PiS kuma się z SLD, a diabłem Platforma

Janusz Kędracki
20.06.2011 , aktualizacja: 20.06.2011 10:30
A A A Drukuj
Prezydent z Prawa i Sprawiedliwości rządzi w jak najlepszej komitywie z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, a radni PiS są w głębokiej opozycji. Tak jest już od ponad pół roku w Starachowicach, a władze partii to tolerują.
Wojciech Bernatowicz, prezydent Starachowic
Wojciech Bernatowicz, prezydent Starachowic
Okazuje się, że nawet w zdyscyplinowanej partii, jaką wydaje się PiS, może być tak kuriozalna sytuacja. Przypomnijmy, że Wojciech Bernatowicz został prezydentem miasta dzięki poparciu PiS w 2006 roku. Na drugą kadencję został już wybrany jako kandydat komitetu Forum 2010 konkurencyjnego dla PiS. Zaraz po ubiegłorocznych wyborach zarząd powiatowy PiS, któremu szefuje poseł Krzysztof Lipiec, wystąpił o usunięcie z partii Bernatowicza wraz z grupą jego zwolenników. W marcu, gdy pełnomocnikiem PiS w województwie została posłanka Beata Kempa, ponowił wniosek.

Kempa kilkakrotnie rozmawiała z jedną i drugą stroną, zorganizowała także spotkanie między nimi, chcąc doprowadzić do wspólnego działania. Czy to w ogóle możliwe? - Możliwe. W ramach stowarzyszenia Forum 2010 powołaliśmy zespoły samorządowe. Zaprosimy do nich także radnych PiS - mówi Stanisław Kosior, jeden z liderów Forum 2010 i członek PiS. - W polityce wszystko jest możliwe. Wygląda na to, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku - twierdzi z kolei Dariusz Nowak, członek zarządu powiatowego PiS.

Obie strony nie ukrywają jednak, że najpierw musiałyby zostać zakopane rowy między nimi. A te wykopali bardzo głębokie. Bernatowicz np. zwolnił z pracy w urzędzie miejskim działacza PiS Janusza Skibińskiego, który przeciwstawiał się przekazaniu dotacji dla klubu płetwonurków Kalmar, w którym działają m.in. uczestnicy słynnej afery starachowickiej z 2003 roku. Lipiec i jego zwolennicy wypominają też m.in. prezydentowi przydział mieszkania dla jednego ze skazanych wówczas na karę więzienia. Sami z kolei mają na sumieniu wyjątkowo brudną kampanię, jaką prowadzili w ubiegłym roku przeciw Bernatowiczowi już podczas ciszy wyborczej, rozrzucając szkalujące go materiały nawet na cmentarzu.

Chcieliśmy zapytać Kempę, jak zamierza rozwiązać sytuację w Starachowicach. Od kilku dni nie odpowiada jednak na prośbę o kontakt. - Pani poseł na pewno przed wyborami nie zrobi nic, co mogłoby osłabić PiS - mówi pragnący zachować anonimowość działacz. Dodaje, że podczas jednego ze spotkań Kempa dała nawet do zrozumienia, że chętnie widziałaby Bernatowicza na liście kandydatów do Sejmu. Mógłby przysporzyć głosów PiS, ponieważ listopadowe wybory na prezydenta miasta wygrał już w pierwszej turze z 65-procentowym poparciem.

Kempa pytana niedawno na czacie "Echa Dnia", czy bierze pod uwagę wystawienie Bernatowicza, odpowiedziała: "Nieprawda. Musiałby najpierw zerwać koalicję z SLD. W układzie Starachowic jest to niezwykle ważne".

Zwolennicy Bernatowicza jednak tego nie wykluczają. - Pani poseł jest pragmatyczna. Pierwszym diabłem dla niej jest w tej chwili Platforma Obywatelska - mówi jeden z nich.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów