Pełna relacja z konferencji Krzysztofa Klickiego

oprac. gad
03.04.2008 , aktualizacja: 03.04.2008 13:08
A A A Drukuj
- Zaświadczam, że ja doszedłem do swojej pozycji uczciwą drogą do obecnej pozycji. Dlatego też traktowałem to wyzwanie, choć wiedziałem, że nie jest dobrze w piłce, że są takie mechanizmy. Chciałem być pierwszy! Tak jak pierwszy zdetronizowałem Ruch jako największego dystrybutora prasy, chciałem pokazać, że i w piłce nożnej się da. Jak widać się pomyliłem - tłumaczył powody odejścia z futbolu właściciel Kolportera Krzysztof Klicki.

Fot. Jarosław Kubalski / AG
Czy ewentualne wydarzenia w prokuraturze wrocławskiej, gdyby się okazało, że nie ma dalszego ciągu afery skłoniłyby Pana do powrotu?

- Na moją decyzję miała wpływ zarówno historia jak i przyszłość. Nie sądzę, żeby cokolwiek w najbliższym czasie zmieniło się w piłce nożnej, a nie pozwolę sobie na to, żeby zarówno moje imię jak i Kolportera było szargane publicznie. Nie ma takiej możliwości.

Czy Pana postawa powinna być przykładem dla innych sponsorów?

- Nie wiem... Każdy musi osobiście podejmować decyzję, to każdego prawo.

Czy nie zarzuca sobie Pan zbytniej łatwowierności wobec osób, które były zatrudnione w klubie?

- Zawsze istnieje takie prawdopodobieństwo, że zostanie się oszukanym czy okradzionym. Prowadzę wiele firm, zdarzały się przypadki, że menadżerowie okradali moje firmy. Takie sytuacje zawsze są, ale trzeba być optymistą - wierzyć w swoje ideały, cele i je realizować.

Czy jest Pan przekonany, że nikt z zarządu nie wiedział, że taki proceder w klubie się rozgrywa?

- Ja byłem przekonany, że Dariusz Wdowczyk jest absolutnie nieskazitelną osobą! Ale jeżeli chodzi o moich współpracowników, których powołałem wtedy do zarządu Korony praktycznie jestem sobie w stanie dać głowę uciąć, że żaden z nich nie wiedział o istniejącym procederze.

Były prezes Wiesław Tkaczuk mówił niedawno, że było kilka meczów, które budziły wątpliwość i on po tych spotkaniach rozmawiał zarówno z trenerem jak i zawodnikami. Czy Pan w podobnych kwestiach też spotykał się z nimi? Czy Pan nigdy nie miał takich informacji, domysłów, że coś jest nie tak?

- Oczywiście, że się spotykałem. Ja czytam fora internetowe, znam opinie kibiców, pojawiające się zarzuty kibiców szczególnie z innych klubów, z którymi graliśmy o tym, że mecz był ustawiony, kupiony. Natychmiast reagowaliśmy - rozmawialiśmy zarówno z poszczególnymi zawodnikami jak i z trenerem. Zapewniali nas, że to absolutna nieprawda, że te karne wynikają z tego, że są lepsi, lepiej wyszkoleni, szybsi i dlatego w końcówkach meczów zdarzają się takie wypadki. Stąd były te rozmowy, nie wynikające z naszej własnej oceny meczu na którym byliśmy, a przypominam, że praktycznie byłem na każdym, tylko z opinii, które pojawiały się na forach internetowych.

Czuje się Pan ofiarą?

- Nie chcę robić z siebie ofiary, czuję się odpowiedzialny za sytuację. Jestem właścicielem, menadżerem, nie powinienem dopuścić do takiej sytuacji.

Myśli Pan, że mógł zrobić coś więcej?

- Analizowałem czy mogłem w jakikolwiek sposób lepiej postąpić... Może powinienem być bliżej zespołu? Może powinienem być bliżej z zawodnikami rozmawiać? Ale ja nie mam tego w zwyczaju. Jest po to zarząd, powołani menadżerowie, żeby tego dopilnowywać.

Czy decyzja o wycofaniu się nie jest pójściem na łatwiznę?

- Opinia należy do was... Ja podjąłem taką decyzję i przedstawiłem jej motywy, zarówno historyczne jak i przyszłe. Nie ukrywam, że gdybym miał świadomość, że coś w polskiej piłce będzie się zmieniało na lepsze pewnie bym takiej decyzji nie podjął. Prawda jest jednak taka - czytałem swoje nazwisko w komentarzach Państwa "wiedział", "tolerował", "dawał". Mam już dość takiej sytuacji i nie chce kiedykolwiek na coś podobnego się narazić.

Czy dotrzyma Pan umowy z miastem jeśli chodzi o stadion i inne zobowiązania?

- Tak jak podkreśliłem wszelkie zobowiązania podjęte przez Kolporter będą dotrzymane. Co do przyszłości Korony to otwarta sprawa...

Czy będzie Pan dochodził swoich praw na drodze sądowej? Odszkodowań w stosunku do osób, które są oskarżone lub mają zarzuty za to, że narazili dobre imię Kolportera?

- Bardzo poważnie rozważam taką kwestię.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów