Poseł pyta o szkolne egzaminy. Wynik tajny czy jawny

Piotr Burda
2009-11-14 , aktualizacja: 13.11.2009 19:40
A A A Drukuj
Wyniki sprawdzianów i egzaminów szkolnych powinny być jawne - uznano w Starachowicach. Inne samorządy pokazują je na swoich stronach internetowych. Co zrobią w Kielcach?
Wyników uzyskanych przez poszczególne szkoły nie podano w tym roku do publicznej wiadomości, mimo że pojawiały się one w dwóch poprzednich latach. Taką decyzję podjął Krzysztof Konarzewski, szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Stwierdził, że na podstawie wyników nie można oceniać, jak uczy szkoła. Zależy to bowiem od zbyt wielu czynników, m.in. położenia placówki, istnienia w niej klas integracyjnych czy tego jakich uczniów przyjęła na wstępie. Strona internetowa www.wynikiegzaminow.pl, którą miesięcznie odwiedzało ok. 30 tys. rodziców, została zablokowana.

Decyzja szefa CKE zaskoczyła samorządowców, którzy do końca października musieli przygotować raport o stanie oświaty na swoim terenie. Przedstawiają w nim wyniki sprawdzianów i egzaminów. Tymczasem znają je tylko szkoły. Samorządowcy znaleźli wyjście - podają tzw. średnie wyniki wszystkich placówek w mieście czy gminie. Tyle że nie wszystkim takie dane wystarczą.

Starachowiccy radni skrytykowali raport. Taki sposób podania informacji oburzył też Krzysztofa Lipca, posła PiS-u i nauczyciela. - Radni jak nie wiedzieli, tak dalej nie wiedzą, która szkoła ma problemy, komu należy się pomoc, gdzie zafundować dodatkowe zajęcia - podkreśla Lipiec. Złożył już w tej sprawie interpelację poselską. - Dziwi mnie postępowanie CKE. Komisja została bowiem powołana po to, żeby ocenić obiektywnie pracę szkół, a tym samym pokazać ich wyniki. A idzie dokładnie w odwrotnym kierunku - mówi poseł. Nie przekonują go argumenty Krzysztofa Konarzewskiego. - Nie jestem za tworzeniem rankingów szkół, ale póki co nikomu one nie zaszkodziły. Utajnienie wyników to bezprawne działanie - dodaje.

Pracę szkół miała pokazać Edukacyjna Wartość Dodana. Dzięki niej możemy się dowiedzieć, czy dana placówka poprawia wyniki, porównując te z początku edukacji w tej szkole z osiągniętymi na końcowym egzaminie. Ale zdaniem posła Lipca sama EWD nie wystarcza, a taki system oceny to na razie jedynie próba. Dlatego starachowicki raport o stanie oświaty ma już aneks. - Mimo próśb komisja egzaminacyjna nie udostępniła mi dokładnych wyników, więc musiałem sam zebrać je ze szkół. I w tym tygodniu przesłałem je radnym - mówi Janusz Skibiński, naczelnik wydziału edukacji i spraw społecznych starachowickiego urzędu miasta. I dzięki radnym mogą teraz trafić do publicznej wiadomości. Niektóre samorządy od razu zdecydowały się ujawnić wyniki. Na stronach internetowych urzędów miast w Tarnowie czy Mielcu możemy zobaczyć pokazujące je prezentacje. W przystępny sposób porównano je z wynikami z poprzednich lat, pokazano, jak uczniowie opanowali umiejętności pisania czy czytania.

W Kielcach nie upubliczniono takich danych. Magistrat udostępnił jedynie "Gazecie" dokładne wyniki matur z poszczególnych przedmiotów. Zebrano je, aby zbadać, jak sprawdziły się finansowane przez samorząd dodatkowe zajęcia dla maturzystów. Czy dowiemy się, jak pracują kieleckie podstawówki i gimnazja? Takich informacji nie ma w raporcie o stanie oświaty w stolicy województwa. Są tam jedynie średnie wyniki na tle średnich województwa i kraju. Takie informacje można jednak łatwo uzyskać z corocznych raportów Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej.

Czy takie dane wystarczą kieleckim radnym, dowiemy się w przyszłym tygodniu. Raport o stanie oświaty ma być jednym z punktów sesji rady miejskiej. - Średnie wyniki Kielc są dobre, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy wiedzieć, które szkoły się wyróżniają, a kto potrzebuje pomocy - mówi Alicja Obara, radna SLD. Na razie o raporcie dyskutowali radni z komisji edukacji i kultury. O szczegółowych wynikach sprawdzianów i egzaminów nie rozmawiano.

piotr.burda@kielce.agora.pl

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy