Prokurator: 10 lat dla licealistki. Dlaczego zabiła?
23.01.2012
, aktualizacja: 24.01.2012 15:52
W tej rodzinie nie rozmawiano o uczuciach, panował strach. Aneta potrzebowała zrozumienia, wsparcia, autorytetu. Ale tego w rodzinie nie znalazła. Zabiła ze strachu przed konfrontacją z pijanym ojcem. W poniedziałek prokurator zażądał dla licealistki kary 10 lat więzienia
ZOBACZ TAKŻE
- Policjanci pożegnali komendanta wojewódzkiego (23-01-12, 18:52)
- Nowe autobusy w kieleckim MPK. Klima dla wybranych (23-01-12, 17:13)
- Starostwo likwiduje szkoły dla dorosłych (23-01-12, 13:26)
- Przed meczem z Macedonia. Polacy faworytem u bukmacherów (23-01-12, 08:52)
- Zima nie zaatakuje, ale śnieg poprószy (23-01-12, 08:25)
- Świętokrzyskie się buduje. Najlepiej w kraju (23-01-12, 08:00)
- Restaurator nękany w internecie. Zamknie lokal? (23-01-12, 07:00)
Sąd Okręgowy w Kielcach wyda wyrok w tej sprawie w poniedziałek 30 stycznia. Na dzisiejszej rozprawie 19-letnia Aneta S. w tzw. ostatnim słowie poprosiła o łagodny wymiar kary. - Sądzimy człowieka, który zbłądził, ale człowieka bardzo młodego, niedojrzałego emocjonalnie, który nie otrzymał wsparcia, kiedy tego najbardziej potrzebował - podkreślała jej adwokat mec. Bożena Gola.
Dziewczyna ma 19 lat. Do lutego ub. r., kiedy została aresztowana, mieszkała z rodzicami, dziewięcioletnim bratem i trzyletnią siostrą w małej wiosce niedaleko Kielc. Była uczennicą VII LO w Kielcach, dobrze się uczyła, w rodzinie stawiano ją za wzór. Ale w tej rodzinie nie działo się najlepiej. Ojciec alkoholik - jak się napił, to wpadał w furię. Matka, krawcowa, harowała do nocy, by utrzymać rodzinę, z pracy wracała o godzinie 23. To Aneta po szkole opiekowała się młodszym rodzeństwem, trzyletniej siostrzyczce zastępowała matkę.
Gdy w ubiegłym roku zaszła w ciążę, nikt z bliskich się nie zorientował. Matka wprawdzie zaczęła podejrzewać, zapytała się, ale córka zbyła ją wymówką, że przytyła od tabletek antykoncepcyjnych. Podobnie było w szkole. - Były takie domniemania, ale ja o tej ciąży nie wiedziałem. Wuefistka zgłosiła takie podejrzenia pielęgniarce szkolnej. Aneta została wezwana do gabinetu, ale tłumaczyła, że przytyła od leków hormonalnych - mówił przed sądem jej wychowawca.
Mecenas Bożena Gola podkreśliła w mowie końcowej, że otoczenie Anety - rodzina, szkoła, koleżanki - faktycznie zignorowały objawy ciąży.Tylko dlaczego Aneta oszukała matkę i szkolną pielęgniarkę?
- Gdyby ojciec się dowiedział, nie miałabym po co wracać do domu - tłumaczyła. Twierdzi, że zamierzała zostawić dziecko w szpitalu. Ale poród zaczął się nagle w domu, 31 stycznia ub. r., gdy ojciec spał pijany na kanapie, matka była w pracy, a ona opiekowała się siostrą. Poszła do łazienki, rozłożyła koc na podłodze i urodziła. Jak określił potem biegły, bezgranicznie tłumiła ból. Gdy dziecko, dziewczynka, zaczęło płakać, w drastyczny sposób je udusiła.
- Ja tego nie chciałam, nie zaplanowałam, to mnie przerosło. Chciałam tylko, żeby dziecko przestało krzyczeć, żeby ojciec się nie obudził - przekonywała z płaczem w sądzie.
