Odkrywamy Świętokrzyskie - Kurozwęki

Janusz Kędracki
05.05.2011 , aktualizacja: 06.05.2011 09:31
A A A Drukuj
Stefan Żeromski zaliczał je do tych miejscowości, które "Bóg wie za co noszą miano miasteczek". I przed wiekami i teraz pozostają w cieniu okazałego zamku-pałacu, choć wyżej od niego są położone.
Kurozwęki
Fot. Janusz Kędracki
Kurozwęki
Zespół pałacowo-parkowy z reprezentacyjną budowlą, która kryje w sobie historię czterech potężnych rodów: Kurozwęckich, Lanckorońskich, Sołtyków i Popielów - to jedna z największych atrakcji turystycznych regionu świętokrzyskiego. Wszystkim, którzy przyjeżdżają do Kurozwęk, by podziwiać wspaniałe komnaty, w których gościł sam król Stanisław August Poniatowski, lub dla hodowli bizonów czy kolejnych labiryntów z kukurydzy, radzimy także wybrać się do samego miasteczka.

Przy prowadzącej od pałacu do kościoła i rynku uliczce znajduje się dawny dom rządcy (obecnie biura stadniny koni), w którym w 1888 roku przez kilka miesięcy mieszkał Stefan Żeromski. Gościł u ciotecznego brata Józefa Saskiego, który był administratorem majątku Popielów. Kurozwęcki pałac stał się pierwowzorem rezydencji księcia Gintułta w "Popiołach". Natomiast same Kurozwęki Żeromski w "Dziennikach" tak opisał: "Na górze stromej i skalistej rozłożyło się miasteczko, jedno z tych, jakie Bóg wie za co noszą miano miasteczek. Kilkadziesiąt chat zbudowanych w czworobok, choć nie włościańskich, gdyż mają staromieszczańskie portyki (...), studnia na środku rynku, bożnica, kościół. Wójt, pan pisarz, ksiądz, nauczyciel - oto wielki świat Kurozwęk".

Klasztorne zabudowania znajdują się przy późnogotyckim kościele pw. Wniebowzięcia NMP i św. Augustyna z kaplicą Pięciu Ran Chrystusa (świątynię opisywaliśmy w "Gazecie" z 22 kwietnia). Najstarsze do 1827 roku służyły kanonikom lateraneńskim. Z tego zakonu reguły św. Augustyna wywodził się św. Stanisław Kaźmierczyk, krakowski kaznodzieja żyjący w XV wieku. Jego późnobarokowa figura stoi na dziedzińcu. Od połowy XIX wieku w klasztornych obiektach zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, nazywane szarytkami, prowadziły szpital dla ubogich, a obecnie dom opieki społecznej.

Już za niewielkim rynkiem, na skarpie nad drogą do Staszowa, stoi drugi kościół w Kurozwękach - pod wezwaniem św. Rocha. Niewielka świątynia wzniesiona została w połowie XVIII wieku jako wotum dziękczynne za ocalenie mieszkańców miasteczka w czasie epidemii cholery. Przykryty gontem, otoczony kamiennym murem z bramą z także gontowym daszkiem, stanowi ciekawy zabytek. Ponieważ jednak wiernym z miasteczka wystarczał wspomniany kościół Wniebowzięcia NMP, był rzadko wykorzystywany. Obecnie stoi opuszczony i wymaga pilnego remontu.

Kilkaset metrów dalej, poniżej drogi do Staszowa, znajduje się symboliczna mogiła z krzyżem, upamiętniająca poległych tu powstańców styczniowych w lutym 1863 roku. Po tym powstaniu Kurozwęki utraciły prawa miejskie. Posiadały je od XIV wieku, kiedy należały do Kurozwęckich herbu Poraj (Róża). Według tradycji założycielem osady był czeski rycerz Poraj, brat św. Wojciecha, któremu Bolesław Chrobry ofiarował okoliczne dobra. Jak głosi legenda, nazwa Kurozwęki pochodzi od kura, którego pianie uratowało zabłąkanych w puszczy rycerzy. Kur widnieje również w herbie miasteczka.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów