Zamykają klub. Czekolady już nie będzie
2010-08-07
, aktualizacja: 06.08.2010 19:11
Prokuratura chce, by ratusz cofnął koncesję na sprzedaż alkoholu kieleckiemu klubowi Czekolada. Prawdopodobnie jeszcze zanim zapadnie decyzja, klub przestanie istnieć.
ZOBACZ TAKŻE
- W Starachowicach mają basen z bajerami (06-08-10, 23:00)
- Tragiczny wypadek pod Chęcinami. Zmarła trzecia osoba (06-08-10, 21:07)
- Co się będzie dzialo w weekend (06-08-10, 19:14)
- Trudno było zrobić eskadrę z papieru (06-08-10, 19:12)
Czekolada mieści się w podwórku przy ul. Sienkiewicza 53. - Wystąpiliśmy do urzędu miasta z wnioskiem o wszczęcie postępowania o cofnięcie temu lokalowi zezwolenia na sprzedaż alkoholu. O rozważenie takiej możliwości zwróciła się do nas policja. Od kwietnia do września ubiegłego roku interweniowano tam bowiem 15 razy, aż doszło do poważnego w skutkach pobicia - informuje Sławomir Mielniczuk, rzecznik kieleckiej prokuratury. Chodzi o zdarzenie z 14 września ubiegłego roku, gdy po bójce jeden z mężczyzn trafił do szpitala z licznymi obrażeniami głowy.
Magistrat sprawą się zajął. - Zwróciliśmy się do prokuratury o dokumenty dowodowe - wyjaśnia Grzegorz Witkowski, kierownik referatu handlu i usług w wydziale spraw obywatelskich Urzędu Miasta w Kielcach. Koncesję na sprzedaż alkoholu można odebrać w przypadku, gdy w lokalu bądź jego bezpośrednim sąsiedztwie dwukrotnie w ciągu pół roku zostanie zakłócony porządek, a obsługa nie powiadomi o tym organów ścigania.
- Wiemy o wniosku, ale tak naprawdę incydent mieliśmy tylko jeden. Na szczęście temu mężczyźnie nic groźnego się nie stało, wiemy, że czuje się dobrze. Pozostałe interwencje to jest skutek telefonów jednej i tej samej pani. Wygląda to tak, że policjanci przyjeżdżają, wchodzą na podwórko, słyszą, że jest cisza i odjeżdżają. Raz tylko, na samym początku działalności dostaliśmy mandat, bo rzeczywiście było głośno. Potem wyciszyliśmy lokal w środku. A teraz bywa i tak, że ta pani dzwoni na policję, nawet, gdy lokal jest zamknięty - mówi Oskar Beck, menedżer Czekolady. Dodaje, że w przypadku wrześniowej bójki pracownicy klubu sami zadzwonili na policję, interweniowali również, gdy klienci wystawali w bramie przed lokalem.
Tymczasem problem koncesji może rozwiązać się sam, bo od przyszłego roku klubu raczej już nie będzie. - Prawdopodobnie w styczniu zrobimy pożegnalną imprezę. Wychodzimy z bramy, przebranżawiamy się - mówi Beck.
Praktyka pokazuje, że postępowania o odebranie koncesji trwają bardzo długo. Podobna sprawa dotycząca innego kieleckiego lokalu, Gaudi przy ul. Wesołej, ciągnie się dwa lata. W lipcu i sierpniu 2008 roku były tam dwie bójki z użyciem noża. Gdy po wszczęciu postępowania ratusz poprosił prokuraturę o dokumenty, ta odmówiła, bo toczyło się śledztwo. Sprawę o cofnięcie koncesji zawieszono. Potem, gdy ponownie poproszono prokuraturę o dokumenty, śledztwo było już zakończone, ale akta były w sądzie. Ratusz je przejrzał i zdecydował o wznowieniu swojej sprawy. - Ale właściciel lokalu żalił się i sprawa jest w Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Przekazaliśmy ją tam 17 czerwca, czekamy na orzeczenie - mówi Witkowski.
W ostatnich kilku latach kieleckim urzędnikom nie udało się skutecznie odebrać zezwolenia na sprzedaż alkoholu praktycznie żadnemu lokalowi i zdecydowanej większości sklepów. - Nasze decyzje uchylało bowiem SKO. Inaczej było tylko w jednym przypadku, gdy współwłaściciel sklepu złożył odwołanie po terminie - przyznaje Witkowski.
Magistrat sprawą się zajął. - Zwróciliśmy się do prokuratury o dokumenty dowodowe - wyjaśnia Grzegorz Witkowski, kierownik referatu handlu i usług w wydziale spraw obywatelskich Urzędu Miasta w Kielcach. Koncesję na sprzedaż alkoholu można odebrać w przypadku, gdy w lokalu bądź jego bezpośrednim sąsiedztwie dwukrotnie w ciągu pół roku zostanie zakłócony porządek, a obsługa nie powiadomi o tym organów ścigania.
- Wiemy o wniosku, ale tak naprawdę incydent mieliśmy tylko jeden. Na szczęście temu mężczyźnie nic groźnego się nie stało, wiemy, że czuje się dobrze. Pozostałe interwencje to jest skutek telefonów jednej i tej samej pani. Wygląda to tak, że policjanci przyjeżdżają, wchodzą na podwórko, słyszą, że jest cisza i odjeżdżają. Raz tylko, na samym początku działalności dostaliśmy mandat, bo rzeczywiście było głośno. Potem wyciszyliśmy lokal w środku. A teraz bywa i tak, że ta pani dzwoni na policję, nawet, gdy lokal jest zamknięty - mówi Oskar Beck, menedżer Czekolady. Dodaje, że w przypadku wrześniowej bójki pracownicy klubu sami zadzwonili na policję, interweniowali również, gdy klienci wystawali w bramie przed lokalem.
Tymczasem problem koncesji może rozwiązać się sam, bo od przyszłego roku klubu raczej już nie będzie. - Prawdopodobnie w styczniu zrobimy pożegnalną imprezę. Wychodzimy z bramy, przebranżawiamy się - mówi Beck.
Praktyka pokazuje, że postępowania o odebranie koncesji trwają bardzo długo. Podobna sprawa dotycząca innego kieleckiego lokalu, Gaudi przy ul. Wesołej, ciągnie się dwa lata. W lipcu i sierpniu 2008 roku były tam dwie bójki z użyciem noża. Gdy po wszczęciu postępowania ratusz poprosił prokuraturę o dokumenty, ta odmówiła, bo toczyło się śledztwo. Sprawę o cofnięcie koncesji zawieszono. Potem, gdy ponownie poproszono prokuraturę o dokumenty, śledztwo było już zakończone, ale akta były w sądzie. Ratusz je przejrzał i zdecydował o wznowieniu swojej sprawy. - Ale właściciel lokalu żalił się i sprawa jest w Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Przekazaliśmy ją tam 17 czerwca, czekamy na orzeczenie - mówi Witkowski.
W ostatnich kilku latach kieleckim urzędnikom nie udało się skutecznie odebrać zezwolenia na sprzedaż alkoholu praktycznie żadnemu lokalowi i zdecydowanej większości sklepów. - Nasze decyzje uchylało bowiem SKO. Inaczej było tylko w jednym przypadku, gdy współwłaściciel sklepu złożył odwołanie po terminie - przyznaje Witkowski.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Zamykają klub. Czekolady już nie będzie
matuzalem.1
07.08.10, 19:24
Jakby tym SKO zajęli się spece od korupcji,to ... »
Najczęściej czytane24 htydzień



