Gwałt w centrum Kielc. To się stało tu i teraz.

pisze Agnieszka Drabikowska
2010-08-07 , aktualizacja: 06.08.2010 19:23
A A A Drukuj
Przed pigułką gwałtu przestrzega się od lat. Przestrzega policja, przestrzegają organizacje społeczne, od kilku tygodni przestrzega nas też wojewoda Bożentyna Pałka-Koruba.
Oglądając spot promujący świętokrzyską kampanię "Pilnuj swojej szklanki", widzimy, jak młode dziewczyny bawią się w dyskotece, jak poznają tam fajnych, ładnie ubranych chłopców i jak ci wrzucają jednej z nich pigułkę do szklanki z drinkiem. Mija chwila i dziewczyna traci świadomość, a ci fajni, ładnie ubrani chłopcy półprzytomną wciągają do samochodu. To, co się stało później, pokazane nie jest, ale domyślamy się, oglądając końcową scenę. Dziewczyna budzi się nad ranem w lesie. Ma porozrywane ubranie, jest brudna, zapłakana, być może też pobita. I zgwałcona. Wstrząsające, dramatyczne, bulwersujące. Ale można sobie powiedzieć: przecież to tylko film, w Kielcach takie rzeczy się nie zdarzają, no może gdzieś w Warszawie albo w innych miastach? Ale nie u nas, mnie to nie dotyczy.

Rzeczywistość pokazała co innego. W ubiegły weekend w centrum Kielc taka dramatyczna historia wydarzyła się naprawdę. Młoda kobieta siedziała w towarzystwie znajomych w lokalu przy ul. Wesołej, lokalu, którego nazwę wielu z nas zna, wielu nieraz tam bywało. Potem została wyjątkowo brutalnie zgwałcona w bramie przy tej samej ulicy. Bramie, którą mijamy, przechodząc ulicą Wesołą. I było tak jak w tym spocie: siedziała ze znajomymi przy stoliku, a przy innym bawiła się grupa innych znajomych. Jeden z mężczyzn z tamtej grupy coś zagadał, zaczęli rozmawiać, zaprosił ją do baru na sok, a potem zaproponował spacer. Taka zwykła znajomość dorosłych ludzi, którzy spotkali się w cieszącym się dobrą opinią lokalu. Kilkadziesiąt minut później w bramie niedaleko lokalu kobietę znaleźli jej znajomi. Półprzytomną, poniżoną, zakrwawioną, zgwałconą w tak brutalny sposób, że do dziś leży w szpitalu. I choć prokuratura jeszcze czeka na wyniki badań, wszystko wskazuje na to, że otumanioną właśnie pigułką gwałtu. Wstrząsające, dramatyczne, bulwersujące. Traumy i upokorzenia tej kobiety nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Wiele osób przerażonych tą historią pyta, jak to możliwe? W centrum Kielc, w lokalu pełnym ludzi, na ulicy, gdzie w weekendy nawet nocą chodzi mnóstwo osób? Ale pigułka gwałtu to chwila nieuwagi, a dorzucona do napoju nie zmienia smaku i zapachu. Jeden z moich znajomych po tym, co się stało, zadzwonił do wszystkich swoich koleżanek, by uważały, bawiąc się w pubach i dyskotekach. Wiele kobiet, które znam, przerażonych tą historią poprzysięgło sobie, że nie dadzą się nieznajomemu zaprosić na sok czy drinka i będą się nawzajem pilnować.

Bo pigułka gwałtu nie jest wirtualnym zagrożeniem, czymś, co zdarzyło się tylko w prewencyjnym spocie. Niestety, to się stało tu i teraz.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy