Z jednej partii jednym autem. "To nie kampania"

Janusz Kędracki
12.07.2011 , aktualizacja: 11.07.2011 18:21
A A A Drukuj
Członek zarządu województwa Kazimierz Kotowski wraz z radnym sejmiku Wojciechem Borzęckim objeżdżają co weekend ziemię sandomierską. Służbowym autem urzędu marszałkowskiego. Obaj to kandydaci PSL w nadchodzących wyborach.

Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
- W niedzielę widziałem ich na otwarciu zalewu w Koprzywnicy. Wcześniej byli razem na sobótkach w Zawichoście i na dniach Ożarowa. Kotowski kandyduje do Sejmu, Bożęcki do Senatu, jeden drugiemu głosów nie odbiera, więc znakomicie się wspierają - mówi jeden z działaczy konkurencyjnej partii. I zwraca uwagę, że obaj kandydaci poruszają się służbowym autem urzędu marszałkowskiego, który musi dojechać z Kielc.

- Na takie spotkania jadę jako członek zarządu województwa i ten zarząd reprezentuję. Jestem odpowiedzialny za wdrażanie zadań związanych ze środkami unijnymi. W Koprzywnicy byłem na otwarciu dofinansowanej inwestycji, nie było mowy o wyborach - wyjaśnia Kotowski. Zapewnia, że stara się realizować swoje zadania i obowiązki wynikające z zajmowanego stanowiska w samorządzie wojewódzkim. - Nie wykorzystuję stanowiska w celu prowadzenia kampanii wyborczej. Czy jeślibym nie kandydował, to nie jeździłbym? - pyta Kotowski.

Problem jednak w tym, że kandyduje. I jeździ za pieniądze podatników po różnego rodzaju imprezach i uroczystościach w województwie, często zupełnie nie związanych z wdrażaniem zadań związanych z funduszami unijnymi. Z informacji, jakie codziennie rozsyła biuro prasowe urzędu marszałkowskiego wynika, że Kotowski jest gościem praktycznie na każdej imprezie strażaków ochotników. W niedzielę był m.in. w Lipniku i obchodach 75-lecia OSP w Jarosławicach (gm. Tuczępy). - Mieliśmy zaproszenie na tę uroczystość, przekazaliśmy list gratulacyjny - tłumaczy.

Kotowski nie widzi też nic zdrożnego w tym, że zabiera ze sobą Borzęckiego. - Jeśli siądzie raz czy drugi, to czy jako radny sejmiku i przewodniczący komisji budżetowej nie ma prawa? - pyta.

- Ten samochód nie przyjeżdża pod mój dom. Pojechaliśmy trasą, którą miał jechać z członkiem zarządu województwa. Można powiedzieć, że unikamy podwójnych kosztów - przekonuje Borzęcki. Jak twierdzi, przyjechał swoim autem do Lipnika, tam zostawił je i wraz z Kotowskim udali się do Jarosławic i Koprzywnicy. W drodze powrotnej do Opatowa, gdzie mieszka Kotowski, wysiadł w Lipniku. - Ja traktuję swoją funkcję poważnie, jeśli mnie gdzieś zapraszają, staram się być. Robię to, co robiłem rok czy dwa lata temu. Nie widzę w tym nic nagannego - uważa Borzęcki.

janusz.kedracki@kielce.agora.pl

Stop kampanii za nasze pieniądze

Wybory parlamentarne odbędą się 9 października, kandydaci prowadzą coraz intensywniejszą kampanię. Przypilnujmy, aby nie czynili tego za nasze pieniądze, wykorzystując do wyborczej agitacji publiczne instytucje i zajmowane stanowiska. Przepisy prawa przed takim zachowaniem nas nie ochronią. Możemy jednak ujawniać takie przypadki i poddawać ocenie wyborców. Na wszelkie sygnały o wyborczych wynaturzeniach czekamy pod nr tel. 41 24 98 201 lub 41 24 98 303. Można też do nas pisać na adres: redakcja@kielce.agora.pl

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Z jednej partii jednym autem. "To nie kampania" matuzalem.1 13.07.11, 15:17

    Ja jeszcze chciałbym się dowiedzieć co z tym super Marcinem Perzem, co to studiował za nasze podatników pieniądze,bo jak tłumaczył to Pan Marszałek i on,że zaciągnięty dług spłaci swoją »