Nie chcą obiadu, wolą pieniądze

Angelina Kosiek
10.02.2010 , aktualizacja: 09.02.2010 19:57
A A A Drukuj
Trzy tysiące kielczan dożywia codziennie pomoc społeczna. Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Talony obiadowe stają się bowiem bonami na alkohol i papierosy.


Okolice baru mlecznego "Jagienka" przy ul. Grunwaldzkiej w Kielcach. Starszy mężczyzna zaczepia przechodniów. Chce sprzedać talony na obiad wydane przez Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie.

- A co pan będzie dzisiaj jadł? - pytamy.

- Ja sobie poradzę, ale muszę mieć pieniądze na papierosy. Tanio sprzedam, dogadamy się - proponuje.

- To problem stary jak świat. Niestety, część naszych klientów tak postępuje - przyznaje Marek Scelina, dyrektor MOPR-u. W Kielcach z talonów obiadowych korzysta blisko trzy tysiące osób. Mogą wybrać jedną z kilkunastu jadłodajni lub baru, które mają umowę z ośrodkiem pomocy. Dyrektor Scelina zapewnia, że talony wydaje się osobom naprawdę bardzo potrzebującym. - Część z naszych podopiecznych to osoby uzależnione od alkoholu, dlatego dajemy im talony. Gdyby dostali pieniądze pewnie wydaliby je na alkohol - mówi Scelina.

Dla chcącego jednak nie ma nic trudnego. Niektórzy podopieczni MOPR-u i tak mają sposoby na ominięcie tej przeszkody. - Często tacy ludzie zaczepiają mnie pod sklepem i proszą o pieniądze, ale ja wolę im kupić coś do jedzenia. Widocznie w ten sposób organizują sobie żywność, a potem sprzedają talony i mają na alkohol czy papierosy - przypuszcza kielecki radny Włodzimierz Wielgus.

W innych miastach województwa świętokrzyskiego ten problem właściwie nie istnieje. Inna sprawa, że pomoc społeczna wydaje tam mniej talonów na posiłki. W Starachowicach miesięcznie korzysta z nich 200 osób. - Pani wydająca obiady zna naszych podopiecznych i nie ma możliwości, żeby ktoś się pod kogoś podszył - podkreśla Jarosław Michalski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Starachowicach.

W Końskich posiłki wydawane są w stołówce Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. - Moje pracownice mają listę, kto może dostawać obiady. A jeśli pojawi się jakaś nowa osoba, pracownica socjalna powiadamia panie ze stołówki - informuje p.o. dyrektora Pelagia Wudarczyk. Podopieczni tej placówki dostają również talony na niewielkie zakupy w sklepach. - Nie wiem do końca, czy sami je wykorzystują czy też komuś odsprzedają - przyznaje Wudarczyk. Ma jednak pewność, że na talony nie kupiono alkoholu czy papierosów, a jedynie żywność czy środki higieniczne. Bo sklepy, z którymi ośrodek podpisał umowę muszą później odsyłać talony wraz z paragonami. - Jeśli któraś z pracownic sklepu sprzedałaby produkty, na które nie wyraziliśmy zgody, zerwalibyśmy umowę - wyjaśnia Wudarczyk.

Po interwencji "Gazety" Marek Scelina obiecał przyjrzeć się sprawie. - Oprócz talonów możemy na przykład wprowadzić imienną listę uprawniającą do odebrania posiłku czy zalecić wylegitymowanie tych osób - mówi dyrektor kieleckiego MOPR-u. Sprawą zainteresuje się również komisja rodziny, polityki społecznej i zdrowia rady miejskiej. - Intencja MOPR-u była dobra, ale nic nie poradzimy, że część osób woli zaspokajać inne potrzeby - komentuje radny Wielgus. I deklaruje, że komisja zastanowi się nad uszczelnieniem systemu. Być może skorzysta z pomysłu dyrektora Sceliny z wprowadzeniem listy upoważnionych i legitymowaniem odbierających posiłki.

angelina.kosiek@kielce.agora.pl

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów