Drewno drożeje. I to rekordowo
2011-01-15
, aktualizacja: 14.01.2011 19:05
Ceny drewna opałowego wzrosły w ostatnich tygodniach rekordowo. To m.in. dlatego, że coraz więcej biomasy spalają elektrownie i elektrociepłownie
ZOBACZ TAKŻE
- Drożeje ropa, żywność i surowce z powodu zamieszek w Egipcie (01-02-11, 20:33)
- Utkane wspomnienia i grafiki z całego świata (15-01-11, 06:00)
- Plany kontrowersyjne, potrzebne i techniczne (14-01-11, 23:00)
- Trzy tragedie nad wodą (14-01-11, 23:00)
- Próba oszczędności na dzieciach z Barwinka (14-01-11, 23:00)
- Siły tajemne niszczą posła Grzegorka. Komentarz (14-01-11, 23:00)
- Szybsza aleja korkuje ul. Warszawską (14-01-11, 22:00)
- Śmieci wychodzą spod śniegu (14-01-11, 21:00)
- Kolejny napad na sklep w Kielcach! I podobny w Leszczynach (14-01-11, 19:48)
- Uwaga! Wisła przybiera (14-01-11, 18:16)
Takich podwyżek nikt się nie spodziewał. Na aukcjach ceny drewna oferowanego przez przedsiębiorstwo Lasy Państwowe rosły wprawdzie co roku o kilkanaście procent, ale w tym roku skoczyły aż o 70-100 proc., zależnie od gatunku. Lasy Państwowe są praktycznie monopolistą na rynku, sprzedają drewno na corocznych aukcjach w internecie, najwięcej z nich kończy się w listopadzie. A na podstawie cen z licytacji Lasy Państwowe ustalają ceny wywoławcze na następny rok.
- Jak jeden klient usłyszał cenę, to chwilę milczał, w końcu przeklął: Co was, powaliło!? Używa olchy w wędzarni, rok temu płacił 130 zł za metr sześcienny, w tym musiał dać 170 zł - opowiada Krzysztof Zatorski, właściciel firmy handlu drewnem z Kołomani.
I wylicza, że rok temu podniósł ceny drewna o 12 proc., w tym średnio musiał o 40 proc. - Niektóre gatunki zdrożały nawet o 100 proc. Najbardziej drewno budowlane, a z opałowego grab i buk - mówi Zatorski.
Ceny drewna irytują nie tylko drobnych odbiorców, lecz także zagrażają egzystencji co słabszych tartaków, które sprzedają głównie drewno budowlane. - Pierwsze objawy tej choroby będą w marcu, agonie nastąpią w czerwcu. Kiszki mi się przewracają, spać nie mogę, jak patrzę na te ceny. Ja ludzi zatrudniam, mam pięciu pracowników, co zrobię? - pyta Andrzej Karcz, właściciel tartaku PPHU Stolkar w Zagnańsku.
Wylicza, że w tym roku za surowiec z Lasów Państwowych musi zapłacić o 70 proc. więcej. - Ale cenę tarcicy dla odbiorców podniosłem o jakieś 25-30 proc. Żeby wyjść na swoje, muszę więcej przerobić - tłumaczy Karcz.
Nie czeka z założonymi rękami. Zaczął dzwonić do stałych odbiorców i informować ich o rekordowej skali tegorocznych podwyżek. - Zaczynam klientów przyzwyczajać, powiadamiam o zaistniałej sytuacji. Najgorzej byłoby z dnia na dzień zerwać kontakty i kontrakty - wyjaśnia Karcz.
Zatorski za drenowanie rynku wini elektrownie i elektrociepłownie. - Oni dostają zwroty z Unii Europejskiej od kosztów zakupionej biomasy, zwykli klienci nie. Zakłady robią duże zakupy na aukcjach, drewna brakuje, więc ceny idą w górę - tłumaczy.
Karcz też widzi wzrost popytu. - Ktoś przebija te ceny na aukcjach, najwyraźniej powstali jacyś nowi, duzi odbiorcy. To się czuje. Jeśli robią to za pieniądze z budżetu Unii, to jest nierynkowe - ocenia.
Jerzy Kak, dyrektor generalny Elektrowni Połaniec, która spala oprócz węgla również biomasę, czyli m.in. drewno, nie widzi jednak bezpośredniego związku wzrostu cen drewna z zapotrzebowaniem energetyki. - Od lat spalamy do 20 proc. biomasy w stosunku do całego paliwa. Pierwszy raz zaczęliśmy w 2004 r. Ale zgodnie z przepisami prawa udział biomasy drzewnej spada, rośnie za to udział biomasy agro [czyli m.in. słomy, wierzby energetycznej z plantacji itp. - przyp. red.]. To powinno stabilizować ceny - twierdzi Kak.
Ale w Polsce powstają wciąż nowe bloki energetyczne wykorzystujące biomasę, na przykład Elektrociepłownia Kielce, która spala ją dopiero od dwóch lat. I to powoduje wzrost popytu na drewno.
Najgorsze, że firmy nim handlujące nie są w stanie przewidzieć, o ile zdrożeje za rok. Inwestycje w budowę np. drogiego kominka z płaszczem wodnym są więc obarczone dużym ryzykiem. - Nie znamy możliwości Lasów Państwowych, nie wiemy, ile rzucą drewna w danym roku na rynek i jak się zachowają uczestnicy licytacji - tłumaczy Karcz.
- Jak jeden klient usłyszał cenę, to chwilę milczał, w końcu przeklął: Co was, powaliło!? Używa olchy w wędzarni, rok temu płacił 130 zł za metr sześcienny, w tym musiał dać 170 zł - opowiada Krzysztof Zatorski, właściciel firmy handlu drewnem z Kołomani.
I wylicza, że rok temu podniósł ceny drewna o 12 proc., w tym średnio musiał o 40 proc. - Niektóre gatunki zdrożały nawet o 100 proc. Najbardziej drewno budowlane, a z opałowego grab i buk - mówi Zatorski.
Ceny drewna irytują nie tylko drobnych odbiorców, lecz także zagrażają egzystencji co słabszych tartaków, które sprzedają głównie drewno budowlane. - Pierwsze objawy tej choroby będą w marcu, agonie nastąpią w czerwcu. Kiszki mi się przewracają, spać nie mogę, jak patrzę na te ceny. Ja ludzi zatrudniam, mam pięciu pracowników, co zrobię? - pyta Andrzej Karcz, właściciel tartaku PPHU Stolkar w Zagnańsku.
Wylicza, że w tym roku za surowiec z Lasów Państwowych musi zapłacić o 70 proc. więcej. - Ale cenę tarcicy dla odbiorców podniosłem o jakieś 25-30 proc. Żeby wyjść na swoje, muszę więcej przerobić - tłumaczy Karcz.
Nie czeka z założonymi rękami. Zaczął dzwonić do stałych odbiorców i informować ich o rekordowej skali tegorocznych podwyżek. - Zaczynam klientów przyzwyczajać, powiadamiam o zaistniałej sytuacji. Najgorzej byłoby z dnia na dzień zerwać kontakty i kontrakty - wyjaśnia Karcz.
Zatorski za drenowanie rynku wini elektrownie i elektrociepłownie. - Oni dostają zwroty z Unii Europejskiej od kosztów zakupionej biomasy, zwykli klienci nie. Zakłady robią duże zakupy na aukcjach, drewna brakuje, więc ceny idą w górę - tłumaczy.
Karcz też widzi wzrost popytu. - Ktoś przebija te ceny na aukcjach, najwyraźniej powstali jacyś nowi, duzi odbiorcy. To się czuje. Jeśli robią to za pieniądze z budżetu Unii, to jest nierynkowe - ocenia.
Jerzy Kak, dyrektor generalny Elektrowni Połaniec, która spala oprócz węgla również biomasę, czyli m.in. drewno, nie widzi jednak bezpośredniego związku wzrostu cen drewna z zapotrzebowaniem energetyki. - Od lat spalamy do 20 proc. biomasy w stosunku do całego paliwa. Pierwszy raz zaczęliśmy w 2004 r. Ale zgodnie z przepisami prawa udział biomasy drzewnej spada, rośnie za to udział biomasy agro [czyli m.in. słomy, wierzby energetycznej z plantacji itp. - przyp. red.]. To powinno stabilizować ceny - twierdzi Kak.
Ale w Polsce powstają wciąż nowe bloki energetyczne wykorzystujące biomasę, na przykład Elektrociepłownia Kielce, która spala ją dopiero od dwóch lat. I to powoduje wzrost popytu na drewno.
Najgorsze, że firmy nim handlujące nie są w stanie przewidzieć, o ile zdrożeje za rok. Inwestycje w budowę np. drogiego kominka z płaszczem wodnym są więc obarczone dużym ryzykiem. - Nie znamy możliwości Lasów Państwowych, nie wiemy, ile rzucą drewna w danym roku na rynek i jak się zachowają uczestnicy licytacji - tłumaczy Karcz.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Drewno drożeje. I to rekordowo
oloros
15.01.11, 12:25
widac to w lesie - kradna drzewo na potege - niedlugo bedzie tu pustyniacala kielecka wies ogrzewa sie drzewem - nie stac ich nawet na wegiel a co tu mowic o innych zrodlachsolary , i inne »
-
Drewno drożeje. I to rekordowo
janus-z333
15.01.11, 13:37
Mieszkam w Kielcach,podstawą ogrzania mieszkania jest kominek.Do tej pory opłacało się grzać drewnem,10m3 wystarczyło na zimę,to 1800zł.Takie samo ogrzewanie gazem,bo i centralne na gaz »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...




więcej zdjęć
