Prawda o schronisku dla zwierząt. Nowe, przerażające fakty
03.12.2010
, aktualizacja: 03.12.2010 11:40
Nowe, przerażające fakty dotyczące schroniska dla bezdomnych zwierząt w Dyminach. W ostatnich miesiącach zginęło kilkakrotnie więcej zwierząt, niż pokazywał to PUK w oficjalnych statystykach. - Boję się, że nie uśmiercano ich humanitarnie - mówi wojewódzki lekarz weterynarii.
ZOBACZ TAKŻE
- Pomóżmy schronisku w Dyminach. Niech te pieski nie będą już smutne [WIDEO] (03-12-10, 23:00)
- Proces o zabójstwo maturzysty. Prokurator znów żąda dożywocia (03-12-10, 10:00)
- Dżungla zamiast Bukówki. Ministrowie obrony u nas (03-12-10, 09:00)
- Spóźniony proces biznesmena. Bo żądał wózka inwalidzkiego (03-12-10, 08:00)
- Megaskandal na minidworcu. Pasażerowie czekają na mrozie (02-12-10, 22:00)
- Walka w PiS o fotel w sejmiku. Przygodzki zamiast Słonia (02-12-10, 18:58)
- Wystawa Leszka Mądzika. Teatr uzupełniony (02-12-10, 17:42)
SERWISY
- Nie mieliśmy pojęcia, że to może aż tak wyglądać. Byliśmy zszokowani, kiedy dostaliśmy te informacje - podkreśla Ewa Bartosik ze Świętokrzyskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Kielcach. Organizacja wystąpiła niedawno do firmy Saria Małopolska, z którą schronisko miało podpisaną umowę na utylizację zwłok zwierząt, które padły, zostały zagryzione albo uśpione.
Liczby są przerażające. Z roku na rok liczba zwłok rosła. W 2006 roku było ich 4,5 tony, a już w ubiegłym roku - 8,1 tony.
- Jedno zwierzę średnio waży 15 kg. Z tych danych można wywnioskować, że miesięcznie w schronisku umierało 47 psów! - mówi Dagmara Głodowicz-Mazurek z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Kielcach.
Tymczasem z oficjalnych danych, które Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych przekazało powiatowemu lekarzowi weterynarii, wynika, że w ubiegłym roku w różnych powodów zdechły tam 144 zwierzęta, a do połowy tego roku - 97.
Już te oficjalne dane zaniepokoiły PIW, bo sporej części śmierci zwierząt schronisko nie było w stanie uzasadnić. "Gazeta" jako pierwsza opisała tę bulwersującą historię.
Tymczasem okazuje się, że w tym czasie doszło do znacznie większej liczby uśmierceń. W 2009 roku mogło to być ponad pół tysiąca zwierząt, a do połowy 2010 roku - ponad 200.
- To jeden wielki skandal, natychmiast te statystyki trzeba przekazać prokuraturze - mówi Wiesław Wyszkowski, powiatowy lekarz weterynarii.
Zdaniem Bogdana Konopki, wojewódzkiego lekarza weterynarii, to może potwierdzać, dlaczego kierownictwo schroniska nie prowadziło właściwej dokumentacji i inwentaryzacji zwierząt. - Teraz mogę się domyślić, że robiło to celowo - podkreśla. Jego zdaniem mogło dochodzić do niehumanitarnego uśmiercania zwierząt. - Środki przeznaczane do usypiania zwierząt zgadzają się co do jednego mililitra, sprawdziliśmy to dokładnie podczas kontroli. Jak uśmiercano psy i koty, musi ustalić prokuratura - wyjaśnia Konopka. Śledztwo w Prokuraturze Rejonowej Kielce-Wschód dotyczące nieprawidłowości w schronisku w Dyminach trwa od października. Zawiadomienia o popełnieniu przestępstw złożyli m.in. powiatowy lekarz weterynarii oraz organizacje zajmujące się obroną zwierząt.
- W tej sprawie wciąż napływają do nas nowe materiały i pojawiają się kolejne wątki - mówi Marzena Wrześniewska, szefowa prokuratury Kielce-Wschód.
Liczby są przerażające. Z roku na rok liczba zwłok rosła. W 2006 roku było ich 4,5 tony, a już w ubiegłym roku - 8,1 tony.
- Jedno zwierzę średnio waży 15 kg. Z tych danych można wywnioskować, że miesięcznie w schronisku umierało 47 psów! - mówi Dagmara Głodowicz-Mazurek z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Kielcach.
Tymczasem z oficjalnych danych, które Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych przekazało powiatowemu lekarzowi weterynarii, wynika, że w ubiegłym roku w różnych powodów zdechły tam 144 zwierzęta, a do połowy tego roku - 97.
Już te oficjalne dane zaniepokoiły PIW, bo sporej części śmierci zwierząt schronisko nie było w stanie uzasadnić. "Gazeta" jako pierwsza opisała tę bulwersującą historię.
Tymczasem okazuje się, że w tym czasie doszło do znacznie większej liczby uśmierceń. W 2009 roku mogło to być ponad pół tysiąca zwierząt, a do połowy 2010 roku - ponad 200.
- To jeden wielki skandal, natychmiast te statystyki trzeba przekazać prokuraturze - mówi Wiesław Wyszkowski, powiatowy lekarz weterynarii.
Zdaniem Bogdana Konopki, wojewódzkiego lekarza weterynarii, to może potwierdzać, dlaczego kierownictwo schroniska nie prowadziło właściwej dokumentacji i inwentaryzacji zwierząt. - Teraz mogę się domyślić, że robiło to celowo - podkreśla. Jego zdaniem mogło dochodzić do niehumanitarnego uśmiercania zwierząt. - Środki przeznaczane do usypiania zwierząt zgadzają się co do jednego mililitra, sprawdziliśmy to dokładnie podczas kontroli. Jak uśmiercano psy i koty, musi ustalić prokuratura - wyjaśnia Konopka. Śledztwo w Prokuraturze Rejonowej Kielce-Wschód dotyczące nieprawidłowości w schronisku w Dyminach trwa od października. Zawiadomienia o popełnieniu przestępstw złożyli m.in. powiatowy lekarz weterynarii oraz organizacje zajmujące się obroną zwierząt.
- W tej sprawie wciąż napływają do nas nowe materiały i pojawiają się kolejne wątki - mówi Marzena Wrześniewska, szefowa prokuratury Kielce-Wschód.
- 89 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
28 głosów
-
Prawda o schronisku. Nowe, przerażające fakty
konus1
03.12.10, 07:09
Skandal schowany przed wyborami przez ekipę W. Lubawskiego pod dywan. CHyba czas na dymisje, a potem kodeks karny.»
-
Prawda o schronisku dla zwierząt. Nowe, przeraż...
franek1956
03.12.10, 13:45
Ania zgadzam się z tobą tylko kto tolerował ten stan rzeczy w Dyminach obecny prezydent.»
-
Starych ludzi powinno zrzucać się ze skały,
pdq
04.12.10, 11:21
Jak w Sparcie. Są ciężarem dla społeczeństwa.To samo z pijakami i nierobami.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...





