Co drugi list przychodzi na czas
2007-06-12
, aktualizacja: 12.06.2007 00:00
Aż 20 dni szedł zwykły list z Warszawy do Kielc. To nic dziwnego. Poczta Polska tylko 60 proc. takich listów dostarcza w przewidzianym terminie - wynika z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
List zwykły wysłano 22 maja w Warszawie. Był prawidłowo zaadresowany i do Kielc dotarł już 24 maja. Potwierdzają to stemple pocztowe na kopercie. Ale w skrytce "Gazety" był dopiero wczoraj. Szybko licząc średnią, odległość 190 km z Warszawy do Kielc pokonywał z prędkością 9,5 kilometra na dzień.
Dlaczego wędrował tak długo? Elżbieta Mroczkowska, rzecznik Poczty Polskiej w Lublinie, której podlegają Kielce, zapowiedziała, że to wyjaśni. - Zawsze staramy się jak najszybciej dostarczyć pocztę do każdego klienta - deklaruje.
Odpowiedź przyszła szybko. Okazuje się, że to nie wina poczty, a "Gazety". - Trudno mi w pełni wyjaśnić, dlaczego list tak długo leżał w urzędzie, bo list ekonomiczny to tzw. przesyłka nierejestrowana. Ale z tego, co się orientuję, państwa skrytka nie zawsze jest do końca opróżniana - wyjaśnia rzeczniczka.
Ale to nie pierwszy taki przypadek. Pod koniec marca do naszej redakcji zadzwonił czytelnik niezadowolony z usług Poczty Polskiej. - Wysłałem ważny list do Sosnowca. Szedł dziewięć dni, a powinien dotrzeć po trzech. Poszedłem na pocztę, żeby zapytać, dlaczego tak się stało. Urzędniczka powiedziała, że w pierwszej kolejności realizują przesyłki priorytetowe, a listy zwykłe leżą na poczcie i są wysyłane raz w tygodniu - opowiadał. Wtedy rzeczniczka Poczty Polskiej tłumaczyła: - Przesyłki zwykłe powinny dotrzeć do adresata w ciągu trzech dni roboczych, przesyłki priorytetowe idą jeden dzień. Pokrzywdzonego pana chciałabym przeprosić, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.
W terminowym przesyłaniu przesyłek nie pomaga nawet specjalna koperta, np. z nadrukiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Życzenia bożonarodzeniowe w takiej kopercie wysłał do naszej redakcji wicepremier Przemysław Gosiewski 18 grudnia. Kartka dotarła dopiero 6 stycznia.
Wielodniowe opóźnienia nie dziwią Jacka Strzałkowskiego, rzecznika Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który analizuje i ocenia funkcjonowanie rynku telekomunikacyjnego i pocztowego. - W zeszłym roku na nasze zlecenie przeprowadzono badania, w jakim czasie docierają do adresatów przesyłki Poczty Polskiej. Raz - w czasie świąt, drugi - w czasie strajku listonoszy, badania powtórzono na początku tego roku. Ich wyniki za każdym razem nie były zbyt dobre - mówi Strzałkowski.
Okazało się, że tylko 68 proc. listów priorytetowych dociera na czas. - A zgodnie z unijną dyrektywą i rozporządzeniem ministra transportu 85 proc. priorytetów powinna dotrzeć do adresata następnego dnia po wrzuceniu do skrzynki - wyjaśnia Strzałkowski. Jeszcze gorzej wypadają przesyłki ekonomiczne, czyli tzw. listy zwykłe. 82 proc. takich przesyłek powinno docierać na miejsce w trzecim dniu po nadaniu. - A terminowo dociera ledwie 60 proc. - podaje Strzałkowski.
Poczta Polska słabo też wypada w ocenie rozpatrywania reklamacji. Monopolista uwzględnia tylko 18 proc. zgłoszeń od klientów. Niepubliczni operatorzy - 65 proc.
UKE niewiele może zrobić w tej sprawie. - W przeciwieństwie do operatorów telefonii nie możemy na Pocztę nakładać kar finansowych. Pozostaje nam tylko publikacja wyników naszych kontroli - mówi Strzałkowski.
Dlaczego wędrował tak długo? Elżbieta Mroczkowska, rzecznik Poczty Polskiej w Lublinie, której podlegają Kielce, zapowiedziała, że to wyjaśni. - Zawsze staramy się jak najszybciej dostarczyć pocztę do każdego klienta - deklaruje.
Odpowiedź przyszła szybko. Okazuje się, że to nie wina poczty, a "Gazety". - Trudno mi w pełni wyjaśnić, dlaczego list tak długo leżał w urzędzie, bo list ekonomiczny to tzw. przesyłka nierejestrowana. Ale z tego, co się orientuję, państwa skrytka nie zawsze jest do końca opróżniana - wyjaśnia rzeczniczka.
Ale to nie pierwszy taki przypadek. Pod koniec marca do naszej redakcji zadzwonił czytelnik niezadowolony z usług Poczty Polskiej. - Wysłałem ważny list do Sosnowca. Szedł dziewięć dni, a powinien dotrzeć po trzech. Poszedłem na pocztę, żeby zapytać, dlaczego tak się stało. Urzędniczka powiedziała, że w pierwszej kolejności realizują przesyłki priorytetowe, a listy zwykłe leżą na poczcie i są wysyłane raz w tygodniu - opowiadał. Wtedy rzeczniczka Poczty Polskiej tłumaczyła: - Przesyłki zwykłe powinny dotrzeć do adresata w ciągu trzech dni roboczych, przesyłki priorytetowe idą jeden dzień. Pokrzywdzonego pana chciałabym przeprosić, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.
W terminowym przesyłaniu przesyłek nie pomaga nawet specjalna koperta, np. z nadrukiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Życzenia bożonarodzeniowe w takiej kopercie wysłał do naszej redakcji wicepremier Przemysław Gosiewski 18 grudnia. Kartka dotarła dopiero 6 stycznia.
Wielodniowe opóźnienia nie dziwią Jacka Strzałkowskiego, rzecznika Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który analizuje i ocenia funkcjonowanie rynku telekomunikacyjnego i pocztowego. - W zeszłym roku na nasze zlecenie przeprowadzono badania, w jakim czasie docierają do adresatów przesyłki Poczty Polskiej. Raz - w czasie świąt, drugi - w czasie strajku listonoszy, badania powtórzono na początku tego roku. Ich wyniki za każdym razem nie były zbyt dobre - mówi Strzałkowski.
Okazało się, że tylko 68 proc. listów priorytetowych dociera na czas. - A zgodnie z unijną dyrektywą i rozporządzeniem ministra transportu 85 proc. priorytetów powinna dotrzeć do adresata następnego dnia po wrzuceniu do skrzynki - wyjaśnia Strzałkowski. Jeszcze gorzej wypadają przesyłki ekonomiczne, czyli tzw. listy zwykłe. 82 proc. takich przesyłek powinno docierać na miejsce w trzecim dniu po nadaniu. - A terminowo dociera ledwie 60 proc. - podaje Strzałkowski.
Poczta Polska słabo też wypada w ocenie rozpatrywania reklamacji. Monopolista uwzględnia tylko 18 proc. zgłoszeń od klientów. Niepubliczni operatorzy - 65 proc.
UKE niewiele może zrobić w tej sprawie. - W przeciwieństwie do operatorów telefonii nie możemy na Pocztę nakładać kar finansowych. Pozostaje nam tylko publikacja wyników naszych kontroli - mówi Strzałkowski.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


