Prezes Korony: Będziemy zaciskać pasa
04.06.2011
, aktualizacja: 03.06.2011 17:28
- Do 13 czerwca chcemy mieć nowego trenera. Mamy plan kim wzmocnić zespół, ogłosimy też listę transferową. Priorytetem jest odmłodzenie drużyny. Zmiany na pewno będą znaczące - zapowiada po rundzie rozczarowań prezes Korony.
ZOBACZ TAKŻE
- Ekstraklasa. Dlaczego na meczach Ruchu jest coraz mniej kibiców? (03-06-11, 20:39)
- Ekstraklasa. Wybierz najlepszego piłkarza Ekstraklasy w sezonie 2010/2011 (sondaż) (03-06-11, 18:34)
Rozmowa z Tomaszem Chojnowskim
Maciej Sierpień: Bardzo jest pan rozczarowany?
Tomasz Chojnowski, prezes Korony: Na pewno, nasze aspiracje były zdecydowanie większe. Po rundzie jesiennej byliśmy w górnej połówce tabeli i celowaliśmy wyżej. Ja nawet powtarzałem, że chciałbym zająć miejsce nieparzyste. Może trzecie, może piąte. No i było nieparzyste... [trzynaste - przyp. red.]
Kto szczególnie pana zawiódł?
- Nie jestem zawiedziony kimś indywidualnie, ale raczej postawą zespołu w niektórych spotkaniach. Bo można przegrać 1:4 z Legią, nawet 0:4 z Lechem, ale już na pewno nie powinny zdarzyć się porażki 0:3 z Cracovią, przejście obok meczu z Ruchem Chorzów w Kielcach, na wyjeździe z Bełchatowem, czy Jagiellonią. To są właśnie te rozczarowania, o które pan pyta.
Dałby się pan raz jeszcze namówić na transfery Golańskiego, Janczyka, czy Puriego?
- Mądry Polak po szkodzie... To były nazwiska znane w piłce, zawodnicy, którzy mieli coś konkretnego wnieść do zespołu. Niestety transfery też czasem nie wypalają. I stąd nasze decyzje. Z Purim już się pożegnaliśmy, z innymi chcielibyśmy. Priorytetem jest odmłodzenie drużyny.
Oddanie w dużym stopniu polityki transferowej trenerowi Marcinowi Sasalowi to był błąd?
- Patrząc przez pryzmat poprzedniego pytania można odpowiedzieć, że tak. Ale to nie tylko trener Sasal wyrażał o tych zawodnikach pochlebne opinie. Nie można wszystkiego zrzucać na niego, bo przecież działał tak, aby zespół był silniejszy.
Żałuje pan tego rozstania?
- Trener pracował z zespołem prawie przez trzy rundy. Dwie miał bardzo udane, ostatnią wszyscy pamiętamy. Na pewno jednak po tej nieudanej wiośnie nie można stwierdzić, że to zły trener. Jest bardzo pracowity, z ambicjami, który chce coś osiągnąć. Natomiast takie są prawidła w futbolu, że jeśli coś nie idzie, to najłatwiej rozstać się ze szkoleniowcem. My długo wstrzymywaliśmy się przed taką decyzją, ale gdy widmo spadku naprawdę zaczęło nam zaglądać w oczy, musieliśmy dać zespołowi impuls.
W trakcie sezonu, np. po fatalnym meczu z Cracovią, podobnych działań wobec zawodzących piłkarzy jednak zabrakło.
- Ale to było właśnie zadanie dla trenera. To on miał wstrząsnąć zespołem, ma obowiązek wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy nie spełniają oczekiwań. Ja zawsze twierdzę, że na wynik składa się 25-procent umiejętności, 25-procent pracy i 50-procent nastawienia psychicznego. Tak, żeby zawodnicy nie przechodzili obok gry.
Dziś, po sezonie wychodzą przykłady nie do końca profesjonalnego podejścia piłkarzy do swoich obowiązków. Nie wierzę, że zarząd nie wiedział o nich w trakcie rundy?
- Co pan ma dokładnie na myśli?
Jeśli ważny zawodnik, lider drużyny przed ważnym meczem zgłasza kontuzję, której nie ma...
- Do mnie tylko raz taka sytuacja dotarła przed jednym z ostatnich spotkań. Że dwaj piłkarze tak się zachowali. Trener poprosił mnie o pomoc, więc szybko przyjechałem do klubu. Po rozmowie i interwencji okazało się, że ci zawodnicy owszem mają lekkie urazy, ale normalnie wyszli na trening i zagrali w meczu.
W Vive po finałowej porażce "przewietrzono" połowę szatni, pozostałym obcięto pensje. Dlaczego takich działań nie można zrobić w Koronie?
- Jestem kibicem Vive, chodzę na większość meczów, cenię zarząd klubu, ale sprawa nie jest taka jednoznaczna. Nie znam szczegółów kontraktów piłkarzy ręcznych. Natomiast zgodnie z przepisami PZPN i UEFA nie da się nagle usiąść przy stole i obniżyć komuś pobory. Na to musi być zgoda obu stron.
Chyba, że w kontrakcie zawodnika zagwarantowany jest cel minimum, z którego on się nie wywiązał.
- Nasi piłkarze mieli określoną pulę pieniędzy do zarobienia za zajęcie odpowiednio wysokiego miejsca. I te pieniądze im przepadły. Ale planem minimum było utrzymanie zespołu w ekstraklasie, w przypadku degradacji nie otrzymaliby nic.
Przyzna pan, że przy tej całej otoczce, zakontraktowaniu takich a nie innych zawodników, to zachęcało piłkarzy do minimalizmu.
- Dziś tak to niestety można odebrać.
Wierzy pan, że ci piłkarze są w stanie jeszcze coś więcej Koronie dać?
- Na to pytanie mogę w pełni odpowiedzieć dopiero po zamknięciu okienka. Bo mamy plany co do zakontraktowania pewnych zawodników, ogłosimy też listę transferową. Zmiany na pewno będą znaczące.
Sygnowane już przez nowego właściciela klubu?
- To pytanie nie do mnie. Ja robię wszystko, aby doprowadzić do szczęśliwego finału, czyli pozyskania dla Korony prywatnego inwestora. Trzeba pamiętać, że Korona jako spółka miejska podlega odpowiednim procedurom. Obowiązują nas terminy: 13 czerwca, godz. 14 - składnie ofert, potem rozmowy, negocjacje i do 27 czerwca ogłoszenie przez prezydenta Wojciecha Lubawskiego decyzji.
A co będzie jeśli prywatny właściciel się nie znajdzie?
- Uważam, że nasz pomysł na odmłodzenie drużyny jest słuszny. I niezależnie od tego czy będzie nowy inwestor, takie kroki będą podjęte. Pierwszą rzeczą jednak jaką zrobimy będzie skompletowanie nowego sztabu. Do 13 czerwca chcemy to zrobić. Nie myślimy też o indywidualnościach w składzie, ale o piłkarzach, którzy przed wszystkim zaakceptują nasze warunki.
Wielu kibiców obawia się, że kolejny sezon na garnuszku miasta może być początkiem końca Korony w ekstraklasie.
- Na pewno w nowych rozgrywkach nasz budżet będzie mniejszy, będziemy mocno zaciskać pasa. Ale w ekstraklasie są kluby biedniejsze od nas, a radzą sobie lepiej. Sztuką jest znaleźć takich piłkarzy, takiego trenera, którzy podołają wyzwaniu. Wyniki mogą być różne, ale chcemy żeby była to drużyna, która będzie walczyła, prezentowała efektowną grę. Bez względu na to co się stanie po 13 czerwca.
- Nasi piłkarze mieli określoną pulę pieniędzy do zarobienia za zajęcie odpowiednio wysokiego miejsca. I te pieniądze im przepadły. Ale planem minimum było utrzymanie zespołu w ekstraklasie, w przypadku degradacji nie otrzymaliby nic.
Przyzna pan, że przy tej całej otoczce, zakontraktowaniu takich a nie innych zawodników, to zachęcało piłkarzy do minimalizmu.
- Dziś tak to niestety można odebrać.
Wierzy pan, że ci piłkarze są w stanie jeszcze coś więcej Koronie dać?
- Na to pytanie mogę w pełni odpowiedzieć dopiero po zamknięciu okienka. Bo mamy plany co do zakontraktowania pewnych zawodników, ogłosimy też listę transferową. Zmiany na pewno będą znaczące.
Sygnowane już przez nowego właściciela klubu?
- To pytanie nie do mnie. Ja robię wszystko, aby doprowadzić do szczęśliwego finału, czyli pozyskania dla Korony prywatnego inwestora. Trzeba pamiętać, że Korona jako spółka miejska podlega odpowiednim procedurom. Obowiązują nas terminy: 13 czerwca, godz. 14 - składnie ofert, potem rozmowy, negocjacje i do 27 czerwca ogłoszenie przez prezydenta Wojciecha Lubawskiego decyzji.
A co będzie jeśli prywatny właściciel się nie znajdzie?
- Uważam, że nasz pomysł na odmłodzenie drużyny jest słuszny. I niezależnie od tego czy będzie nowy inwestor, takie kroki będą podjęte. Pierwszą rzeczą jednak jaką zrobimy będzie skompletowanie nowego sztabu. Do 13 czerwca chcemy to zrobić. Nie myślimy też o indywidualnościach w składzie, ale o piłkarzach, którzy przed wszystkim zaakceptują nasze warunki.
Wielu kibiców obawia się, że kolejny sezon na garnuszku miasta może być początkiem końca Korony w ekstraklasie.
- Na pewno w nowych rozgrywkach nasz budżet będzie mniejszy, będziemy mocno zaciskać pasa. Ale w ekstraklasie są kluby biedniejsze od nas, a radzą sobie lepiej. Sztuką jest znaleźć takich piłkarzy, takiego trenera, którzy podołają wyzwaniu. Wyniki mogą być różne, ale chcemy żeby była to drużyna, która będzie walczyła, prezentowała efektowną grę. Bez względu na to co się stanie po 13 czerwca.
- 6 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Strażacy wzywani do kotów i owadów. Będą ...
- Tak było kiedyś, tak jest teraz. Kielce ...