Po "tym wszystkim" umyła się, posprzątała łazienkę, zawinęła dziecko w reklamówkę i zostawiła je na polu pod drzewem. Do reklamówki dołożyła kilka butelek, aby wyglądało, że są tam śmieci. Policja zatrzymała ją po tym, jak z komplikacjami po porodzie poszła do ginekologa. Oszukała go, że rodziła we Wrocławiu, a dziecko było martwe. Polecił, by dostarczyła kartę ze szpitala, a gdy tego nie zrobiła, zawiadomił policję.
- Wszyscy biegli, którzy wypowiadali się w tej sprawie podkreślali, że Aneta bała się konfrontacji z reakcją pijanego ojca. Kurator sądowy napisał wprost: w tej rodzinie nie rozmawiano o uczuciach, panował strach. Aneta była osamotnioną, zdesperowaną, niedojrzałą matką, zaskoczoną przedwczesnym porodem - podkreślała jej adwokat. Przekonywała, że sąd powinien zakwalifikować czyn jaki popełniła z art. 149 kk czyli jako zabójstwo pod wpływem silnego przeżycia związanego z przebiegiem porodu bądź szczególnie trudną sytuacją osobistą. Kodeks karny przewiduje za to łagodniejszą karę, do 5 lat więzienia. Prokuratura jest innego zdania - uważa, że było to przemyślane i zaplanowane zabójstwo, domaga się skazania dziewczyny jak za "zwykłe" zabójstwo i wymierzenie jej kary 10 lat więzienia.
Obecne w sądzie matka i ciotka i Anety płakały przez całą rozprawę, nawet mecenas Goli łamał się głos gdy mówiła o swoim pierwszym spotkaniu z Anetą i o tym jak bardzo dziewczyna była samotna we własnej rodzinie. - Jak w żadnej innej sprawie Aneta nie prosiła mnie by walczyć o uchylenie aresztu. Chciała sama cierpieć i przeżywać to co zrobiła. A kiedyś powiedziała: jest mi tu dobrze. To chyba samo mówi za siebie kiedy tak młodej osobie "dobrze" jest w areszcie - podkreślała łamiącym głosem adwokat.
Tylko ojciec Anety tępo patrzył przed siebie.
Dziewczyna ma 19 lat. Do lutego ub. r., kiedy została aresztowana, mieszkała z rodzicami, dziewięcioletnim bratem i trzyletnią siostrą w małej wiosce niedaleko Kielc. Była uczennicą VII LO w Kielcach, dobrze się uczyła, w rodzinie stawiano ją za wzór. Ale w tej rodzinie nie działo się najlepiej. Ojciec alkoholik - jak się napił, to wpadał w furię. Matka, krawcowa, harowała do nocy, by utrzymać rodzinę, z pracy wracała o godzinie 23. To Aneta po szkole opiekowała się młodszym rodzeństwem, trzyletniej siostrzyczce zastępowała matkę.
Gdy w ubiegłym roku zaszła w ciążę, nikt z bliskich się nie zorientował. Matka wprawdzie zaczęła podejrzewać, zapytała się, ale córka zbyła ją wymówką, że przytyła od tabletek antykoncepcyjnych. Podobnie było w szkole. - Były takie domniemania, ale ja o tej ciąży nie wiedziałem. Wuefistka zgłosiła takie podejrzenia pielęgniarce szkolnej. Aneta została wezwana do gabinetu, ale tłumaczyła, że przytyła od leków hormonalnych - mówił przed sądem jej wychowawca.
Mecenas Bożena Gola podkreśliła w mowie końcowej, że otoczenie Anety - rodzina, szkoła, koleżanki - faktycznie zignorowały objawy ciąży.Tylko dlaczego Aneta oszukała matkę i szkolną pielęgniarkę?
- Gdyby ojciec się dowiedział, nie miałabym po co wracać do domu - tłumaczyła. Twierdzi, że zamierzała zostawić dziecko w szpitalu. Ale poród zaczął się nagle w domu, 31 stycznia ub. r., gdy ojciec spał pijany na kanapie, matka była w pracy, a ona opiekowała się siostrą. Poszła do łazienki, rozłożyła koc na podłodze i urodziła. Jak określił potem biegły, bezgranicznie tłumiła ból. Gdy dziecko, dziewczynka, zaczęło płakać, w drastyczny sposób je udusiła.
