Stano wyrównał rachunki
28.02.2010
, aktualizacja: 01.03.2010 10:30
Ekstraklasa. W Białymstoku okazał się zbędny. Zimą trafił do Kielc i w debiucie zapewnił Koronie cenne trzy punkty, ucierając nosa tym, którzy go skreślili. Stano - Jagiellonia 1:0
Wyczekiwana od tygodni wiosenna inauguracja przy Ściegiennego wypadła co najmniej przyzwoicie. Nad piłkarzami zlitowała się nawet aura i tuż przed meczem zza chmur wyszło piękne - jak przystało na pierwszy po zimowej przerwie mecz - słońce, jakby w ostatniej chwili przekonując tych wahających się, czy warto sobotnie popołudnie spędzić na stadionie. Ci co przyszli, a było ich prawie 10 tys., na pewno nie żałowali. Bo choć spotkanie może nie było wspaniałym, porywającym i dramatycznym widowiskiem, to spełniło swój podstawowy warunek dla Korony i jej kibiców. Zakończyło się dla gospodarzy zwycięsko.
Kielczanie od początku narzucili rywalowi swoje warunki gry. Ich plan wydawał się prosty: długo utrzymywać się przy piłce, wymieniać sporo krótkich podań w środku pola, w razie zagrożenia spokojnie wycofać do obrońców, aby w odpowiednim momencie uruchomić Krzysztofa Gajtkowskiego. Jego obecność na boisku tylko na początku mogła się wydawać zastanawiająca. Enfant terrible Korony równo z pierwszym gwizdkiem zaczął spłacać kredyt zaufania, jakim po raz kolejny obdarzono go w Kielcach. Już w 4. minucie ofiarnie odebrał piłkę Michałowi Renuszowi, natychmiast posłał w sprinterski bój Pawła Sobolewskiego, którego dośrodkowanie na głowę Ediego było o krok od powodzenia. Strzały z powietrza miały jednak okazać się kluczową bronią w walce z białostoczanami. Kwadrans później na 25. metrze piłkę ustawił Edi, dośrodkował, a ten, który jeszcze jesienią miał Jagiellonię w takich sytuacjach bronić, uwolnił się spod opieki swego niedawnego partnera Andriusa Skerli i posłał piłkę obok bezradnego Grzegorza Sandomierskiego. - Taka jest piłka... Pavol był u nas, teraz zagrał przeciwko nam i strzelił decydującego gola. Czy żałuję, że odszedł? Dziś mam inną koncepcję gry - bronił się na konferencji prasowej trener rywali Michał Probierz. - Moje odejście z Białegostoku to była decyzja trenera Probierza. Czy słuszna, niech sobie sam wyciągnie wnioski. Ja zrobiłem swoje - przyznał po meczu strzelec bramki.
A Korona już chwilę później mogła pójść za ciosem. W 22. minucie fantastycznie do akcji włączył się Nikola Mijailović, z dziecinną łatwością zakręcił obrońcami "Jagi", przerzucił piłkę do Sobolewskiego, a ten z całej siły huknął tuż nad poprzeczką. Goście pierwszy raz bezrobotnego od początku Zbigniewa Małkowskiego zatrudnili dopiero po półgodzinie gry. Tomasz Frankowski i Bruno zamiast strzelać, tylko podawali w ręce 32-letniego golkipera.
Po przerwie Korona postawiła na grę z kontrataku. Miał w tym pomóc wprowadzony za poprawnie spisującego się, ale słabiej usposobionego w ofensywie Pawła Kaczmarka Jacek Kiełb. I już pierwsza akcja kielczan potwierdziła słuszność decyzji Sasala. "Ryba" po efektownym dryblingu poszukał przed bramką Ediego, ale temu znów do skutecznego zakończenia akcji zabrakło kilku centymetrów (... wzrostu). W 51. minucie Kiełb ponownie wystąpił w roli głównej, jednak uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Sandomierskiego. Jagiellonia w drugiej połowie była bezradna. Wprawdzie piłkarze Probierza dłużej mieli piłkę przy nodze, ale każda ich ofensywna próba niczym na solidnie zbrojonym murze zatrzymywała się na bezbłędnej kieleckiej defensywie. Znakomitą partię rozgrywali zwłaszcza boczni obrońcy Mijailović i debiutujący w Koronie Artur Jędrzejczyk. Ten drugi właściwie całkowicie wybił piłkę z głowy Kamilowi Grosickiemu. Obaj kieleccy defensorzy nie trzymali się kurczowo własnej połowy, lecz gdy tylko mogli, wspomagali kolegów w ofensywie. Np. w 71. minucie Jędrzejczyk niczym rasowy napastnik ograł Thiago Cionka, zauważył pozostawionego bez opieki Ediego, ale ten fatalnie przestrzelił z linii pola karnego. Problemy z celownikiem dopadły w sobotę również Pawła Sobolewskiego. Eks-białostocczanin w końcówce trzy razy uderzał i za każdym razem obijał boczną siatkę bramki Sandomierskiego.
Szanse na poprawienie skuteczności w piątek. O godz. 17.45 kielczanie zagrają przy Ściegiennego z Polonią Bytom.
Korona Kielce 1 (1)
Bramka: Stano (19.)
Korona: Małkowski - Jędrzejczyk, Stano Ż , Hernani Ż , Mijailović - Sobolewski, Wilk Ż , Vuković, Kaczmarek (46. Kiełb) - Edi (89. Zieliński), Gajtkowski (64. Tataj Ż ).
Jagiellonia: Sandomierski - Narambuena, Skerla, Cionek, Lewczuk (57. Jarecki) - Renusz (29. Maycon), Hermes Ż , Bruno, Lato (80. Jezierski) - Frankowski, Grosicki.
Sędziował: Szymon Marcinak (Płock). Widzów: 9476.
Kielczanie od początku narzucili rywalowi swoje warunki gry. Ich plan wydawał się prosty: długo utrzymywać się przy piłce, wymieniać sporo krótkich podań w środku pola, w razie zagrożenia spokojnie wycofać do obrońców, aby w odpowiednim momencie uruchomić Krzysztofa Gajtkowskiego. Jego obecność na boisku tylko na początku mogła się wydawać zastanawiająca. Enfant terrible Korony równo z pierwszym gwizdkiem zaczął spłacać kredyt zaufania, jakim po raz kolejny obdarzono go w Kielcach. Już w 4. minucie ofiarnie odebrał piłkę Michałowi Renuszowi, natychmiast posłał w sprinterski bój Pawła Sobolewskiego, którego dośrodkowanie na głowę Ediego było o krok od powodzenia. Strzały z powietrza miały jednak okazać się kluczową bronią w walce z białostoczanami. Kwadrans później na 25. metrze piłkę ustawił Edi, dośrodkował, a ten, który jeszcze jesienią miał Jagiellonię w takich sytuacjach bronić, uwolnił się spod opieki swego niedawnego partnera Andriusa Skerli i posłał piłkę obok bezradnego Grzegorza Sandomierskiego. - Taka jest piłka... Pavol był u nas, teraz zagrał przeciwko nam i strzelił decydującego gola. Czy żałuję, że odszedł? Dziś mam inną koncepcję gry - bronił się na konferencji prasowej trener rywali Michał Probierz. - Moje odejście z Białegostoku to była decyzja trenera Probierza. Czy słuszna, niech sobie sam wyciągnie wnioski. Ja zrobiłem swoje - przyznał po meczu strzelec bramki.
A Korona już chwilę później mogła pójść za ciosem. W 22. minucie fantastycznie do akcji włączył się Nikola Mijailović, z dziecinną łatwością zakręcił obrońcami "Jagi", przerzucił piłkę do Sobolewskiego, a ten z całej siły huknął tuż nad poprzeczką. Goście pierwszy raz bezrobotnego od początku Zbigniewa Małkowskiego zatrudnili dopiero po półgodzinie gry. Tomasz Frankowski i Bruno zamiast strzelać, tylko podawali w ręce 32-letniego golkipera.
Po przerwie Korona postawiła na grę z kontrataku. Miał w tym pomóc wprowadzony za poprawnie spisującego się, ale słabiej usposobionego w ofensywie Pawła Kaczmarka Jacek Kiełb. I już pierwsza akcja kielczan potwierdziła słuszność decyzji Sasala. "Ryba" po efektownym dryblingu poszukał przed bramką Ediego, ale temu znów do skutecznego zakończenia akcji zabrakło kilku centymetrów (... wzrostu). W 51. minucie Kiełb ponownie wystąpił w roli głównej, jednak uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Sandomierskiego. Jagiellonia w drugiej połowie była bezradna. Wprawdzie piłkarze Probierza dłużej mieli piłkę przy nodze, ale każda ich ofensywna próba niczym na solidnie zbrojonym murze zatrzymywała się na bezbłędnej kieleckiej defensywie. Znakomitą partię rozgrywali zwłaszcza boczni obrońcy Mijailović i debiutujący w Koronie Artur Jędrzejczyk. Ten drugi właściwie całkowicie wybił piłkę z głowy Kamilowi Grosickiemu. Obaj kieleccy defensorzy nie trzymali się kurczowo własnej połowy, lecz gdy tylko mogli, wspomagali kolegów w ofensywie. Np. w 71. minucie Jędrzejczyk niczym rasowy napastnik ograł Thiago Cionka, zauważył pozostawionego bez opieki Ediego, ale ten fatalnie przestrzelił z linii pola karnego. Problemy z celownikiem dopadły w sobotę również Pawła Sobolewskiego. Eks-białostocczanin w końcówce trzy razy uderzał i za każdym razem obijał boczną siatkę bramki Sandomierskiego.
Szanse na poprawienie skuteczności w piątek. O godz. 17.45 kielczanie zagrają przy Ściegiennego z Polonią Bytom.
Korona Kielce 1 (1)
| Jagiellonia Białystok | 0 |
Korona: Małkowski - Jędrzejczyk, Stano Ż , Hernani Ż , Mijailović - Sobolewski, Wilk Ż , Vuković, Kaczmarek (46. Kiełb) - Edi (89. Zieliński), Gajtkowski (64. Tataj Ż ).
Jagiellonia: Sandomierski - Narambuena, Skerla, Cionek, Lewczuk (57. Jarecki) - Renusz (29. Maycon), Hermes Ż , Bruno, Lato (80. Jezierski) - Frankowski, Grosicki.
Sędziował: Szymon Marcinak (Płock). Widzów: 9476.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Za mszę pogrzebową 1110 zł. I ani grosza mniej
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Czego jeszcze nie wiesz o Galerii Korona? ...




więcej zdjęć
odtwórz
odtwórz
