Mają blok operacyjny, ale operacji nie będzie
14.06.2011
, aktualizacja: 15.06.2011 08:34
Ponad 13 milionów złotych kosztowała budowa oddanego wczoraj bloku operacyjnego w szpitalu w Staszowie. Ale na wyposażenie pieniędzy już nie ma.
ZOBACZ TAKŻE
- Kierowcy jadą, nie śpią, ryzykują. Przerażający raport (15-06-11, 06:00)
- Z ofiary skazana. Centrum Praw Kobiet chce pomóc kielczance (15-06-11, 05:00)
- Zaginął 5-letni chłopiec. Policja prosi o pomoc (14-06-11, 15:51)
- Teraz artysta-malarz. Galeria sztuki ma nowego najemcę (14-06-11, 12:33)
SERWISY
- Przez najbliższe kilkanaście lat ten blok operacyjny z pewnością spełniał będzie wszystkie wymagania zawarte w rozporządzeniach Ministerstwa Zdrowia. W tej chwili stanowi około 40 proc. wartości całego szpitala - podkreśla Marek Tombarkiewicz, dyrektor staszowskiej lecznicy. Inwestycja pochłonęła 13,5 mln zł, z czego 8,4 mln zł pochodziło ze środków unijnych. Resztę dołożyło Starostwo Powiatowe w Staszowie.
Blok ma 4 nowoczesne sale operacyjne (dotychczas było ich 3), 6 sal wybudzeniowych, 3 gabinety do zabiegów endoskopowych oraz 3 poradnie. Problem w tym, że na razie nie może przyjmować pacjentów.
- Brakuje nam 4-5 mln zł na wyposażenie - przyznaje Tombarkiewicz. Szpital szuka tych pieniędzy. - W interesie wszystkich pacjentów jest, by nowy blok operacyjny zaczął funkcjonować. Liczę, że to będzie jeszcze w tym roku - zaznacza dyrektor.
Nawet jeśli tak się stanie, to prawdopodobnie nie będzie jedyny problem, z którym będzie się musiała uporać staszowska lecznica. - Patrzę, jak szpitale w naszym regionie pięknie się rozwijają, samorządy inwestują mnóstwo pieniędzy, ale nie ma to żadnego odzwierciedlenia w wysokości kontraktów - zaznacza Jolanta Kręcka, dyrektorka szpitala w Starachowicach, przewodnicząca komisji zdrowia sejmiku województwa świętokrzyskiego.
W prowadzonej przez niej lecznicy jest 5 sal operacyjnych, oddano je do użytku dwa lata temu. - Cztery wyposażyliśmy za unijne pieniądze, a jedną własnym sumptem. Ale mamy taki niski kontrakt, że o godzinie 13 lekarze mogliby już przestać wykonywać operacje - podkreśla Kręcka. I wylicza, że nowoczesny blok operacyjny, jest bardzo drogi w utrzymaniu. - Za ubiegły rok mieliśmy 3 mln zł nadwykonań z chirurgii, za pierwsze cztery miesiące tego roku pół miliona. Widać, że te procedury są niedoszacowane - zaznacza.
Podobny problem będzie miał też szpital w Czerwonej Górze, który kończy budowę bloku operacyjnego na 6 sal. Dotychczas pacjentów operowano na czterech. - Nie ukrywam, że chyba będziemy musieli otworzyć jeszcze jeden oddział zabiegowy, prawdopodobnie ortopedię. Inaczej trudno będzie utrzymać blok operacyjny - mówi Krzysztof Skowronek, dyrektor lecznicy. Spodziewa się, że Narodowy Fundusz Zdrowia może robić trudności w zakontraktowaniu dodatkowych usług. - Ale przez to mamy nie inwestować? Jesteśmy przecież publiczną służbą zdrowia - podkreśla Skowronek.
- Skoro podnosimy jakość, to fundusz powinien nam więcej płacić za usługi. Robię właśnie dokładną analizę kontraktów z ubiegłych lat. Kiedy blok operacyjny będzie gotowy, wystąpimy do NFZ-etu o zwiększenie środków - zapowiada Tombarkiewicz.
- W sprawie bloku operacyjnego szpitala w Staszowie trudno teraz mówić o konkretach i renegocjacji kontraktu, bo nie dokończono jeszcze inwestycji - mówi Beata Szczepanek, rzeczniczka świętokrzyskiego oddziału NFZ-etu. Dodaje, że jeśli któraś lecznica bądź przychodnia zamierza prowadzić jakieś inwestycje, dobrze byłoby, aby o planach tych rozmawiała także z funduszem. - W takiej sytuacji prowadzimy monitoring i badamy, jakie jest zapotrzebowanie na dane usługi w regionie, czy jest potrzeba i czy są możliwości zwiększenia kontraktu i ewentualnie o ile. Jeśli ktoś chce budować 6 sal operacyjnych, a z naszych analiz wynika że wystarczy 3, to otrzyma w tej sprawie ważny sygnał - twierdzi rzeczniczka.
Blok ma 4 nowoczesne sale operacyjne (dotychczas było ich 3), 6 sal wybudzeniowych, 3 gabinety do zabiegów endoskopowych oraz 3 poradnie. Problem w tym, że na razie nie może przyjmować pacjentów.
- Brakuje nam 4-5 mln zł na wyposażenie - przyznaje Tombarkiewicz. Szpital szuka tych pieniędzy. - W interesie wszystkich pacjentów jest, by nowy blok operacyjny zaczął funkcjonować. Liczę, że to będzie jeszcze w tym roku - zaznacza dyrektor.
Nawet jeśli tak się stanie, to prawdopodobnie nie będzie jedyny problem, z którym będzie się musiała uporać staszowska lecznica. - Patrzę, jak szpitale w naszym regionie pięknie się rozwijają, samorządy inwestują mnóstwo pieniędzy, ale nie ma to żadnego odzwierciedlenia w wysokości kontraktów - zaznacza Jolanta Kręcka, dyrektorka szpitala w Starachowicach, przewodnicząca komisji zdrowia sejmiku województwa świętokrzyskiego.
W prowadzonej przez niej lecznicy jest 5 sal operacyjnych, oddano je do użytku dwa lata temu. - Cztery wyposażyliśmy za unijne pieniądze, a jedną własnym sumptem. Ale mamy taki niski kontrakt, że o godzinie 13 lekarze mogliby już przestać wykonywać operacje - podkreśla Kręcka. I wylicza, że nowoczesny blok operacyjny, jest bardzo drogi w utrzymaniu. - Za ubiegły rok mieliśmy 3 mln zł nadwykonań z chirurgii, za pierwsze cztery miesiące tego roku pół miliona. Widać, że te procedury są niedoszacowane - zaznacza.
Podobny problem będzie miał też szpital w Czerwonej Górze, który kończy budowę bloku operacyjnego na 6 sal. Dotychczas pacjentów operowano na czterech. - Nie ukrywam, że chyba będziemy musieli otworzyć jeszcze jeden oddział zabiegowy, prawdopodobnie ortopedię. Inaczej trudno będzie utrzymać blok operacyjny - mówi Krzysztof Skowronek, dyrektor lecznicy. Spodziewa się, że Narodowy Fundusz Zdrowia może robić trudności w zakontraktowaniu dodatkowych usług. - Ale przez to mamy nie inwestować? Jesteśmy przecież publiczną służbą zdrowia - podkreśla Skowronek.
- Skoro podnosimy jakość, to fundusz powinien nam więcej płacić za usługi. Robię właśnie dokładną analizę kontraktów z ubiegłych lat. Kiedy blok operacyjny będzie gotowy, wystąpimy do NFZ-etu o zwiększenie środków - zapowiada Tombarkiewicz.
- W sprawie bloku operacyjnego szpitala w Staszowie trudno teraz mówić o konkretach i renegocjacji kontraktu, bo nie dokończono jeszcze inwestycji - mówi Beata Szczepanek, rzeczniczka świętokrzyskiego oddziału NFZ-etu. Dodaje, że jeśli któraś lecznica bądź przychodnia zamierza prowadzić jakieś inwestycje, dobrze byłoby, aby o planach tych rozmawiała także z funduszem. - W takiej sytuacji prowadzimy monitoring i badamy, jakie jest zapotrzebowanie na dane usługi w regionie, czy jest potrzeba i czy są możliwości zwiększenia kontraktu i ewentualnie o ile. Jeśli ktoś chce budować 6 sal operacyjnych, a z naszych analiz wynika że wystarczy 3, to otrzyma w tej sprawie ważny sygnał - twierdzi rzeczniczka.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Mają blok operacyjny, ale operacji nie będzie
lumpior
14.06.11, 22:46
Widziałem ważna personę,ale co miala wspólnego z otwarciem bloku,no i ile za to wzieła? To klecha,ale ktoś go zaprosil,pytam:po co,dlaczego?Wiele szpitali mozna wyposażyc i to »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Strażacy wzywani do kotów i owadów. Będą ...
- Tak było kiedyś, tak jest teraz. Kielce ...





