30-lecie NSZZ "Solidarność" w regionie. Lista niezaproszonych

Janusz Kędracki
2010-09-03 , aktualizacja: 03.09.2010 19:36
A A A Drukuj
Długa jest lista niezaproszonych na sobotnie obchody 30-lecia "Solidarności", jakie w WDK organizuje zarząd regionu tego związku. Przewodniczący Bartosz nie zaprosił nawet działacza, do którego zadzwonił i poprosił o podanie adresu.

Fot. Paweł Małecki / AG
Jak pisaliśmy, na rocznicowe uroczystości, podobnie jak pięć lat temu na obchody 25-lecia, nie zostali m.in. zaproszeni były senator Stanisław Żak, dwukrotnie internowany w stanie wojennym i Marek Eberhardt, przewodniczący pierwszej komisji zakładowej "S" w Chemarze, członek pierwszego zarządu regionu. Przewodniczący obecnego zarządu Waldemar Bartosz, pytany o powody niezaproszenia Żaka, ironicznie odpowiedział: - Tradycyjnie, a tradycja jest święta. Pominięcie Eberhardta tłumaczył natomiast brakiem adresu do niego.

Zaproponowaliśmy wtedy utworzenie listy niezaproszonych. Jak się okazuje, jest ona znacznie dłuższa, niż przypuszczaliśmy.

Na rocznicowym spotkaniu zabraknie wielu dawnych działaczy z Ponidzia. W odpowiedzi na nasz apel Krzysztof Nurkowski przysłał listę, na której znajdują się m.in. Edward Żywczyk, Edward Duda i Zbigniew Pogoda z Kazimierzy Wielkiej oraz Janusz Chudzia z Działoszyc.

Nie przyjedzie dziś do Kielc także Wojciech Markiewicz, który w 1981 roku był wiceprzewodniczącym "S" w skarżyskim Mesko, aktywnie działał w podziemiu, a w latach 1989-93 szefował związkowi w Mesko. - Może zapomnieli - tłumaczy sobie.

Nie doczekał się zaproszenia Edward Imiela, który 30 lat temu szefował komitetowi założycielskiemu "S" w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Starachowicach, potem był wiceprzewodniczącym komisji zakładowej, a także członkiem zarządu regionu. - W Starachowicach byłem na wszystkich obchodach, w Kielcach pewnie już o mnie zapomnieli. Gdyby zaprosili, pewnie bym pojechał, bo sympatycznie jest spotkać się po latach ze znajomymi. No ale dziś i o Wałęsie już zapominają - zwraca uwagę Imiela.

Na uroczystość nie otrzymał też zaproszenia Andrzej Karyś, jeden z głównych działaczy solidarnościowego podziemia w Kielcach, wydawca niezależnych pism, a także członek prezydium zarządu regionu w latach 1989-90. Co ciekawe, adres do niego Bartosz miał. - Zadzwonił do mnie chyba miesiąc temu i podałem mu. Byłem trochę na wsi, ale sprawdzałem, nic nie przyszło - opowiada Karyś. Dodaje, że kilka dni temu spotkał się z Bartoszem podczas uroczystości w katedrze i pod pomnikiem księdza Popiełuszki. - Kiwnęliśmy do siebie, ale nie odezwał się ani słowem. Wygląda na to, że ze mnie zakpił - uważa Karyś. Podkreśla, że bardzo chętnie przyszedłby na sobotnie uroczystości, gdyby nawet ustnie został zaproszony. - To moje życie, ale najwyraźniej ktoś próbuje nas tego pozbawić - mówi.

Karyś opowiada się za wnioskiem, z jakim niedawno wystąpił Lech Wałęsa i inni liderzy pierwszej "S", by obchody kolejnych rocznic sierpniowego przełomu organizowało państwo. - Z realnie działającej wówczas opozycji nie ma tam [w zarządzie obecnej "S" - przyp. red.] ludzi. Oni nie są nasi, my nie jesteśmy ich - argumentuje.

Do wczoraj zaproszenia nie otrzymał także Józef Płoskonka, pierwszy wojewoda kielecki po upadku PRL, a wcześniej m.in. wiceprzewodniczący "S" w kieleckiej WSP, internowany w stanie wojennym i represjonowany za kolportaż podziemnych wydawnictw. Wczoraj sytuacja się zmieniła. - Zadzwonił do mnie Bartosz i zapraszał, ale podziękowałem, bo mam już trochę inne plany - mówi Płoskonka.

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów