Raport o rynku pracy. Ekonomistów już nie potrzeba

Angelina Kosiek
02.01.2012 , aktualizacja: 01.01.2012 18:42
A A A Drukuj
Mamy za dużo ekonomistów, nauczycieli historii i kandydatów na urzędników, za to brakuje nam kierowców, przetwórców warzyw i owoców oraz spawaczy. Ministerstw Pracy i Polityki Społecznej wskazało, których zawodów w naszym województwie jest za dużo, a których brakuje.
Kierowcy tirów ciągle poszukiwani
Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta
Kierowcy tirów ciągle poszukiwani
Ranking nadwyżkowych i deficytowych zawodów powstał na podstawie danych urzędów pracy w całej Polsce. Porównały one oferty pracy, które oferują bezrobotnym, a także kwalifikacje osób szukających zatrudnienia. Dzięki temu można było pokazać, na które zawody jest zapotrzebowanie, a na jakie nie.

Okazuje się, że w naszym regionie najbardziej potrzeba kierowców tirów, przetwórców warzyw i owoców, a także spawaczy. - Jeśli chodzi o kierowców, to rzeczywiście sporo ofert do nas trafia. Pamiętajmy, że żeby zdobyć licencję kierowcy, trzeba najpierw włożyć w to spore pieniądze - podkreśla Rafał Szwed, rzecznik Miejskiego Urzędu Pracy w Kielcach. Podobnie dużo ofert jest dla spawaczy. - Dlatego organizujemy bardzo wiele kursów dla chętnych bezrobotnych - wyjaśnia Szwed.

Komu najtrudniej jest zdobyć pracę? Na pierwszym miejscu jest ekonomista. - W ogóle się tym nie zdziwiłem. Zgłasza się do nas bardzo wielu bezrobotnych ekonomistów, w pierwszym półroczu było ich 280. Więcej zgłosiło się tylko sprzedawców - wylicza rzecznik MUP-u. I tłumaczy, że studia ekonomiczne były jeszcze niedawno bardzo popularne. - Kiedyś wszyscy chcieli zostać ekonomistami, dlatego teraz tak trudno jest znaleźć po tym kierunku pracę. Radziłbym kandydatom na studia, by przez najbliższe 10-15 lat nie wybierali tego kierunku - mówi Szwed.

Wśród nadwyżkowych zawodów znajdują się m.in. nauczyciele historii czy pedagodzy. To bardzo popularne kierunki na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach. - Nie jest nigdzie powiedziane, że absolwent naszych studiów będzie później pracował w zawodzie. Ale pewne jest to, że na rynku pracy lepiej się znajdzie, ponieważ uniwersytet klasyczny, jakim jesteśmy, kształci osobowości i daje wiedzę - przekonuje Ryszard Biskup, rzecznik UJK. I radzi, by absolwenci historii szukali np. pracy poza regionem. - Wielu z nich doskonale znajduje się na krajowym czy nawet zagranicznym rynku - twierdzi Biskup.

Innego zdania jest jeden z tegorocznych absolwentów UJK, który studiował na wydziale humanistycznym. - Oczywiście, że się odnajdujemy na rynku pracy, z tym że moi koledzy są sprzedawcami w Galerii Echo czy magazynierami - opowiada.

Problemy na rynku pracy mają również specjaliści z dziedziny administracji publicznej. - Zdarza się, że na jedno stanowisko pracy w naszym urzędzie jest kilkudziesięciu chętnych - przyznaje Agata Wojda, rzeczniczka wojewody świętokrzyskiego. Kandydaci najpierw piszą testy, a najlepsi są kwalifikowani do rozmów. Skąd taka popularność pracy w administracji publicznej? - Kandydatów przekonuje stabilność zatrudnienia - odpowiada Wojda.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów