam się, że na koniec sierpnia zatrudnienie wyniesie 164 osoby. Poza tym pracujemy nad poprawą rentowności. Już teraz z powodu redukcji połączeń kolejowych na niektórych liniach dalekobieżnych jest o 20-30 proc. więcej pasażerów - mówi Marek Wołoch, prezes kieleckiego PKS-u.
Wczoraj rano zakończyła się trwająca od 12 maja okupacja gabinetu prezesa przez związkowców z "S". - Dalsza kontynuacja protestu w takiej formie nie miała sensu. Nie spełniono naszych postulatów, a Ministerstwo Skarbu Państwa nie zrobiło nic, żeby rozwiązać tę sytuację. Dlatego w przyszłym tygodniu złożymy doniesienie do prokuratury na ministra. Chodzi o sprawdzenie, czy ministerstwo nie prowadzi celowo do upadku firmy. Bo naszym zdaniem dawanie ogłoszeń o aukcji to trochę za mało - dalej walczy Zbigniew Zwierzyński, szef zakładowej "S".
- Moim zdaniem przerwanie tego nielegalnego protestu przez związkowców i dalsza obniżka ceny zachęci potencjalnych inwestorów do udziału w kolejnej aukcji - ocenia Wołoch.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
PKS bez inwestora i okupacji
baba53
29.07.10, 04:44
I co p.Zwierzyński i pana doradcy z ZZ?Smiechem możecie straszyc tylkopogodę !»
-
Re: PKS bez inwestora i okupacji
sant-iago
29.07.10, 14:16
Prawda jest taka że to działalność Zwierzyńskiego doprowadziła PKS do aż takkatastrofalnej sytuacji. był hamulcowym wobec wszelkich działań, które mogłyjeszcze tej firmie w jakimś stopniu »
Najczęściej czytane24 htydzień