- Ja tego nie chciałam, nie zaplanowałam, to mnie przerosło. Chciałam tylko, żeby dziecko przestało krzyczeć, żeby ojciec się nie obudził - przekonywała z płaczem w sądzie.
Po "tym wszystkim" umyła się, posprzątała łazienkę, zawinęła dziecko w reklamówkę i zostawiła je na polu pod drzewem. Do reklamówki dołożyła kilka butelek, aby wyglądało, że są tam śmieci. Policja zatrzymała ją po tym, jak z komplikacjami po porodzie poszła do ginekologa. Oszukała go, że rodziła we Wrocławiu, a dziecko było martwe. Polecił, by dostarczyła kartę ze szpitala, a gdy tego nie zrobiła, zawiadomił policję.
- Wszyscy biegli, którzy wypowiadali się w tej sprawie podkreślali, że Aneta bała się konfrontacji z reakcją pijanego ojca. Kurator sądowy napisał wprost: w tej rodzinie nie rozmawiano o uczuciach, panował strach. Aneta była osamotnioną, zdesperowaną, niedojrzałą matką, zaskoczoną przedwczesnym porodem - podkreślała jej adwokat. Przekonywała, że sąd powinien zakwalifikować czyn jaki popełniła z art. 149 kk czyli jako zabójstwo pod wpływem silnego przeżycia związanego z przebiegiem porodu bądź szczególnie trudną sytuacją osobistą. Kodeks karny przewiduje za to łagodniejszą karę, do 5 lat więzienia. Prokuratura jest innego zdania - uważa, że było to przemyślane i zaplanowane zabójstwo, domaga się skazania dziewczyny jak za "zwykłe" zabójstwo i wymierzenie jej kary 10 lat więzienia.
Obecne w sądzie matka i ciotka i Anety płakały przez całą rozprawę, nawet mecenas Goli łamał się głos gdy mówiła o swoim pierwszym spotkaniu z Anetą i o tym jak bardzo dziewczyna była samotna we własnej rodzinie. - Jak w żadnej innej sprawie Aneta nie prosiła mnie by walczyć o uchylenie aresztu. Chciała sama cierpieć i przeżywać to co zrobiła. A kiedyś powiedziała: jest mi tu dobrze. To chyba samo mówi za siebie kiedy tak młodej osobie "dobrze" jest w areszcie - podkreślała łamiącym głosem adwokat.
Tylko ojciec Anety tępo patrzył przed siebie.
- 69 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
A czy ktoś z Was pomyslał o dziecku?!!!
ateofi
23.01.12, 16:17
Jak dla mnie zachowanie tej dzieciobójczyni wskazuje na duży stopień premedytacji. Rozumiem, ze mogła spanikować jak dziecko zaczęło płakać ale wtedy należy przystawić do cyca i nakarmić a »
-
Na żadnym innym forum nie borni się tak tej
ateofi
24.01.12, 07:23
morderczyni, tylko tutaj. Więc to chyba coś z Wami jest nie tak!!!»
-
Tak to kruwa jest z alkoholikami.
krissrec
24.01.12, 08:12
Sami swoje zycie niszcza i przy okazji rodzina jest w rozbiciu.Wiem co mowie i nie pozwole byle baranowi powiedziec, ze jest zupelnie inaczej. Sam przeszedlem gehenne w domu, gdzie pijany »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Skrajny absurd w Kielcach. Dom na środku drogi
- Juwenalia 2012. Najlepsze przebrania na ...
- Juwenalia od 1999 roku. Zobacz, jak ...
- Galeria Korona. Pierwsza osoba o 6.25 ...
- Korona, galeria i Vive mistrzem. Tydzień ...
- Strażacy wzywani do kotów i owadów. Będą ...
- Tak było kiedyś, tak jest teraz. Kielce ...





